Razem z mężem, zdecydowaliśmy się budować dom dla siebie. Jako, że jest to przedsięwzięcie bardzo duże, postanowiłam prowadzić dziennik budowy. Będzie swoistą pamiątką dla nas, do wspominania na stare lata. Będzie też - być może - przydatny dla innych osób, które noszą się z zamiarem budowy domu. Ja przeczytałam każdy dziennik budowy domu, który chcemy budować(także w innych wariacjach), jaki udało mi się znaleźć i korzystałam z zawartej w nich wiedzy:) A więc zaczynam spisywać naszą historię. Mam nadzieję, że kończyć się będzie szczęśliwie:)

 

Po wielu dyskusjach zdecydowaliśmy z mężem, że czas iść na swoje. W bloku mieszkać nie chcemy, zostaje więc dom. Przez długi czas (dwa lata) oglądaliśmy mnóstwo domów w necie oraz - już trochę mniej - w rzeczywistości. Jednak w końcu doszliśmy do wniosku, że nie uda nam się kupić gotowego domu. Po prostu nie znajdziemy czegoś co by nam odpowiadało, na działce, która by nam odpowiadała, za cenę, na którą byłoby nas stać (oczywiście i tak z kredytem:(). Dlatego też, nie przestając poszukiwać domu idealnego, zaczęliśmy oglądać także działki.

    W końcu, po wielu miesiącach, udało się. W lipcu 2018 roku znalazłam na internecie ofertę sprzedaży działki, prawie 11 arów, tuż pod granicą miasta. To było dla nas ważne, mąż koniecznie chciał działkę blisko miasta, pracy, sklepów itd. Ja natomiast koniecznie chciałam działkę “nie wciśniętą” pomiędzy zabudowę. Chciałam mieć wrażenie przestrzeni i jakiś widok, a nie sąsiednie domy po 8 metrów z każdej strony. Oczywiście nasz fundusz zakupowy na działkę był dosyć ograniczony:( co znacznie utrudniało znalezienie takiej, która spełniałaby nasze kryteria.

Działka na zdjęciach nie wyglądała na zachęcającą, jednak pojechaliśmy ją zobaczyć. Już gdy wysiadałam z auta wiedziałam, że to ta:) Mąż nie był do końca pewien, ja jednak byłam zdecydowana. Tym sposobem, 30.08.2018 roku, staliśmy się posiadaczami prawie 11 arów ziemi:) Na pierwszym zdjęciu widać,  jak nasza działeczką wtedy wyglądała. Nie była - i dalej nie jest - idealna, zdajemy sobie z tego sprawę. Jednak, nam zdecydowanie odpowiada:)

 

Po kupnie działki, postanowiliśmy zniwelować trochę spadek, na jej “dalszej połowie”. Przywieziono nam 17 wywrotek ziemi, po 18 kubików każda. Na zdjęciu 2 upamiętniliśmy te 17 wysepek ziemi.

Już tydzień później, 14.08.2018 roku, Pan Koparka nam tą ziemię rozrzucił po “dalszej połowie działki”.  Później mąż jeszcze zdobył 3,5 tony gruzu, które rozłożył na “podjazd”. By się robotnicy nie zakopywali na wiosnę, gdy będą budować. Widać to na zdjęciu nr 3.

 

Równolegle z “przygotowywaniem działki”, rozpoczęliśmy starania o Pozwolenie na Budowę. Przede wszystkim, wybraliśmy projekt. Zdecydowaliśmy się na Dom w Morelach N (ver.2) pracowni Archon:

https://www.archon.pl/projekty-domow/projekt-dom-w-morelach-n-ver-2-m95a1f6e528ef4?gclid=CjwKCAiArK_fBRABEiwA0gOOcwCCvjQo5HQETrZzTfTvixEm2M4YMi8nJg05wVPvaFbeXr2ENnBacRoCrwQQAvD_BwE

 

Projekt nie jest idealny, ma swoje wady, ale ma też swój urok. No i oglądaliśmy ten dom już wybudowany, co wg mnie ma duże znaczenie - mamy realne pojęcie o jego pomieszczeniach, a nie bazujemy tylko na tym, co na papierze.

Nasza działka jest jednak dosyć wąska i jeszcze się zwęża, dlatego przed zakupem upewnialiśmy się, czy domek w ogóle wejdzie. Konieczna była adaptacja - garaż nie będzie miał okna tylko luksferę, a pokój nad garażem zamiast wielkiego bocznego okna będzie miał dwa dodatkowe okna dachowe (i nie będzie miał garderoby). Tej zmiany trochę mi szkoda, ale niestety była konieczna. Poza tym zdecydowaliśmy się wydłużyć salon z jadalnią i pokoje nad salonem o 0,8 metra, dzięki czemu powinny być one przestronniejsze.

 

Wybraliśmy architekt adaptującą projekt. Przeszliśmy kolejne schody w drodze po mityczne i owiane legendami PnB: przepisanie na nas Warunków Zabudowy (bo oryginalne były wystawione na sprzedającego działkę), przybicie pieczątki “Ostateczność” na WZ, mapa do celów projektowych, odrolnienie niecałych 5 arów, poprawienie WZ, bo w jednym punkcie był wpisany zły numer działki, przybicie pieczątki “Ostateczność” na potwierdzeniu poprawienia WZ... W końcu otrzymaliśmy PnB.

 

W międzyczasie zaczęliśmy zastanawiać się nad tym, kto nam wybuduje fundamenty, ściany i dach - czyli to, co wg mnie jest najważniejsze w całym domu. Zdecydowaliśmy, że do tych trzech podstawowych elementów chcemy wziąć jedną, solidną firmę. I tak, 13.10.2018 roku, podpisaliśmy z naszym “generalnym wykonawcą” umowę na budowę do stanu surowego otwartego. Budowę mieliśmy zacząć na wiosnę 2019 roku. Jednak pogoda jeszcze teraz, w listopadzie, przekonała nas, by fundamenty zrobić w tym roku. Dzięki temu na wiosnę będziemy trochę do przodu.

Ja liczę na to, że Boże Narodzenie 2019 spędzimy już w swoim domku. Mąż uważa, że to zbyt optymistyczne podejście, i że budowa zajmie nam półtora roku. Zobaczymy, kto miał rację - mam nadzieję, że ja:)

W każdym bądź razie, nasz generalny wykonawca i kierownik budowy zgodzili się z nami, że fundamenty przy obecnej pogodzie spokojnie można robić:) Oby tylko pogoda się teraz nie zepsuła za bardzo:)

 

Tym sposobem, 13.11.2018 roku na działce postawiono kibelek. A dzisiaj, 14.11.2018 roku, dom został wytyczony. Zdjęcie nr 4 przedstawia nasz domek, gdy był jeszcze w trakcie "tyczenia".

Jutro ma przyjechać koparka. A w piątek mają lać beton:) Już się nie mogę tego doczekać:)

White
White
White
White

Komentarze

Dodaj komentarz

Ostatnio dodane wpisy

Dołącz do Newslettera ARCHON+

Otrzymuj na bieżąco informacje o nowościach projektowych, wyjątkowych wnętrzach, inspirujących realizacjach oraz atrakcyjnych promocjach.

Messenger Czat z DoradcąDostępny
 12 37 21 900

Dzień dobry,

Czy chcesz, abyśmy oddzwonili do Ciebie za darmo w 28 sekund?