Witamy na naszym blogu :)

Zawsze mówiliśmy, że budowa nie jest dla nas, mieszkanie w bloku nam odpowiada- no może kiedyś jakaś szeregówka, żadnych zobowiązań, żadnych problemów i nic nas nie obchodzi, ani grzanie, anie odśnieżanie. Gdy ktoś ze znajomych zaczynał budowę, myśleliśmy- wariaci. I właściwie długo było nam dobrze w naszych czterech blokowych kątach, dopóki nie wymieniła się ekipa sąsiadów, a dziecko nie podrosło na tyle, że mały pokoik nadal wystarcza... Początkowo szukaliśmy gotowego domu, ogłoszenia, biura, internet. Pojeździliśmy, wiele widzieliśmy, żaden nam nie odpowiadał. W końcu jest! Znaleziony, szybka decyzja- bierzemy. I tu zaczęły się schody, gdy zaczęliśmy sprawdzać dokumenty, wszystko nie grało... Poddaliśmy się. Przypadek sprawił, że podczas spaceru rodzice znaleźli tablicę wbitą w pole- działka na sprzedaż, spisali numer i zachęcali żeby zadzwonić. Nie mieliśmy ochoty na budowę, nie mamy czasu, intensywnie pracujemy, bywają dni, że mijamy się w drzwiach. Stwierdziliśmy, a co tam, to tylko telefon. Zanim zadzwoniliśmy, sama wybrałam się na spacer, żeby ją zobaczyć. Od domu moich rodziców dzieli ją jakieś 2km. Spodobała mi się, nowe osiedle, piękne domki, młodzi ludzie, dzieciaki bawiące się na podwórkach i jeszcze budowach. I wtedy zdecydowałam, że to jest nasze miejsce, blisko miasta, między ludźmi, ale jednak z własną przestrzenią. Działka okazała się być na tyle duża, że bez problemu obok domu stanie dodatkowy budynek, który ułatwi nam pracę i zaoszczędzi nasz czas. Kupiliśmy ją i zaczęliśmy poszukiwania projektu, bogatsi o doświadczenia z wcześniej oglądanych domów.

Szukanie projektu idealnego dla nas zajęło nam- pół roku! Mąż głównie zostawił to mi, więc zmieniałam zdanie średnio 2x w tygodniu :D Odwiedziliśmy klika budów, realizowanych projektów, które wstępnie nam się podobały. Nadal brak decyzji. Mieliśmy kilka absolutnych must have- pralnia, pokój/gabinet na dole, strych, garaż dwustanowiskowy, przynajmniej jeden balkon, garderoba, a także schody, które nie będą upchnięte między ściany. To zdyskwalifikowało wiele projektów. Wybraliśmy jeden z tych, które zostały, obejrzeliśmy go na żywo, jednak ze względu na to, że nie lubię ciasnych pomieszczeń nie podobał mi się dach czterospadowy. Zrezygnowana siedziałam któregoś wieczoru i niechętnie znów przeglądałam projekty... Zauważyłam nowość - Dom w Rododendronach 15G2N, na rzutach ma wszystko czego potrzebowaliśmy, jednak nie widzieliśmy go na żywo. Wahaliśmy się tylko chwilę, stwierdziliśmy, że zamawiamy teraz albo wcale, zwłaszcza, że była akurat jakaś promocja na projekt. Kupiliśmy! Mamy go, nasz dom, nie wiemy czy wymarzony, ale nasz :) Temat budowy odłożyliśmy na koniec wakacji. Niestety problemy na etapie adaptacji i pozwolenia przeciągnęły wszystko aż do 30 października... W końcu udało się, zdobyliśmy pozwolenie na budowę. Jeszcze szybkie wakacje i bierzemy się do pracy. Ekipa umówiona, konieczne w tym roku chcemy zrobić chociaż fundamenty. 

Mid 2ddf9cb2ffea129b8dce88ac2a7c4ab9

Komentarze

Dodaj komentarz

Ostatnio dodane wpisy

Dołącz do Newslettera ARCHON+

Otrzymuj na bieżąco informacje o nowościach projektowych, wyjątkowych wnętrzach, inspirujących realizacjach oraz atrakcyjnych promocjach.

Messenger Czat z DoradcąDostępny
 +48 12 37 21 900

Dzień dobry,

Czy chcesz, abyśmy oddzwonili do Ciebie za darmo w 28 sekund?