Długo się nie odzywaliśmy, pochłonęły nas obowiązki domowe i trochę papierkowej roboty związanej z budową. Na szczęście jesteśmy na wykończeniu, w sumie to nie my, tylko papierkowa robota, choć zauważyłam u Tymka pierwszy siwy włos na brodzie ;)

Żeby nie było zbyt łatwo okazało się, że nasza ziemia nie jest do końca budowlana, ani też rolna :D W Urzędzie Miasta w wydziale architektury, urbanistyki i innych związanych z projektem i budową ziemia jest jak najbardziej budowlana (bo ma warunki zabudowy), jednakże we wszystkich innych wydziałach związanych z ziemią jest rolna :D Na szczęście żeby doprowadzić proces do końca, tak jak przekształcić działkę z rolnej na budowlaną, należało wykonać opinie o pochodzeniu gleby. Szybka sprawa. Zleciliśmy panu badanie w piątek, we wtorek mieliśmy wyniki. Pan pojechał na działkę, zobaczył, że torfu nie ma i już, ot cała filozofia ;) Złożyliśmy papierki do urzędu i tak oto nasza działka przekształciła się w budowlaną. 100 zł, a radość wielka ;) 

W pozostałych kwestiach, o gazie na naszej działce możemy zapomnieć, no chyba, że chcemy bawić się w kupowanie butli czy innych kontenerów lub zbudować sieć gazociągów na własny koszt, jedyne 3 km rur :D Biorąc pod uwagę wycenę gazociągu, tj. 1924 zł za 15 mb + 80 zł za każdy następny mb, myślę, że nas nie stać. Na szybko licząc, bagatela, ok. 240 tys. zł. Woda, woda, woda, temat trudny. Wodociągu nie ma, studni póki co też nie. Chcielibyśmy sieć miejską, ale 460 m to też zbyt długi odcinek by móc sobie to sfinansować, chyba, że znajdzie się kilka chętnych domów by te koszty podzielić. Jedyna nadzieja w sąsiedzie, który jest mocno zdeterminowany by tą sieć przeciągnąć na nasze ziemie. Mocno trzymamy kciuki by znalazł kilku ochotników. Jeśli się nie uda, zmieniamy warunki zabudowy i budujemy studnię. Na razie czekamy i przyglądamy się rozwojowi sytuacji.

Teraz czekamy na architekta, musi nanieść zmiany adaptacyjne na 4 kopie projektu i przygotować wszystkie załączniki do pozwolenia na budowę. Z tajnych źródeł wiemy, że powinniśmy czekać na pozwolenie nie dłużej niż 30 dni. Brzmi super, zdecydowanie lepiej niż 65 dni. Także, jeśli architekt się ogarnie w miarę szybko w połowie kwietnia powinniśmy mieć wymarzony papierek, tj. pozwolenie na budowę ! A wtedy się wszystko tak naprawdę zacznie. .. :)

Ach, zapomniałabym! Wstępnie mamy kierownika budowy i ekipę budowlaną. Jeśli ceny nas nie zabiją to podpiszemy umowy. Wczoraj z tej radości byliśmy w Obi pooglądać kafelki, tudzież płytki jak kto woli :D Niektóre są naprawdę piękne!

Next steps:

  • czekamy na architekta
  • składamy dokumenty do urzędu
  • czekamy na pozwolenie na budowę

Cheers!

~Natalia

Komentarze

Dodaj komentarz

Dołącz do Newslettera ARCHON+

Otrzymuj na bieżąco informacje o nowościach projektowych, wyjątkowych wnętrzach, inspirujących realizacjach oraz atrakcyjnych promocjach.

Messenger Czat z Doradcą
 12 37 21 900

Dzień dobry,

Niestety nie ma nas teraz w biurze. Czy chcesz, abyśmy do Ciebie oddzwonili w wybranym przez Ciebie terminie?