Blog założony przez Morelki N (ver. 2).
Projekt: Dom w morelach (N). Na blogu 59 wpisów, 297 zdjęć, 47 komentarzy.

Malowanie skończone, drzwi zewnętrzne

18 września dom nawiedzili: ja, malarz, płytkarze, hydraulicy oraz ekipa montująca drzwi zewnętrzne:) Ale przynajmniej widać, że praca idzie do przodu:)

Malarz skończył swoją robotę. Koszt robocizny: 2600 zł. Efekt mnie się bardzo podoba. Wszystkie korytarze są pomalowane na ten sam kolor, ale ściany, zależnie od tego jak pada akurat światło, wyglądają inaczej. Przybierają odcień pomarańczowy, łososiowy, żółty… Bardzo mi się to podoba. Sypialnia i garderoba są w odcieniach fioletu:

 

Ja dalej kładę panele. Na poddaszu chcę zrobić jednolitą powierzchnię, bez progów, co narzuciło mi kolejność ich układania. Dlatego najpierw pokój męża. Idzie mi to już dużo sprawniej, ale dalej każdy panel dobijam w sumie w 4 miejscach (na początku, na środku, na końcu i od boku), żeby wszystko ładnie podochodziło i nie było szpar. No i wszystkie mięśnie mnie bolą, ale jest już lepiej:)

Efekt dwóch “dni” pracy - prawie gotowy pokój i kawałek korytarza. Akurat przy wyjściu z tego pokoju jest mnóstwo “cypelków”. Strasznie mi to dało w kość - zwłaszcza, że dopiero wyrabiam sobie metodę mierzenia i wycinania tych nieszczęsnych paneli. A dzisiaj tego mierzenia i wycinania było dużo:(

 

Od poniedziałku zmieniłam zdanie odnośnie pokoi w domu. Zawsze uważałam, że są dosyć małe. Teraz doszłam do wniosku, że są za duże. Te podłogi się ciągną i ciągną…

Teraz przerwa, kontynuować będę od poniedziałku dopiero. Obawiam się, że nie zdążę do końca urlopu, bo zostanie mi tak naprawdę pięć dni po około 6 godzin dziennie. Ale trudno, położę ile zdążę i potem będziemy kombinować, co dalej:)

 

Hydraulik przyjechał, żeby puścić rurę pod elewacją od skrzynki na ścianie domu do kotłowni.

 

Po 15 zadzwonili także monterzy drzwi, że jadą montować drzwi wejściowe. Mąż im dotrzymywał towarzystwa. Ok 18 drzwi już były w zasadzie zamontowane, ale i tak zeszło im do 19.

Efekt bardzo ładny. I pasują kolorystycznie do siebie ramy okien, drzwi wejściowe i brama garażowa:)
 

Elewacja oczywiście opóźniona. Mają robić od następnego tygodnia. Ale brak elewacji nie stopuje nam żadnych prac, więc tym opóźnieniem się nie przejmuję w ogóle na razie:)

White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Malowanie, panele

Malarz jutro ma skończyć. Idzie to bardzo dobrze:)

Pokój córeczki wyszedł według mnie śliczny. Delikatny, dziewczęcy, ale nie wali po oczach:)

 

Z panelami też sukces (powiedzmy:)) Szło nam to dzisiaj dużo sprawniej. Do 13 mąż był ze mną i pomagał, potem musiał pojechać do pracy. Równie często on poprawiał “moje” panele, co ja “jego”. Ale ogólnie to dużo lepiej nam szło, dużo sprawniej. Klucz do naszego sukcesu: dobijanie większości paneli młoteczkiem:)

W każdym bądź razie cięcie wyrzynarką po linii prostej dalej mi nie idzie (ale ja nawet ołówkiem po linii prostej nie potrafię rysować bez linijki). Na szczęście panele przycinane nie muszą być idealnie równiutkie, bo i tak te przycięcia będą schowane pod listwami. Za to jako oburęczna mogę ciąć w dowolną stronę, z dowolnej pozycji w zasadzie, bo mi wszystko jedno, którą ręką wyrzynarkę trzymam:)

 

Efekt dzisiejszego dnia - cały pokój nad garażem i kotłownią. Tylko jeden pokój, ale on jednak jest duży powierzchniowo. Za kominem fragment nie zakryty panelami, ale tam musi mąż

Później jeszcze przygotowałam podłogi w dwóch pokojach na poddaszu - wyczyściłam wylewki szpachelką, dokładnie odkurzyłam. Jutro będę tam kłaść panele:)

 

Dzisiaj rano myślałam, że nie wstanę z łóżka, tak mnie WSZYSTKO bolało. Strach pomyśleć, co będzie jutro:(

White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Malowanie, kładzenie paneli

Malowanie idzie zgodnie z planem. Z farby jestem bardzo zadowolona. Magnat Ceramic bardzo ładnie kryje (2 malowania wystarczają w zupełności za każdym razem, niezależnie od koloru), kolory też wychodzą bardzo fajne. Żywe, ładne, ale nie jaskrawe.

Pokój męża ma niebieskie ściany, tak jak chciał:)

16.09 zaczęłam kłaść panele. Na pierwszy ogień poszedł pokój gier - pokój nad garażem - ten, na którym nam najmniej zależy:) Ponieważ ja nigdy wcześniej nie kładłam paneli, mąż miał mi przed pracą pokazać jak to zrobić dobrze.

Okazało się jednak, że czyszczenie podłogi, zamiatanie, odkurzanie zajęło tak dużo czasu (na tej podłodze była chyba tona samego kurzu i piasku…), że już nie zdążył.

Gdy on pojechał, sama położyłam 5 rzędów paneli. Niestety, najdłuższa ściana okazała się być krzywa. Ma “brzuszek” na środku. No i moje próby podosuwania paneli z obu końców ściany na odległość około 1 cm od ściany nic nie dały…

Gdy się z tym pogodziłam, rozebrałam wszystkie rozłożone już panele. Lekko przycięłam na całej długości trzy panele z pierwszego rzędu (tam gdzie ściana ma brzuszek) i rozłożyłam resztę (tyle, ile wcześniej, przy pierwszym podejściu).

Według mnie wyszło dużo lepiej.

Gdy skończyłam, była już prawie 15, więc musiałam się zbierać po córeczkę do żłobka. Gdy ja już pojechałam, przyjechał mąż. Obejrzał moje dzieło, stwierdził, że “sa szpary” i rozebrał wszystko. Potem ułożył je jeszcze raz. Dokładnie tyle samo paneli, co ja wcześniej…:)

 

Jutro rano ma ze mną pojechać na budowę (przed pracą) i mi pokazać, jak to robić tak, by “nie było żadnych szpar”. Zobaczymy, co z tego wyjdzie:)

 

White
White
Dodaj komentarz

Brama garażowa zamontowana

12.09.2019 przed godziną 11 przyjechali panowie montować bramę garażową. Rozmiar 2500x2250, Hormann LPU 42, przetłoczenia wysokie L (czyli 4 panele poziome a nie 8), z silnikiem Promatic 650 Nm, z dwoma pilotami. Kolor Złoty Dąb, okleina.

Dopłaciliśmy po montażu 3800 zł, co z wcześniejszą zaliczką 1000 zł daje w sumie kwotę 4 800 zł (tyle, ile było ustalone).

 

Mamy też skończoną większość płytek. Obie łazienki oraz podłogi w kuchni i korytarzach są położone i zafugowane. Płytkarzom dopłacił mąż po skończonej pracy 4140 zł, co z wcześniejszą zaliczką (1500 zł) dało kwotę 5640 zł. Uważam, że to dobra cena za dwie łazienki i “trochę” m2 podłóg w korytarzach, kuchni, wiatrołapie, kotłowni i spiżarce:)

Płytkarze teraz jadą na jakąś inna robotę, ale mają wrócić położyć jeszcze płytki w garażu.

 

Wczoraj w Majstrze kupiliśmy jeszcze listwy przypodłogowe bardziej zbliżone kolorem do płytek drewnopodobnych. Za 10 sztuk listew z łącznikami, narożnikami itp zapłaciliśmy niecałe 250 zł. A połowę tego zwrócili nam w bonie na kolejne zakupy:)

 

W domu nie będzie już tłoku. W pewnym momencie obijali się o siebie spece od sufitów podwieszanych bądź od tynkowania sufitów podwieszanych, płytkarze oraz malarz. Teraz zostanie sam malarz (będzie miał ciszę i spokój), a od poniedziałku mam dwutygodniowy urlop i planuję zacząć kłaść panele. Oby tylko córeczka się teraz nie rozchorowała. A dzisiaj już lekko zasmarkana jechała do żłobka:(

 

White
White
White
White
Dodaj komentarz

Łazienka na poddaszu skończona, pierwsze projekty podjazdu

Łazienka na poddaszu w końcu w zasadzie skończona. Dzisiaj (12.09) dostaje ostatnie szlify:)

 

Malowanie idzie bardzo sprawnie. Kolor, który wybrałam na większość ścian parteru (Magnat Ceramic C24 Gwiezdny Kwarc) bardzo mi się podoba. Oczywiście mąż uważa, że jest “za pomarańczowy”:)

Zielony (Magnat Ceramic C42 Wytworny Malachit) na ścianie w salonie wyszedł super. Tu - o dziwo - mąż też się zgodził, że ładny kolor:)

Kolor w rzeczywistości jest mniej ostry i jaskrawy niż na zdjęciach. Dla mnie sprawia wrażenie przytulności, “domowatości” :)

 

Wczoraj (11.09) mąż był na budowie do 3 w nocy. Większość czasu towarzyszył mu jego brat. Akrylowali połączenia płyt karton gips na poddaszu, kończyli szlifowanie ścian, zagruntowali większość poddasza pod malowanie, pomalowali też garaż. Zaszpachlowali koło parapetu w gabinecie, itp. W dużej mierze takie niby pierdółki, niby szczególiki ,a jednak zajmują mnóstwo czasu. Z plusów - to zrobili większość prac “na już”. Malowanie nie będzie wstrzymane ani opóźnione:)

 

Projektantka ogrodów obiecała nam, że postara się zrobić projekt podjazdu do 20 września. Słowa dotrzymała, a nawet zrobiła go dużo przed terminem:)

Najpierw dostaliśmy jedną propozycję.

I tu ciekawostka - ja byłam zachwycona miejscem na wrzosowisko i łukami ścieżki. Mężowi natomiast przypadło do gustu rozwiązanie z… budynkiem gospodarczym i koszami na śmieci… Chyba dla każdego wedle gustu i zainteresowań…:)

 

Mamy jednak wjazd na działkę pod kątem do naszej działki i garażu, dlatego zdecydowaliśmy z mężem, że podjazd też chcemy pod kątem zrobić. Tak, żeby praktyczne było codziennie wjeżdżanie i wyjeżdżanie z działki. Napisałam o tym do projektantki i już kilka godzin później dostałam dwie zmodyfikowane propozycje. A przecież nawet nie spieszy się nam tak bardzo z tym podjazdem. Chociaż jak patrzę na te propozycje, to aż się chce już to mieć zrobione, już sadzić roślinki…:) A ja przecież nawet nie przepadam jakoś specjalnie za takimi pracami:)

Szkoda, że inne tematy okołodomowe nie idą tak sprawnie i sympatycznie:(

 

Skłaniamy się z mężem ku tej ostatniej, jeszcze troszkę zmodyfikowanej tak, by dwa auta mogły się minąć na podjeździe (gdy jedno stoi pod garażem, drugie by mogło wyjechać spod wiaty na drogę). Dużo kostki i to kosztem mojego wrzosowiska:(, ale wydaje nam się, że tak będzie jednak praktyczniej i wygodniej w codziennym życiu.

No i w sumie trochę kostki też się przyda, córeczka będzie miała gdzie malować kredami, jeździć rowerkiem itp.

 

White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Sufity podwieszane skończone!

10 września 2019 w końcu mamy skończone sufity podwieszane:) Cena za całość - 24000 zł. Mąż uznał, że to “dobra cena”, bo dobra jakościowo wełna, wszędzie podwójne płyty karton gips są przykręcone, no i otynkowane ładnie są.

Ja się po prostu cieszę, że etap do przodu:) No i to pierwszy etap deweloperki, który po skończeniu prac nie wyszedł trochę drożej, niż we wstępnych szacunkach:)

 

Teraz pewnie jeszcze mąż się uprze, żeby te sufity szlifować, potem można odkurzyć poddasze całe, zagruntować ściany i sufit i będzie gotowe do malowania:)

 

Z prac typowo deweloperskich została nam tylko elewacja oraz hydraulik (wyposażenie kotłowni). Potem już tylko żmudne wykańczanie wnętrza i możemy się przeprowadzać:)

Podjazdu nie liczę do deweloperki, u mnie to podchodzi pod kategorię “Ogród”, tak samo jak ogrodzenie:)

 

Dodaj komentarz

Wiele tematów “już prawie skończonych”

W ostatnim tygodniu w domu obijały się o siebie dwie ekipy - płytkarzy i tynkarzy. Do tego mąż robił różne poprawki, montował parapety itp.

Niestety, nic tak naprawdę nie jest skończone.

Sufity podwieszane już w zasadzie gotowe, dzisiaj i jutro mają być czyszczone.

Płytki w łazience na poddaszu już prawie wszystkie położone, ale jednak jeszcze nie skończone.

Mąż założył parapet w łazience na poddaszu i u mnie w gabinecie. Ale w gabinecie “jeszcze nie skończone”. Został mu jeszcze jeden, w kotłowni.

W sobotę mąż zagruntował pod malowanie w zasadzie cały parter. Bardzo szybko mu to szło. Ale poddasza nie może gruntować, dopóki tynki na sufitach nie będą skończone i wyczyszczone. Dopiero wtedy możemy odkurzyć i gruntować.

 

Elewacja ma poślizg i mają zacząć 18 września. Nie wierzę już, że do końca miesiąca skończą:(

12.09 mają zamontować bramę garażową. Drzwi wejściowe też mają być przed elewacją, żeby mogli szpalety zrobić.

Podjazd ma być robiony w październiku. Żebyśmy po zamieszkaniu, na jesień, nie utopili się i my i nasze auto pod domem:)

Stolarz od mebli kuchennych, zapytany czy na koniec września zrobi meble, powiedział “ten temat jest możliwy”, więc pewnie nie zrobi na czas...

 

“Prawie gotowe” jest też ogrodzenie tymczasowe - potrzebne, by można było bezpiecznie wypuścić na fragment ogrodu dziecko czy psa:)

Mamy już wbite słupki (koszt 70zł), musimy tylko dokupić siatkę i zamocować.

W temacie ogrodzenia nie możemy z mężem dojść do zgody:) Ja chciałabym po prostu ogrodzić 3 strony działki (oprócz frontu) siatką na metalowych słupkach i to potem wszystko obsadzić jakimiś roślinami. Mąż nalega na lepsze, ładniejsze ogrodzenie z takimi gotowymi podmurówkami. Nie pamiętam jak to się nazywa. Twierdzi że te 3 boki w sumie (robocizna i materiał) będą kosztować 20 000. Ja nie wierzę, że tyle starczy, bo tam jest dobrze ponad 130 mb ogrodzenia do zrobienia.

 

Dzisiaj, 9 września, przyjechał malarz. Mówił, że malowanie całego domu szacuje na około 10 dni, czyli dwa tygodnie. Z naszym szczęściem ostatnio - dobrze będzie jak do końca miesiąca się uda:)

Z plusów takiego opóźnienia - nie ma już aż tak wysokich temperatur. Nie ma ponad 30 stopni, a jest po 24-25 w dzień. Więc farby będą sobie normalnie schły:)

 

W następny poniedziałek zaczynam urlop i będę kłaść panele. Zacznę od gabinetu, żeby poćwiczyć i potem już salon. Liczę na to, że zanim skończę parter, poddasze będzie już pomalowane. Jeżeli nie, to jeden dzień urlopu przeznaczę na zakupy - lampy i meble.

 

Ogólnie, idzie wszystko do przodu. Powoli, bo powoli ale jednak do przodu. Ale mamy już dość. Codziennie mąż prosto z pracy jechał na działkę, żeby coś podgonić. Wracał po 19. Córeczka mało ojca widziała, a w samą niedzielę niewiele nadrobią. Chyba 3 noce w ciągu tygodnia też spędził na budowie, szlifując dalej ściany (uparł się na to), robiąc jakieś poprawki. Przygotowując dom do malowania. I wracał o 2-3 nad ranem, a rano do pracy oboje… Jesteśmy już po prostu zmęczeni. A jednak nie możemy odpocząć bo musimy się przeprowadzić jak tylko dom zostanie odebrany. Tak szybko, jak się da.

 

Pocieszamy się tym, że już niedługo i będziemy u siebie i będziemy żyć normalnie, jak zwykła rodzina. W końcu:) Odpoczniemy, odstresujemy się, będziemy się delektować jadalnią i kuchnią na tym samym poziomie co salon. I w końcu będziemy żyć po naszemu, na naszych zasadach i tak jak my chcemy:) 

 

White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Przyłącze gazu

W dniu 03.09.2019 roku zawitali do nas na budowę spece od przyłącza gazu. Mieli zacząć kopać, jednak jak na złość akurat tego dnia musiało padać…

Panowie ponowili próbę 04.09.2019 roku (w środę) i mamy już przyłącze gazu od gazociągu aż pod dom gotowy:)

Zostało tylko połączyć od zewnętrznej ściany garażu do rozłożonej już instalacji gazowej, ale to zrobi znajomy naszego hydraulika:)

Przyłącze gazu od gazociągu do skrzynki w linii ogrodzenia (3 metry) będzie kosztował niecałe 2500 zł bodajże (faktura dopiero przyjdzie).

Natomiast od skrzynki w linii ogrodzenia do zewnętrznej ściany garażu (13 metrów) kosztował nas 1200 zł. 

 

W każdym bądź razie, mamy w końcu gotowe wszystkie przyłącza:)

 

Malarza musieliśmy przełożyć jeszcze o tydzień, ale w poniedziałek 9 września ma w końcu zacząć. Oby się udało bez kolejnych opóźnień.

Sufity podwieszane mamy gotowe, wczoraj zaczęto ich tynkowanie. Teoretycznie mają być gotowe na przyjazd malarza. Średnio już w to wierzę, ale najwyżej będą kończone gdy parter będzie już malowany.

White
White
Dodaj komentarz

Płytki, sufity podwieszane

Łazienka na parterze ma już skończone i zafugowane płytki.

Mąż narzekał, że za żółta fuga. Mnie się podoba. Bez niej płytki wyglądały trochę białawo, teraz bardziej w żółty kolor wpadają:)

 

Płytki na podłodze też już w dużej mierze położone. Te drewnopodobne płytki mnie się strasznie podobają. Nie za ciemne, nie za jasne, a ładne:)

Do kotłowni i do garażu kupiliśmy dużo tańsze płytki, za 18 zł/m2.

 

Łazienka na piętrze jest “w toku”.

Sufity podwieszane wciąż się rodzą. W bólach, ale do przodu:)

Stryszek wielkością nie będzie powalał, ale jakiś tam będzie.

 

29 sierpnia odwiedziła nas architekt krajobrazu, która zrobi nam projekt ogrodu:) Jej wizyta tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to był świetny pomysł:) Prawda jest taka, że ani ja, ani mąż nic nie wiemy o roślinach, nie mamy też talentu do rozplanowania sensownego przestrzeni. A tak nie musimy się tym martwić i kombinować:) Miła odmiana:)

Mąż jej wizytę podsumował tak: "Bo to trzeba było na samym początku się z nią spotkać i potem byśmy wiedzieli gdzie ziemię sypać..." :)

White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Odebrane AGD, płytki podłogowe, podłoga w łazienke na parterze

21 sierpnia przywieźli płytki podłogowe. Mąż od razu kilka rozłożył, żeby zobaczyć jak wyglądają.

Po południu przywieźli też AGD: płytę indukcyjną, piekarnik, zmywarkę i pralkę. Kilku rzeczy brakuje, ale je już możemy dokupić bliżej terminu przeprowadzki. Na razie nie mielibyśmy gdzie składować.

 

I - co najbardziej cieszy - po jednym dniu widać efekty pracy płytkarzy - podłoga w dolnej łazience już pokryta kafelkami.

Faktycznie jest dosyć ciemna i może niezbyt wybitnie piękna, ale jak dojdą jasne płytki na ścianach to powinno być OK:)

 

White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Łazienki (głównie)

Nasz generalny wykonawca powiedział, że “stanie na głowie”, żeby w tym tygodniu (do 24.08) skończyć u nas te nieszczęsne sufity podwieszane i zrobić poprawki przy otworach drzwiowych, pod montaż drzwi wewnętrznych. Ale jak na razie po długim weekendzie jest dalej przestój jakiś… Te sufity podwieszane tak strasznie się ciągną i ciągną… A tak niewiele zostało, by skończyć te “mokre i brudne” prace w środku. Moglibyśmy już posprzątać, wyczyścić ściany i podłogi, zagruntować.

Za to kurier dostarczył drugą umywalkę - Rima 50 do łazienki na poddaszu. Ta na szczęście dotarła w jednym kawałku:)

Okap się nie znalazł, sprzedawca oddał pieniądze i kupiłam w innym sklepie. Niestety z tym co chciałam są jakieś braki w dostępności, więc musiałam kupić troszkę mocniejszy i droższy (ale o tych samych wymiarach): okap Electrolux LFG 716X INOX, za 1398 zł.

17.08.2019 przywieźli płytki na dolną łazienkę. Kolekcja Domino Tanaka. Mnie się bardzo podobają, zwłaszcza te ze wzorkami (listki i fale). Ciemne są dosyć ciemne, ale nie będzie ich tak dużo, więc nie powinno być zbyt ciemno:) Oczywiście maż już panikuje, że “za ciemne, za ciemne” :)

 

Nie dogadałam się z mężem i kupił same płytki, bez kabin prysznicowych.

19.08.2019 mąż naprawił swój błąd:) i kupił kabiny prysznicowe, obie miski WC oraz umywalkę Rima 60. Okazało się, że umywalka w sklepie stacjonarnym BOZ była tańsza, niż zamówiona na necie (która do tego przyszła uszkodzona).

Kabiny prysznicowe mąż wziął dwie różne: jedną składaną Liga Kermi, a drugą z drzwiami otwieranymi. Ale po namyśle zdecydowaliśmy, że weźmiemy obie te składane. Zobaczymy, czy będziemy z nich zadowoleni:) Ale może faktycznie dzięki temu dosyć małe łazienki nie będą klaustrofobiczne? :)

Koszt:

Umywalka Rima 60:  500 zł

Miska WC Pack Gap Rimless Roca (bez kołnierza z deską wolnoopadającą): 981.60 za sztukę (2 sztuki)

Drzwi Liga Kermi mocowanie lewe 100 cm: 1725.36 zł za sztukę (2 sztuki)

Drzwi Liga Kermi mocowanie prawe 80 cm: 1437.54 zł za sztukę (2 sztuki)

Całość: 8789.00 zł. Na razie zapłaciliśmy 3000 zł zaliczki, reszta przy odbiorze.

Obie kabiny prysznicowe będą miały ostatecznie wymiar 100x80 cm. Te wszystkie elementy mają być dostarczone w ciągu tygodnia, więc sprzedawca wysłał nam mailem informacje o zakresie regulacji kabin, żeby nasi płytkarze wiedzieli, jak fugami tam kombinować.

 

20.08 mąż kupił płytki podłogowe do kuchni, wiatrołapu, korytarza: Rancho Ran 03 Ciemny Beż 20x60. 65.50 zł za metr kwadratowy. W sumie 23 m2 za 1509.06 zł. Na dniach mają je przywieźć:)

 

No i najważniejsze -  wczoraj, 19 sierpnia, przyszli płytkarze:) Mąż w tamtym tygodniu zadzwonił do dwóch facetów, którzy byli wcześniej (z Oferteo:)) na wycenie. Wtedy im odmówiliśmy, bo zdecydowaliśmy się na tego, co miał zrobić sufit podwieszany i łazienki. Ale teraz zadzwoniliśmy do nich i zgodzili się przyjść w ciągu tygodnia:)

Wczoraj zdążyli już zrobić odpływy liniowe i wylewki w obu prysznicach.

Dzisiaj mają robić hydroizolację:)

White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Problem z płytkarzem, początek sufitów podwieszanych na poddaszu

Jakieś fatum naprawdę nad nami zawisło:( W środę 14 sierpnia zadzwonił pan od płytek, że “wczoraj złamał nogę”... Nie wiem na ile to prawda, ale nie ma to znaczenia… Istotne jest to, że musimy kogoś innego znaleźć, na już. Bo w zasadzie już można by kłaść płytki w łazience.

Przynajmniej sufit podwieszany na parterze zdążył skończyć:)

Jedyny plus ostatnich dni to to, że tego samego dnia (14.08) wykonawca zaczął sufity podwieszane na poddaszu robić. Teoretycznie, jak nic się nie skrzaczy, to w poniedziałek powinni skończyć.

Efekt jednego dnia pracy ma zdjęciach.

 

White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Uszkodzona umywalka, zaginiony okap:(

Zaczął się u nas jakiś bardzo pechowy okres.

 

12.08.2019 kurier przywiózł umywalkę Rima 60. Ja byłam wtedy w pracy, paczkę odebrała moja mama. Jak wróciłam z pracy, to ją odpakowałam. I kicha. Mocno uszkodzona jest. Ułamany fragment leży w środku:(

Protokołu szkody nie mam, ponieważ paczka była tak zapakowana, że nie widać było na niej żadnych uszkodzeń i moja mama nie pomyślała, żeby od razu przy kurierze cokolwiek otwierać.

Sposób zapakowania umywalki był następujący:

Umywalka owinięta cienką folią (nie rozpakowałam jej z niej do tej pory, ponieważ już przez tą folię widać uszkodzenie). Następnie zapakowana w zwykłe, kartonowe pudło. Na rogach pudła styropian (ale tylko na rogach). Pudło luźno oplątane taśmą z folii z poduszkami. To owinięte zwykłym papierem pakowym, sklejonym taśmą. I następnie całość owinięta czarną folia, różwnież sklejoną taśmą.

Przy takim sposobie pakowania nie ma możliwości zobaczenia uszkodzeń – na wierzchu jest czarna folia, nierównomiernie rozłożona, pod nią zwykły papier pakowy. Powoduje to nieregularny, nie sztywny kształt opakowania…

Zgłosiliśmy reklamację, ale nie mamy protokołu szkody, więc pewnie nie uznają:( A to cholerstwo 549 zł kosztowało...

 

Dzisiaj z kolei, 13 sierpnia, dostałam maila z innego sklepu, że mój okap zaginął na magazynie przewodnika. Zrobili reklamację, ale trwa to ponad tydzień więc już nie sądzą żeby się odnalazł… 

Jak można zgubić okap? Przecież to nie jest aż taka mała paczuszka, waży też chyba coś? 

Sklep chce postąpić bardzo w porządku. Od 22 sierpnia mają mieć w ofercie inny okap, droższy dużo, który chcą mi wysłać w cenie zaginionego. Tylko że to okap innej firmy, bez opcji Hob2Hood, na której mi zależało. Jak nie chcę tego droższego okapu, to oddadzą mi pieniądze. A ja bym chciała tamten oryginalny okap po prostu:)

 

Przynajmniej wykonawca dzwonił, że nie wie czy na jutro zdążą, ale od piątku mają zacząć sufity podwieszane robić. Oby, oby w końcu to chociaż ruszyło:)

 

White
Dodaj komentarz

Wygrzewanie wylewek (w końcu!), pomiar schodów

W niedzielę 11 sierpnia byłam umówiona na budowie ze stolarzem znalezionym na Oferteo. Przyjechał zrobić pomiar schodów, wybrałam kolor lakieru, zapłaciłam zaliczkę. Schody mają kosztować 9000 zł, zaliczki zapłaciłam 3000 zł.

Ale gość przyjechał na czas, w miarę szybko, bez ściemniania, nie musiałam na niego czekać tygodniami. Więc jak na razie jestem zadowolona. Schody mają być gotowe na początku października. Chciałam na koniec września, ale nie zdążyłby. Mówił też, że wolałby je zamontować na końcu, już po kuchni itp.

Kolor jaki wybrałam to Teak 23-48. Na zdjęciu na prawo od panela podłogowego.

 

No i kolejne zaskoczenie, szok nawet. Hydraulik pojawił się na działce z maszyną do wygrzewania wylewek. No, tego to się nie spodziewałam. Ponad 2 tygodnie po obiecanym terminie, ale i tak się nie spodziewałam:)

 

Żeby ta nieszczęsna gazownia w końcu zrobiła nam przyłącze, to byśmy nie byli zdani na łaskę hydraulika:( Ale uzyskanie pozwolenia na rozbudowę gazociągu trwa chyba nawet dłużej, niż uzyskanie pozwolenia na budowę domu… A mamy od gazociągu do skrzynki w linii ogrodzenia 3 metry do zrobienia tylko!

 

White
White
Dodaj komentarz

Łazienka na poddaszu, zabudowa schodów na poddasze

08.08.2019 w końcu dotarły do nas płytki i wanna do łazienki na poddaszu. Miały być dostarczone 2 sierpnia, więc zaledwie tydzień obsuwy:) Niestety męża już nie ma, więc konieczność odbioru i przenoszenia tego spadła na naszego wykonawcę:(

Wanna w zasadzie zwykła, prostokątna,  Excellent Ava 170x70. Kosztowała 567.94 zł, więc moim zdaniem jest ładna i niedroga:)

Do niej zwykły syfon wannowy Simplex 6168 (109.25 zł).

Płytki z kolekcji Domino Pinia, mnie się na żywo podobają dużo bardziej niż na wizualizacjach.

Płytki w sumie kosztowały 1706.11 zł. 

Do tego: 

  • taśma uszczelniająca Kerako Aquasto - 20 mb (123.40 zł)

  • Klej Adesilex P9 szary 25kg - 10 sztuk (427.60 zł)

  • Mapegum Mapei 5kg - 2 sztuki (195.70).

Już się nie mogę doczekać, kiedy te płytki będa przyklejone do ścian i podłogi:)

 

Stolarz od schodów nie odezwał się dalej. Wczoraj się wkurzyłam i wieczorem na moim ulubionym Oferteo złożyłam zlecenie. Zgłosiło się do następnego ranka dwóch chętnych. Jeden najbliższy termin miał na listopad. Drugi powiedział, że wciśnie mnie na wrzesień, bo schody zwykłe, bez udziwnień:) I cena mniej więcej - 9000 zł. Czyli w zasadzie tyle samo. Może nawet ciut taniej:) Umówiłam się z nim na tą niedzielę na pomiar i ostateczne ustalenia:)

 

Zastanawiam się nad kabinami prysznicowymi. W obu łazienkach wychodzą nam kabiny 80x100, po 2 ściany. W sklepie gdzie kupowaliśmy płytki i mieliśmy robiony projekt łazienki, namawiają nas na ścianki o grubości 6 mm. Mówią, że to jest w zasadzie standard. A mnie się wydawało, że 8 mm to standard, a 6 mm to takie tańsze, mniej solidne wersje. No i teraz już nie wiem co myśleć. Faktem jest, że kabina ze ściankami ze szkła hartowanego 6 mm (ale drzwi już nawet 5mm) kosztuje ok 600-800 zł. A taka sama, tylko ze szkła hartowanego 8mm - już ponad 2900 zł. 

No i nie wiem na które się zdecydować:) Jeżeli te o grubości 6 mm są solidne, to nie chcę przepłacać niepotrzebnie. Ale też nie chcę mieć kabiny, której strach dotknąć:) A niedługo trzeba już podjąć decyzję i kupić, bo znowu mogą być obsuwy z wysyłką:)

 

White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Meble kuchenne zamówione, kolejne zakupy

Mamy wycenę kuchni po drobnych zmianach.

W wersji okleiny Kronospan K003 Craft Złoty Dąb z poziomo ułożonymi słojami - 12500 zł.

W wersji akrylowej z poziomo ułożonymi słojami - 17000 zł.

Obie przy założeniu, że może wyjść kilkaset złotych więcej.

Uznałam, że absolutnie nie warto tyle dopłacać do wersji akrylowej, więc zostaje K003 Craft Złoty Dąb:)

Spotkałam się też w środę 7 sierpnia jeszcze raz ze stolarzem na działce, doustalaliśmy ostatnie szczegóły odnośnie mebli kuchennych, szafek pod umywalki w łazienkach i zabudowę słupka pralki i suszarki. Teoretycznie, pod koniec września mają być gotowe. Zobaczymy, jak będzie w praktyce:)

 

01.08.2019 kupiliśmy w Majstrze listwy przypodłogowe. 

02.09.2019 zamówiliśmy drzwi wewnętrzne Erkado Krokus 1 (gabinet, pokoje) i Krokus 3 (łazienki, garaż, spiżarnia i  kotłownia). Szef firmy sprzedającej był na budowie zrobić pomiary. Mówił, że wiele rzeczy do poprawy ci od tynków muszą zrobić. Muszę zacząć gnębić naszego wykonawcę, żeby ten pogonił ekipę, która robiła tynki. 

Hydraulik od poniedziałku miał zacząć jakąś swoją maszynką wygrzewać tynki. Oczywiście jest połowa tygodnia, a jego ani widu ani słychu...

Stolarz od schodów nie odezwał się. A obiecał, że na wrzesień zrobi wykończenie schodów i barierkę. Ciekawe jak, skoro nawet wciąż nie zrobił ostatecznego pomiaru? Dzwoniłam do niego, miał przyjechać i zadzwonić jak będzi jechał, oczywiście nie zadzwonił...

 

Sufity podwieszane na poddaszu najwcześniej zaczną robić w następnym tygodniu, Pod koniec tego tygodnia mam się dowiedzieć dokładnie kiedy. 

A 20 sierpnia mają przyjść malarze. Czyli do tego czasu musimy zagruntować. Tylko jak zagruntować to, co nie istnieje? Ehhhhh….

 

Facet od ozdobnego sufitu podwieszanego i płytek jest słowny i solidny. Po urlopie ma kontynuować. Tylko jak, skoro płytki do górnej łazienki, które miały być dostarczone w środę 31 lipca, do tej pory nie dotarły? Sklep dzwoni codziennie z zapewnieniem, że dzisiaj kurier dostarczy, a potem twierdzą, że nie dał rady. Niby ok, zdarza się, ale męża nie będzie 2 tygodnie. Zostaję sama z dzieckiem, pracą i budową. Chcieliśmy chociaż te zakichane płytki i wannę rozładować póki on jest. I lipa… Ale podobno jutro (8 sierpnia) płytki i wanna przyjadą, a facet od płytek zgodził się je odebrać od kuriera i zanieść do domu…

Ozdobny sufit podwieszany w salonie i kuchni już w zasadzie gotowy. Koszt całkowity:

  • Robocizna 1100 zł

  • Materiały (dyble, wkręty, płyty karton-gips, stelaże itp.) 1233 zł (ale w tej kwocie jest też “zgubiony” koszt obudowy dwóch geberitów i trochę materiałów na sufit podwieszany w łazience)

 

Przynajmniej kupiliśmy farbę na cały dom (teoretycznie, zobaczymy czy faktycznie pójdzie tyle, ile wyliczyłam). Kupiliśmy 15 puszek 5 litrowych (144 zł za sztukę) oraz 5 puszek 2,5 litrowych (74,98 zł za sztukę) w Leroy Merlin. I dostaliśmy za te zakupy w sumie 18 bonów na 20 zł każdy na kolejne zakupy:) Jeden bon na każde 5 litrów farby (dwie puszki 2.5 litra także dają jeden bon).

 

Kupiłam też okap (1269.90) i dwie umywalki do łazienek: Rima 60 (521.50) i Nomia 50 (341).

Ta druga, jak się później okazało, sklep jej jednak nie miał i długo mieć nie będzie, więc muszę kupić jakąś inną.

 

Teraz już nie płacimy na raz w dziesiątkach tysięcy, ale raczej w setkach złotych. Jednak dużo częściej trzeba użyć karty. I w efekcie wcale nie znika z konta mniej pieniędzy. Jedynie bardziej podstępnie, w drobniejszych kwotach na raz. Ale im więcej kupimy, tym więcej będzie już załatwione i z głowy.

 

White
White
White
White
Dodaj komentarz

Panele, drugi projekt łazienki na parterze

30 lipca budowę odwiedził pan sprzedający drzwi wewnętrzne. Zdecydowaliśmy się (za poleceniem znajomych) na drzwi Erkado. Ale dalej nie możemy się z mężem zgodzić co do modelu:) W każdym bądź razie sprzedawca przyjechał zrobić pomiar. Stwierdził, że kilka rzeczy muszą poprawić ci od tynków, zanim drzwi będzie można zamontować. Mąż oczywiście już załamany, ale według mnie nie jest źle:)

 

31 lipca naszą budowę odwiedził - w końcu! - hydraulik. Poprzestawiał te rury, co miał przestawić, zamontował zestawy podtynkowe itp. No i już zaczął coś mówić, że wygrzewać wylewki zacznie od poniedziałku. Grrr... w poniedziałek nie będzie już męża i ja będę musiała do niego wydzwaniać i pilnować. Lipa:( 

 

Kupiliśmy panele podłogowe. 125m2. Krono Original Appalachian Hickory, laminowane, 10mm grubości. AC4. Mnie się bardzo podobają. Mąż panikuje, że za ciemne będą:) A tak naprawdę to wolałby takie, co bardziej w czerwone odcienie wpadają. On ma jakieś skrzywienie w kierunku czerwieni:)

W Majstrze mieli 27 paczek paneli. Resztę dowiozą za ok 2 tygodnie. W sumie to nawet lepiej, bo nie bardzo mamy je gdzie trzymać:) A tak to może uda się je odebrać już po wygrzaniu wylewek:) No i bon na kolejne zakupy dostaniemy i tak:)

Dzisiaj za 27 paczek zapłaciliśmy 2483.73 i dostaliśmy bon na 745.12.

Za resztę (47 paczek) zapłacić mamy w sumie 4323.61. I wtedy dostaniemy bon na 30% z tej kwoty:)

 

Także 31 lipca (wszystko to kosztem dnia urlopu) zrobiliśmy drugi projekt dolnej łazienki. Pierwszy nam się bardzo podobał, ale kolekcja płytek została w międzyczasie wycofana ze sprzedaży:( Tym razem stanęło na Cersanit Tanaka, co w sumie nawet dobrze się składa - płytki ładnie się komponują z moją drugą “fanaberią” (i tak nawet nie zbliżyłam się jeszcze do kosztu rolet:)) - panelem szklanym z grafiką na jednej ścianie.

Grafika nie jest w wersji ostatecznej - planuję tam dać zdjęcie wodospadu w jesiennych kolorach, ale niekoniecznie akurat to zdjęcie:)

 

Niestety, nie udało nam się zdążyć ze wszystkim, co zaplanowaliśmy na jeden dzień. W zasadzie do momentu odebrania córeczki ze żłobka załatwiliśmy może połowę spraw, a potem to już w zasadzie nic więcej. Więc jutro pewnie kontynuacja:( Szkoda tylko cennych dni urlopu:)

White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Działka, światłowód, rolety podłączone

W sobotę 27 lipca Pan Koparkowy, który robił drogę, przywiózł nam 3 wywrotki ładnej ziemi, a potem ją rozsypał na działce.

Brakuje jeszcze trochę ziemi na taras, reszta jest w miarę fajnie już.

Z tarasem planujemy najbliższe 2 lata mieć tam położoną sztuczną trawę. Potem, jak ta ziemia się ubije, zrobimy porządny taras:)

Na samej działce mamy ziemię rolną klasy IIIb. To przysypaliśmy 17 wywrotkami gliny. Potem doszło jeszcze kilka wywrotek różnej ziemi. Na to ziemia z drogi, no i na wierzchu ładna, dobra ziemia:)

No i się teraz zastanawiam, co z tym misz-maszem zrobić? Może poprosić kogoś z traktorem, żeby to zaorał i zbronował? Żeby przemieszać te różne warstwy ziemi? A może warto by tam teraz walnąć przed wymieszaniem jeszcze piach, żeby zrównoważył trochę glinę?

 

W poniedziałek 29 lipca panowie z Tyczyna puścili nam pod dom światłowód. Kopali sąsiadowi, to przy okazji puścili i u nas:) Za to nic nie zapłaciliśmy. Dopiero jak kupimy router mamy się do nich zgłosić i podpisać umowę:) Ale zawsze to coś do przodu, i to tym razem bez wydzwaniania, proszenia i sępienia:) Miła odmiana.

 

Mąż spędza kilka dni urlopu pracowicie, na działce. Za kilka dni wyjeżdża służbowo do Izraela na dwa tygodnie, więc stara się troszkę nadgonić z budową, podomykać kilka pierdółek. W poniedziałek spotkał się z elektrykami, robili podłączenia do rolet, pokazali mu też, jak różne gniazdka montować. 30 lipca mąż ostatecznie podłączył wszystkie rolety. Działają, każda się zamyka i otwiera. Oprócz tej w kuchni - wychodzi na to, że m=brat męża niechcący przeciął kabel, jak coś robili. Trzeba to będzie naprawić:)

 

Wstępny plan jest taki, by przed męża wyjazdem kupić jeszcze farby, płytki na dolną łazienkę, płytki do korytarzy i kuchni, drzwi wewnętrzne i panele. W Majstrze jest obecnie promocja i zwracają 30% zakupu w bonie na kolejne zakupy. Co przy wybranych przez nas panelach daje ok 2000 zł w bonie, które można przeznaczyć na farby, listwy przypodłogowe itp. Tylko nie bardzo mamy gdzie to wszystko składować:(

 

White
White
White
Dodaj komentarz

Drobne sprawy: “podsufit” w salonie, płytki do łazienki, kolory ścian

Dopadło nas zmęczenie i znużenie budową. Już nam się nie chce, w zasadzie jakoś tak dużo mniej zależy. Byleby skończyć, przeprowadzić się i mieć to za sobą. 

W czwartek 25 lipca nasz wykonawca od sufitu podwieszanego skończył go w salonie. W kuchni konstrukcja już jest, ale jeszcze nie zaszpachlowana. Tak jak się umawialiśmy od początku, wykonawca wróci 19 sierpnia, po urlopie. Dokończy sufit podwieszany i przejdzie do łazienek. Odpływy liniowe, wanna, płytki itd. Na plus - jak na razie jest terminowy, uczciwy. Nie ściemnia, jak ma być to jest, jak ma go nie być, to mówi o tym od samego początku. Więc uważam, że dobrze trafiliśmy:)

Sufit podwieszany w salonie (jak to określił brat mojego męża - podsufit) mnie się podoba. Jest półeczka na taśmę LED, zasłoni też karnisze, więc jest to, co chcieliśmy. 

 

Po rozmowie z kolegą, który ostatnio skończył malowanie domu kilkoma rodzajami farb, zdecydowałam, że w zasadzie całość pomalujemy Magnat Ceramic. Kolega mówił, że 2 malowania kryły ładnie, a farby nieceramiczne musiały być nakładane 3 lub 4 razy. No i do mnie przemawia fakt, że tą farbę łatwiej wyczyścić. Przy małym dziecku i psie ma to znaczenie:)

Ostatnio kupiliśmy próbniki kilku kolorów. Mąż pociapał nimi kilka ścian. I kolory na tyle ładne, że teraz nie wiemy na jakie się zdecydować:) 

Ogólnie, to nie do końca wiemy, co chcemy. Nie chcemy malować na biało. Nie chcemy mieć pstrokato. Ale nie chcemy też, żeby było mdło:) Więc nie wiem, co z tego naszego doboru kolorów wyjdzie:)

 

W piątek 26 lipca byliśmy kupić wybrane wcześniej płytki do łazienki. No i tu wtopa - kolekcji, która miała być w łazience na parterze, nie ma już w sprzedaży:(

Kupiliśmy więc płytki, wannę i syfon do górnej łazienki (kosztowało to 3200 zł w sumie), a w środę 31 lipca jesteśmy umówieni na wybór innych płytek do dolnej łazienki. Tyle, że nam się już po prostu nie chce…

Mąż kupuje co chwila jakieś kontakty, gniazdka, przełączniki. Uzbierało się już tego porządne pudło, a poszło już tylko na to 1377 zł. I to podobno nie wszystko jeszcze:)

 

Hydraulik ciąglę opóźnia swój powrót na budowę. Teraz twierdzi, że będzie na pewno najpóźniej w środę 31 lipca.

Stolarz od schodów miał być 2 tygodnie temu, na ostateczny pomiar powylewkowy. Teraz twierdzi, że będzie na pewno w tym tygodniu. 

Stolarz od mebli kuchennych też nie odbiera telefonu ani nie oddzwania. A jak już odbierze to mówi, że już dzisiaj da wycenę. I cisza...

 

No i tak się to toczy, coraz wolniejszym tempem. Ale z każdym małym szczególikiem jesteśmy trochę bliżej przeprowadzki na swoje:)

 

White
White
White
Dodaj komentarz

Zlew i AGD kupione, wybór frontów kuchennych

 W piątek 19 lipca kurier przywiózł nasz zlewozmywak narożny Primagran Monaco, granitowy, z dodaną powłoką antybakteryjną. Do tego pasujący dozownik na płyn (400ml), bateria kuchenna (Prima 9000) i syfon automatyczny dwukomorowy. Cena za całość: 755 zł.

Zlewozmywak nam się bardzo podoba, jest duży:) Ma dodatkową mniejszą komorę z jednej strony komory głównej, a mały ociekacz z drugiej.

Czarny zlewozmywak podobno ciągle trzeba wycierać, żeby nie było zacieków. Ale liczymy trochę na to, że nakrapiany białymi plamkami nie będzie aż tak upierdliwy w użytkowaniu:)

 

W sobotę byłam z córeczką obejrzeć fronty meblowe Kronopolu. Mała aż sapnęła ze szczęścia, jak zobaczyła te wszystkie dostepne dla niej kolorowe deseczki. Popędziła je układać, przekładać i przenosić:)

Ja sobie w miarę na spokojnie (o ile to możliwe monitorując cały czas małą i jej działania) obejrzałam te fronty. Wniosek: jest mnóstwo pięknych kolorów, z widocznymi słojami. Teraz trzeba coś wybrać. Wstępnie skłaniamy się ku Kronopol K003 Craft Złoty Dąb. Albo Restol 915 Dąb Gladstone. Zastanawiam się jednak, czy te kolory nie są troszkę za jasne. Jednak bardzo mi się podobają:)

 

W sobotę kupiliśmy też zamówione kilka dni wcześniej do sklepu AGD. Obejrzeliśmy je, zrobiliśmy zdjęcia numerów seryjnych i zapłaciliśmy. 7556,70 zł za 4 sprzęty:

  1. Płyta indukcyjna Electrolux EIS62443 SenseBoil (1899 zł). Spodobało mi się w niej to SenseBoil, Hob2hood, sterowanie każdym polem oddzielnie, 3-stopniowe ciepło resztkowe. 

  2. Piekarnik Electrolux E0C8P31Z SteamCrisp (3299 zł). Jeden z nielicznych piekarników, które udało mi się znaleźć, posiadający jednocześnie termosondę, gotowanie na parze oraz czyszczenie pyrolizą. Dodatkowo ma zimną szybę piekarnika (na tym mi baaardzo zależało, ze względu na córeczkę, ale 3 lub 4 szyby ma już chyba w zasadzie każdy piekarnik:)) oraz szybkie nagrzewanie. Zakres temperatur 30-300 stopni C (dużo oglądanych przeze mnie piekarników miało zakres temperatur do 250 stopni). Dodatkowo ma gładki front, bez pokręteł, samo sterowanie dotykowe - powinno być łatwiej utrzymać front piekarnika w czystości.

  3. Zmywarka 45 cm szerokości (to mój świadomy, przemyślany wybór, a czy dobry to się okaże w ciągu kilku miesięcy użytkowania) Electrolux ESL4655RO (1849). Ma kosz na sztućce, a nie szufladę, ale umieszczony tak, że powinno w nim dobrze domywać. I sztućce nie będą blokować tabletki. Zmywarka ma funkcję AirDry, szybkie mycie 30 minutowe w 60 stopniach (ten cykl zużywa tylko 6 litrów wody). Ciekawa jestem, czy się nam sprawdzi:) Klasa energetyczna A+++.

  4. Pralka LG SteamSpa F2J6WY1W Slim (1699 zł) - ma 45 cm głębokości, pojemność 6,5kg (nie chciałam większej, z powodu ilości miejsca jakie mamy na pralkę i suszarkę), pranie parowe, silnik inverterowy. Klasa energetyczna A+++. Planowaliśmy kupić pralkę BOSCHA w podobnej cenie i rozmiarze, ale w sklepie namówili nas na tą LG. Podobno są teraz lepsze od BOSCHA, który robi dużo gorszy sprzęt niż lata temu. Czy to prawda, to się dopiero okaże:) Jako, że pralka była naszym czwartym (najtańszym) przedmiotem, to jej cena zmniejszona została o 70%. W efekcie zapłaciliśmy za nią 509 zł z groszami. 

 

Te 4 elementy AGD kupiliśmy z takiej (moim zdaniem) dobrej średniej półki. Czy warto było dopłacać do tych opcji, na których mi zależało? To się okaże w ciągu najbliższych lat, jak już będziemy tego sprzętu używać na co dzień:)

Obecnie jest też promocja Electroluxa i - teoretycznie - powinniśmy dostać 1000 zł zwrotu. Jeżeli to przejdzie, to płyta, piekarnik, zmywarka i pralka kosztować nas będą 6500 zł z groszami. Wydaje mi się to znośną ceną za ten sprzęt:)

 

Wciąż musimy kupić nieszczęsny okap (juz wybrałam, ale nie ma go w sklepach), mikrofalówkę wolnostojącą, suszarkę Candy Slim (tu nie ma w zasadzie żadnej innej opcji) oraz - ewentualnie - lodówkę. Moja mama chce nam dać jedną ze swoich lodówek (ma dwie, białą i inox), bo już jej nie będzie tyle potrzebne, jak się wyprowadzimy:) No i rozważamy tą opcję:) Lodówki dosyć stare już, wyeksploatowane, ale działają, więc jeszcze jakiś czas mogłaby nam posłużyć.

 

Dodaj komentarz

Ustalona wycena płytek, rolety zamontowane

Wytargowaliśmy ostateczną cenę za kładzenie płytek w łazienkach. Z tym samym wykonawcą, co zaczął robić sufit podwieszany w salonie.

Łazienka na dole - 1500 zł. W zasadzie całość, tylko zabudowę geberitu mąż chce robić. No i jedna ściana płytek nie ujęta w wycenie robocizny - chcę dać tam panel szklany z grafiką. Mąż nie chce, więc na razie los tej ściany jeszcze nieznany jest:)

Łazienka na poddaszu - 2700 zł. Także całość, oprócz zabudowy geberitu - to mąż chce zrobić sam.

 

Rolety mamy zamontowane. Kolor Złoty Dąb. Monterzy zamontowali je w sumie w jeden, niecały nawet, dzień. 

Nie daliśmy ich tylko do wąskich okienek w łazience na parterze oraz do kotłowni. Wydają się być na tyle małe, i na tyle wysoko umieszczone, że rolety nie będą potrzebne.

29 sierpnia ma przyjść elektryk by je podłączyć. Więc na razie rolety są, ale nie działają:)

 

Z wtop - okno w kuchni ma coś nie tak, chyba jest po prostu za wysoko. W każdym bądź razie, nie da się zrobić blatu kuchennego i parapetu jako całość (bo blat by musiał być do wysokości 96 cm, a to o wiele za wysoko). Ja w zasadzie nie mam zdania, jak lepiej. Czy tak jak miało być - blat i parapet na tym samym poziomie, jako całość. Czy tak jak musi być - blat trochę niżej, a parapet okna kilka cm wyżej. W opcji pierwszej wszystko wygląda jednolicie. W opcji drugiej, roślinki na parapecie nie będą doniczkami włazić w talerze:) Mąż jednak bardzo niepocieszony, bo chciał koniecznie mieć blat i parapet na jednym poziomie. Ale ścinanie dobrych kilku cm muru (w tym ciepłego parapetu) żeby obniżyć ten parapet jest bez sensu.

White
White
White
White
Dodaj komentarz

Wstępny wybór AGD, dach ocieplony

Kilka nocy temu zaczęłam powoli analizować  AGD. W łazience nie ma problemu, bo musi być płytka suszarka, więc pozostaje tylko Candy Slim. A pralka na 46 cm głębokości to coś się da wybrać:)

Natomiast wybór kuchennego AGD to po prostu masakra. Tyle opcji, że nie wiadomo nawet na co patrzeć.

W przypadku piekarnika chciałam Samsung Dual Cook. Ale im więcej o nich czytałam i myślałam, tym mniej byłam przekonana. W końcu doszłam do wniosku, że zamiast tego wolę termosondę i pyrolizę. Więc Electrolux. Jak zaczęłam oglądać i czytać, to gotowanie na parze też zachęcająco wygląda. Ale w tym połączeniu 3 opcji to już cena idzie w górę:( I tak ze wszystkim…

W końcu wybrałam sobie typy, które - wg mnie - mają dobry stosunek jakości do ceny. Mąż też wyczytał, że Electrolux ma promocję, jak się kupi u nich płytę + piekarnik za konkretną kwotę, to oddają część pieniędzy (4 różne progi cenowe i zwrotu). Uzupełnić ten zestaw można ich zmywarką i chłodziarką.

Ja miałem i tak już upatrzone piekarnik i płytę indukcyjną Electroluxa, więc po prostu zamieniliśmy zmywarkę BOSCHA (który podobno już nie jest tak dobry jak kiedyś, ale czy to prawda?) na zmywarkę Electroluxa. Tym sposobem, jeżeli wszystko pójdzie ok, to Electrolux powinien nam zwrócić 1000 zł.

Oczywiście wybranych modeli nie było w sklepie, więc musimy czekać do soboty, aż przyjadą. Wtedy je obejrzymy i - jeżeli wszystko będzie ok - kupimy.

 

Wciąż brakuje nam suszarkę bębnowej (Candy Slim musi być), mikrofalówki (ale wolnostojąca, więc tania:)) i okapu (który kupujemy od poniedziałku i nie możemy kupić). Wybrałam też prześliczną lodówkę Samsunga, ale mąż jej nie chce, bo droga:(

Okap musimy kupić, bo miał być schowany w szafce. Więc stolarz musi znać wymiary okapu, żeby wiedzieć, jakiej głębokości mają być szafki wiszące. Ale chciałam okap Electroluxa z tym systemem Hod2Hoob, żeby współpracował z płytą. A takiego chowanego do szafki i do tego czarnego (tylko te elementy, które widać) nie mogę znaleźć. Chyba nie ma takiego, a szkoda:(

 

W środę 17.07 majstrzy ocieplili wełną cały dach. Wełna Isover, 15 cm, lambda 0,33. Kolejne 10 cm ma być dołożone na krokwie, jak będą robić sufit podwieszany na poddaszu.

Stelaż sufitu podwieszanego też powoli powstaje:)

W czwartek, 18.07.2019, zgodnie z ustaleniami, przyjechali też spece od rolet. Mają je zamontować oraz wyregulować okna.

White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Początki wykończeniówki

W końcu statecznym krokiem zbliża się to, co najgorsze - wykończeniówka.

Po spotkaniu z polecanym specem od płytek, panem “6000 zł robocizna za jedną łazienkę”, wpisałam na Oferteo nasze zapotrzebowanie na płytkarza. Stwierdziłam, że skoro nasz generalny wykonawca też znaleziony z tego serwisu, a jesteśmy zadowoleni, to z płytkami także warto spróbować. Mąż był oczywiście przekonany, że na tak szybki termin (sierpień) nie będzie nikogo. Ja wolałam wierzyć, że ktoś się jednak znajdzie:)

W międzyczasie mąż dzwonił jeszcze raz do tego majstra, żeby się upewnić, że dobrze go zrozumieliśmy. Niestety, albo i stety - tak. Tak się facet ceni.

Zainteresowanie naszą ofertą zaskoczyło nas oboje. W ciągu pierwszego dnia miałam kilka telefonów od ludzi, którym po prostu zwolniły się terminy w sierpniu i są chętni tą dziurę zapełnić:) I następnego dnia jeszcze kilka telefonów:)

Wyceny różnią się trochę (0d 3500 zł, przez 4500 zł do 600 zł w sumie za obie łazienki), ale żadna nie zbliżyła się nawet do pana “6000 zł za jedną łazienkę”. 

Każdy z nich ma wolny troszkę inny termin w sierpniu, więc musimy teraz zgadać się z hydraulikiem i ustalić ostateczny termin, z jednym z tych wykonawców:)

Wstępnie ustaliliśmy, że za około 2 tygodnie hydrualik podłączy jakiś swój sprzęt na butlę i zaczniemy wygrzewać wylewkę. Mówił, że w drugiej połowie sierpnia możemy kłaść płytki. Najprawdopodobniej tak właśnie zrobimy:)

W międzyczasie jeden z tych speców robi też sufity podwieszane (te ozdobne, na parterze, w salonie, kuchni itd). Poprosiłam go o wstępną wycenę, a we wtorek (16.07.2019) spotkaliśmy się z nim na budowie jeszcze raz. Ustaliliśmy szczegóły, odnośnie salonu i kuchni. Sufit w łazience, prosty, mąż sam chce zrobić. Cena za robociznę - 1100 zł (obniżenie części sufitu w obu pomieszczeniach - tak, była półka na taśmę LED i by zasłonić karnisze). Materiały kupiliśmy sami - na razie wkręty i dyble kosztowały 70 zł, a cała reszta (płyty, Esy, żabki itd) niecałe 700 zł. W tej cenie mamy też zielone płyty na łazienkę itd. Zobaczymy, czy taka ilość materiałów wystarczy:)

Dzień później, w czwartek 17.07, nasz wykonawca już zaczął pracę:)

 

W sobotę (13.07.2019) kupiłam bramę garażową. Rozmiar 2500x2250, Hormann LPU 42, przetłoczenia wysokie L (czyli 4 panele poziome a nie 8), z silnikiem Promatic 650 Nm z dwoma pilotami za 4800 zł. Kolor Złoty Dąb, okleina (sprzedawca zaproponował też tańsze malowane, ale jakoś nie był mąż przekonany do nich).

Montaż ma być za około 8 tygodni:)

 

Tego samego dnia mieliśmy decydujące - jak się okazało tylko w teorii - spotkanie ze stolarzem robiącym meble kuchenne. Ustaliliśmy kształt kuchni, ale z mężem nie możemy dojść do porozumienia odnośnie koloru. Czekamy na ostateczną wycenę w różnych opcjach kolorystycznych frontów (wersja zwykła z okleiną - którą chce mąż, i wersja z frontami akrylowymi imitacja drewna z poziomymi słojami - którą chcę ja). Stolarz ma też wysłać mailem kilka zdjęć zrobionych przez siebie kuchni, może to pomoże nam zdecydować się na jakiś konkretny kolor:)

 

Mąż wynalazł też malarzy, którzy biorą 5 zł za metr kwadratowy ściany (podwójne malowanie, nie gruntują). No i jak mieliśmy malować sami (kosztem urlopu) to tak teraz się zastanawiamy, czy jest sens? Może sami tylko zagruntujemy, a resztę zrobią oni? :) Mają na dniach dzwonić, żeby przyjechać obejrzeć ściany, to pewnie po spotkaniu zdecydujemy:)


 

Kontynuujemy też powoli stan deweloperski. 17 lipca nasz generalny wykonawca zaczął ocieplanie dachu wełną:)

 

Dodaj komentarz

Wylewki

W środę, 10 lipca, nasz dom wzbogacił się o wylewki
W ciągu jednego dnia, majstrzy zrobili całość. Jutro wieczorem mąż ma zacząć podlewanie, i ma je podlewać rano i wieczorem przez 2-3 dni. Tak mówili i majstrzy i kierownik budowy. Okna przez wszystkie te dni mają być pozamykane.

Ale najważniejsze, że wylewki są. Już sobie zaczną schnąć:)
Zdjęcia mąż robił w trakcie pracy, rano i po południu. Takie “końcowe” to może jutro wieczorem, podczas zraszania wylewki, uda się zrobić.

Z pomiaru fachowców wyszło 181 metrów kwadratowych podłóg. Cena - 10000 zł (wstępne szacunki opiewały na 9000).

18 lipca mają być zakładane rolety. Wtedy też miały być założone drzwi wejściowe, ale wykonawca radził przełożyć. Mówił, żebyśmy je założyli gdy będzie robiona elewacja, nie wcześniej.

Teraz, jak już mamy wylewki, możemy w końcu kupić bramę garażową. Wstępnie jestem też umówiona na ostateczny pomiar stolarza od mebli kuchennych na sobotę, a stolarza od schodów - na następny tydzień Ciekawa jestem, kiedy faktycznie przyjadą na te pomiary:)

Powoli, bo powoli, ale zbliżamy się do końca deweloperki. Chyba pora na poważnie wziąć się za wykończeniówkę i związane z nią decyzje:)

White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Ogrzewanie podłogowe

W dniach 2-4.07.1029 hydraulik rozłożył kable od ogrzewania podłogowego.

W garażu i kotłowni, oraz w spiżarce kable są rzadziej niż w domu. Zastanawialiśmy się też, czy dawać je pod zabudowę kuchenną, ale hydraulik mówił, że on tak robi i tak jest lepiej - nie będzie problemu z wilgocią, pleśnią czy grzybem pod szafkami, których się jednak raczej nie odsuwa do sprzątania. 

Wyszło w sumie dwie skrzynki rozdzielcze - jedna w pokoju nad garażem, a druga w spiżarce pod schodami.

Wylewki miały być robione wczoraj (8.07.2019), ale znowu są opóźnienia… Im dalej w las, tym wolniej, a tak niewiele już zostało, by skończyć deweloperkę…

White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Styropian na podłodze

Na budowie są postępy prac. Mamy rozłożony styropian w całym domu. W części mieszkalnej grafitowy, a w części garażowej (garaż, kotłownia, spiżarka) biały. Tak ustalili mąż, kierownik budowy i wykonawca.

Niestety, rozkładanie styropianu trwało prawie tydzień (24-28.06). Od poniedziałku )1.07) hydraulik ma zacząć rozkładać podłogówkę. Podobno też przez tydzień… Wylewki dopiero w kolejny poniedziałek, 8 lipca. Strasznie dużo czasu na to schodzi:(

A potem wylewki podobno muszą schnąć 28 dni. Co więcej, mąż koniecznie chce je jeszcze wygrzewać zanim położymy płytki. I to opóźnia płytki, z sierpnia na wrzesień…:(

White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Wyceny kuchni i schodów

W końcu, po kilku falstartach, 14 czerwca udało mi się spotkać z polecanym stolarzem, specjalizującym się w meblach kuchennych.

Rozmawiałam z nim, zwrócił mi uwagę na kilka “klasycznych, popełnianych chyba przez wszystkich” błędów hydraulicznych. Np. przyłącze do zmywarki hydraulik zrobił dokładnie tam, gdzie mu pokazałam, że “będzie zmywarka”. A wg stolarza, to jest źle, ponieważ zmywarka musi przylegać do ściany. Przyłącz w tym miejscu oznacza, że będzie ona odsunięta od tej nieszczęsnej ściany o ok 10 cm. To z kolei oznacza, że będzie wystawać spod blatu, łamać linię zabudowy, itd. Ewentualnie może być przesunięta obok przyłącza - ale to niszczy cały mój, skrupulatnie zaplanowany, rozkład kuchni. Tak więc, przyłącz wody do zmywarki musi być przesunięty obok miejsca na zmywarkę. Wtedy stolarz w sąsiedniej szafeczce zrobi eleganckie drzwiczki, dzięki którym będzie łatwy dostęp do zaworu wody. Oby nigdy nie był potrzebny, aaaale…:)

Ta sama sytuacja ma miejsce chociażby w łazience na poddaszu, w miejscu gdzie ma stać pralka i suszarka (w słupku).

Rozmawiałam już z hydraulikiem odnośnie poprawienia tych rzeczy. Powiedział, że nie ma sprawy, ale zrobi to jak już będzie położony styropian. Trochę mnie to zdziwiło, no ale dobra. Daję mu kredyt zaufania, zobaczymy co z tego wyjdzie:)

 

Wracając do stolarza - bardzo sympatyczny, konkretny, normalny facet. Dało się z nim normalnie porozmawiać. Niestety kilku innych, poleconych!!, stolarzy, skreśliłam już, ponieważ nie dało się z nimi nawet porozmawiać. Zachowywali się, jakby robili łaskę, że za zapłatę wykonają - bądź co bądź - swoją pracę…

 

W każdym bądź razie, tydzień później dostałam już wyceny. Kuchnia ze zlewem narożnym, według mojego projektu (dzięki Ikea Online Planner). Ceny porównuję z tymi wyliczonymi przez Ikea, wliczając oświetlenie ledowe całego blatu oraz światełko w każdej szufladzie i szafkach narożnych (bo z tym wliczonym podał mi wycenę stolarz).

 

W Ikei wygląda to tak:

10500 zł (koszt mebli) + 460 zł (transport) + 1600 zł (montaż) + 50 zł za montaż każdego AGD zakupionego u nich/ +100 zł za montaż każdego AGD kupionego gdzie indziej.

Zakładając, że AGD podłączymy sami, otrzymujemy kwotę 12 560 zł za meble kuchenne.

Możemy zaoszczędzić, biorąc dostawę do Punktu Odbioru Towaru (za 29 zł) i do domu przewożąc te paczki przyczepką (co oznacza pewnie więcej niż jeden kurs). Kolejna, znaczna oszczędność, to samodzielny montaż. Po wnikliwej analizie:) doszłam do wniosku, że montaż mebli z Ikei to rzecz prosta, ale czasochłonna. Podobno to minimum 2 pełne dniówki dla dwóch osób.

No i największa wada - Ikea nie ma szafek narożnych ze ścinanym frontem. Tu by trzeba kombinować, tą szafkę dorabiać jakoś dodatkowo. To oznacza dodatkowe koszty i zapewne stratę czasu.

Plusy - w promocji dostalibyśmy bon na bodajże 1200 zł na kolejne zakupy (np szafkę pod umywalkę). No i 25 letnia gwarancja.

 

U stolarza:

Wycena porównywalna jakościowo (chyba) z Ikea - fronty z płyty:

11800 zł + 800 zł (dopłata za szuflady Bluma, bo w podstawowej wycenie są jakieś GTV) = 12600 zł.

Kwota w zasadzie ta sama co w Ikea, w tym transport, montaż mebli oraz montaż całego sprzętu AGD, okapu itd wliczony już.

Minusy - zdecydowanie nie ma 25 lat gwarancji:)

Plusy - szafka pod zlew narożny taka jak chcę, przycinaniem mebli żeby weszły będzie się martwił ktoś a nie my, dokładny pomiar blatu, żeby był parapetem też na czyjejś głowie, itd.:)

 

Po tej, jakże wnikliwej, analizie, oraz po potwierdzeniu u stolarza, że na wrzesień meble będą gotowe, zdecydowałam się na meble “na wymiar”. Po prostu, w naszym przypadku, Ikea się jednak nie opłaca.

 

Jednakże, po zdecydowaniu się na stolarza, pojawił się kolejny dylemat. Otóż zaproponował on drugi próg cenowy, z frontami lakierowanymi:

13600 zł + 800 zł (dopłata za Bluma) + 600 zł (dopłata za połysk szafek otwartych, żeby pasowały do lakierowanych, błyszczących frontów) = 15000 zł. Czyli już dosyć duża kwota (planowałam wydać 10 000 na meble kuchenne:().

Jednak, z tego co czytałam, fronty lakierowane są zdecydowanie trwalsze niż z okleiną.

Ich wadą jest jednak to, że łatwo się rysują. I jak mnie kilka rys na pewno nie będzie przeszkadzać, tak męża może już irytować.

 

Stolarz zaproponował też trzeci próg cenowy - meble z akrylowymi frontami. One podobno mają wszystkie zalety lakierowanych frontów, a nie mają ich wady - są odporne na zarysowania.

Jednakże tu cena plasuje się tak:

15000 zł + 800 zł (dopłata za Bluma) + 600 zł (dopłata za połysk szafek otwartych, żeby pasowały do błyszczących frontów) = 16400 zł.

Czyli kwota jeszcze wyższa.

Czytałam też, że akrylowe fronty mogą mieć różny kolor frontu i jego boków, a mnie zależy na frontach drewnopodobnych. Więc nie wiem czy nie będzie się to rzucać w oczy?

 

Planuję spotkać się ze stolarzem na ostateczny pomiar (po wylewkach), potwierdzenie szafek, blatu i dobranie kolorystyki i wtedy przyjrzeć się próbkom frontów lakierowanych i akrylowych.

 

W każdym bądź razie, teraz rozważamy te 3 opcje cenowe. Na którąś musimy się zdecydować, żeby stolarz mógł zacząć zamawiać materiały jak tylko będą wylewki:)

Decyzja trudna, bo planowałam wydać na meble 10000, na oświetlenie dodatkowe max 2000. Więc najbliższa tej kwocie jest wycena pierwsza, bez lakieru. Mąż jednak chciałby mieć te fronty lakierowane. Ale znowu jak mamy brać lakierowane za 15000, to czy nie lepiej dopłacić te 1400 zł (bo przecież przy 15000 to już nie jest dużo) i mieć wytrzymalsze niż lakierowane? Ale znowu - to już ponad 16000, więc dużo trochę… i kółko się zamyka...

 

Zastanawiam się też, czy to oświetlenie każdej szuflady ma sens? Upieram się przy tym, a może niepotrzebne to jest, taki bajer tylko, a winduje cenę? To kolejna kwestia do przemyślenia/ przeczytania/ obejrzenia:)


 

Ze spotkanie ze stolarzem wyszła jeszcze jedna korzyść - dał mi numer do swojego kolegi, zajmującego się okładzinami schodów. W zasadzie, na wiadomość, że mój kolega już z tym panem rozmawiał o wykończeniu schodów i usłyszał jako najszybszy termin styczeń-luty 2020 roku, a dla mnie to o dobre kilka miesięcy za późno, stolarz sam do kolegi zadzwonił. I przekonał go, by nas wcisnął na wcześniej (wrzesień):)

 

Pan od schodów przyjechał na wstępny pomiar i wycenę następnego dnia, w sobotę. Jego żona i dziecko poczekali w aucie, gdy on szybko obejrzał schody, pomierzył, porozmawiał z nami co byśmy chcieli, pokazał na tablecie kilka przez siebie wykonanych schodów i pojechał:) Tydzień później miałam wycenę: stopnie dębowe (zbliżone kolorem do paneli podłogowych) + fronty schodków (nie wiem jak sie to nazywa) z lacobelu lub płyty mdf (to chcę białe) + deska jako poręcz na ścianie między schodami a salonem + poręcz z rurkami biegnącymi równolegle do schodów wyżej: 9200 zł.

Na schody przeznaczyliśmy 10000 i pewnie tyle wyjdzie ostatecznie (bo to tylko wstępna wycena). Ale zdecydowaliśmy się. Stolarz ma przyjechać jak będą wylewki, dokonać dokładnego pomiaru, doustalamy szczegóły, kolor i będzie mógł zacząć pracę nad naszymi schodami. Montaż ma być we wrześniu:)

 

A dzisiaj (24 czerwca) majstrzy mieli w końcu zacząć rozkładać styropian. Mam nadzieję, że faktycznie zaczęli, bo czas ucieka.

Ale nie mam pojęcia, ile czasu może zająć rozłożenie styropianu, folii, kabli od podłogówki i zalanie wylewek w całym domu. Pewnie w tydzień nie zdążą? :(

 

Dodaj komentarz

Projekt kuchni

Po wielu, wielu godzinach pracy w Ikea Online Planner mamy gotowy projekt kuchni. A nawet dwa A po drodze powstało ich wiele, wiele więcej Każdy był”ostateczny” po to, by po kilku dniach jednak dopatrzeć się w nim dużych wad i zmieniać na “lepsiejszy”
W pierwszym projekcie jest zlew narożny, w drugim - zlew zwykły, tradycyjny. To wymusza troszkę inne wielkości niektórych szaf.
Oba projekty wyszły całkiem fajnie. Myślę też, że kuchnia w takim rozkładzie powinna być praktyczna i wygodna w użytkowaniu. Chociaż bardziej mnie przekonuje projekt ze zlewem narożnym (i to z kilku powodów).

Projekt pierwszy (wg mnie lepszy) jest ze zlewem narożnym. Szafka narożna na dłuższej ścianie ma mieć front ścięty a nie kanciasty i na tym zlew narożny. Pod spodem wysuwane szuflady z koszami na śmieci. Taka szuflada miałaby ok 44 cm szerokości frontu.

Plusy tego układu:
Zlew narożny mi się po prostu bardzo podoba wizualnie
Zlew narożny zagospodarowuje róg blatu, który zazwyczaj pełni i tak jedynie funkcję magazynową
Odległość między zlewem narożnym a płytą indukcyjną to dobrze ponad 60 cm (w projekcie alternatywnym to jedynie 40 cm)
Szafka stojąca z szufladami na talerze, chochle i sztućce będzie miała 60 cm szerokości (zamiast 40 cm) więc będzie bardzo pojemna
Mikrofala podwieszona w kącie między płytą indukcyjną a ścianą, robot kuchenny obok mikro, a jeżeli się nie zmieści - z drugiej strony płyty indukcyjnej. W obu przypadkach obok okapu.
W każdej linii zabudowy mieszczą się szafki otwarte, przełamujące monotonię zabudowy, które bez żalu będzie można zwęzić kilka cm, żeby się zmieścił cały zestaw szafek

Minusy zlewu narożnego:
W Ikea nie mają szafki narożnej ze ścinanym (a nie kanciastym) frontem, więc jeżeli zdecydujemy się na Ikeę, to musimy tu coś wykombinować

Projekt alternatywny (rezerwowy, jeżeli ten ze zlewem narożnym nam z jakiegoś powodu nie wypali), ma zwykły, tradycyjny zlew.

Screeny z Ikea Online Plannera nie oddają w pełni kolorów frontów. W rzeczywistości i front Askersund i czarne szafki otwarte prezentują się zdecydowanie lepiej
Nie ma też uwzględnionej szafeczki podwieszanej na mikrofalę (w kącie między piekarnikiem a ścianą w projekcie 1, oraz w kącie między oknem a zlewem w projekcie 2) i jakichś czarnych szafeczek podwieszonych nad blatem w rogu między oknem a przejściem do jadalni.

Na długiej ścianie między blatem a wiszącymi szafkami będzie panel szklany z grafiką. Na razie waham się między górskim krajobrazem (który bym wolała) a widokiem lasu (który chyba łatwiej będzie dopasować kolorystycznie)

Najbardziej podoba mi się zlew narożny (na szafce 90x90, z szufladą z sorterem śmieci pod zlewem), jednak w Ikea takiej opcji nie ma. A z kilku powodów (cena, czas, nikt nie robi łaski że meble raczy - za wynagrodzenie przecież - zrobić...) na poważnie rozważamy kupno mebli kuchennych w Ikea. Jednak chcę uzyskać wycenę od stolarza, zastanawiamy się też z mężem, czy by po prostu nie przerobić samemu szafki narożnej na taką pod zlew, z szufladami na śmieci pod zlewem

W obu projektach dolne szafki to w zasadzie same szuflady. Jest też kilka szuflad wewnętrznych, na zasadzie że:
- front szuflady średniej, a w nim szuflada mała i szuflada wewnętrzna mała (jedna przewidziana na sztućce, druga na chochle albo przyprawy)
- front szuflady dużej, a w nim szuflada duża (na garnki, patelnie, blaszki itp) i nad nim mała szuflada wewnętrzna (na pokrywki od tego co w szufladzie dużej) - to zestawienie jest w chyba 4 dużych szufladach
- w szafce pod zlewem mają być dwie szuflady (mała na detergenty i duża z sorterem śmieci). Jeżeli będzie zlew narożny, to musimy jakoś wykombinować, chociaż szuflady Ikea o szerokości 40cm by pasowały w zasadzie niemal idealnie… kwestia tylko co z frontem zrobić
- w drugiej szafce narożnej karuzela (tam mają być mąki, makarony, kasze itd - liczę na to, że karuzela pozwoli nie zapominać o produktach wciśniętych w głąb szafki)

Więc wstępny projekt kuchni mamy (a nawet projekt zastępczy też), wstępną wycenę z Ikei mamy (program wylicza na bieżąco), czekamy na wyceny dwóch polecanych stolarzy. Potem będziemy decydować gdzie kupujemy
Sądzę jednak, że Ikea będzie zdecydowanie tańsza. Kwestia tylko obczajenia, jak z kanciastej szafki narożnej zrobić szafkę pod zlew narożny (ze skosem na froncie i szufladami na dole).

Stolarze w Rzeszowie robią też w zasadzie łaskę,przyjmując klienta. Mówią wprost “deweloperzy oddali mnóstwo mieszkań, mamy dużo pracy” i nie są zainteresowani za bardzo nawet przyjazdem na pomiar i wstępną wycenę w ciągu dwóch najbliższych miesięcy...

Ikea mój projekt wycenia na około 8300 zł (meble). Z oświetleniem każdej szuflady (nawet każdej małej szuflady wewnętrznej) oraz oświetleniem blatu -10700zł. Przy czym do 23 lipca mają promocję, że za każdy 1000 zł wydany na meble kuchenne zwracają 100 zł w postaci bonu na kolejne zakupy. Więc wyszłoby jeszcze o 800-1000 zł taniej, zależnie od tego czy oświetlenie kuchenne wchodzi w promocję. Akurat na szafkę pod umywalkę do jednej łazienki

Na razie więc na poważnie rozważamy Ikeę, ale chcę też spotkać się z poleconym przez kolegę stolarzem. Podobno robi terminowo, dosyć szybko i niedrogo.Jestem bardzo ciekawa co powie na mój projekt kuchni i na ile go wyceni Jednak jak na razie już kilka razy przełożył spotkanie na pomiar, więc czekam i czekam na telefon…

White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Hydraulik, droga (sąsiada i dojazdowa)

07.06.2019 (piątek) mąż spotkał się na działce z hydraulikiem, a w następny poniedziałek (10.06.2019) ten zaczął już pracę.
Oczywiście na początku zadał nam mnóstwo trudnych pytań, na które nie do końca byliśmy przygotowani
“Baterie natynkowe? A może podtynkowe? Prysznice jakie? Natynkowe, podtynkowe?"
"Jeżeli podtynkowe, to kto montuje? Ja czy płytkarz? Jeżeli ja, to musicie kupić niedługo.”
“A przy wannie gdzie kran? Z przodu, z boku, z tyłu?”
“A w kotłowni gdzie zlew? Tu dajecie mały, czy może lepiej (ja tak radzę) większy dać, żeby móc myć większe gabarytowo rzeczy?”

Swoją drogą, bardzo sympatyczny facet. No i powiedział, że w zasadzie w następnym tygodniu można by już wylewki robić Jakoś to szybko, myślałam, że dłużej zejdzie. Zwłaszcza, że tynkowanie się ciągnęło i ciągnęło. Zobaczymy jednak, czy faktycznie będzie gotowe tak szybko

Kierownik budowy był obejrzeć tynki. Opierdzielił nas, że na takie upały okna uchyliliśmy Mówił, że lepiej żeby tynki schły swoim tempem, bo prz tych upałach i wietrzeniu to mogą popękać. To pozamykaliśmy te nieszczęsne okna. Mąż już panikuje, że “na pewno popękają”. A mnie to już… wszystko jedno. Grunt, że są na ścianach i schną Kierownik znalazł też kilka niedociągnięć tynków - brak kątów 90 stopni, kilka dołków (kilka mm różnicy). Mówił, żę powinni to tynkarze poprawić.
Mnie te niedociągnięcia nie przeszkadzają, bo nie są duże. Dla mnie nie są nawet zauważalne. Więc zastanawiamy się, czy by nie targować ceny za to Zwłaszcza, że tam było faktycznie te 580 m2 ponad tynków.

W końcu przeschła trochę ziemia, po wielu tygodniach naprzemiennych upałów i naprawdę mocnych opadów deszczu. Korzystając z okazji, nasz wykonawca naprawił nieszczęsną drogę sąsiada, wzdłuż naszej działki. Tą, co rozjeździły ciężkie samochody na jesieni podczas robienia fundamentów.
Bardzo się cieszymy, że to już zrobione. Jedne gnębiący nasz problem załatwiony, odfajkowany. Sąsiad z drogi zadowolony, możemy o tym temacie w końcu zapomnieć.

Koszt: 5000 zł, poniósł go nasz wykonawca (dotrzymał słowa).

Strasznie nam ulżyło, że to udało się w końcu zrobić i sąsiad nie będzie przez nas bez drogi

Po naprawie drogi sąsiada, Pan Koparkowy (całkiem inny facet, który wie jak jeździć swoją maszyną i nie niszczy dachów ani studzienek kanalizacyjnych) zajął się drogą dojazdową.

Jak w końcu zrobić tą drogę, dyskutowaliśmy z zainteresowanymi sąsiadami kilka razy. Dosłownie wszyscy miotali się między tymczasowymi płytami (ale pod warunkiem ich obniżenia), a wysypaniem dużej warstwy gruzu z piachem i na to klińca. Wersja z płytami wydawała się pewniejsza, ale wychodziło drożej. W końcu stanęło na tym, że nasz wykonawca zabierze płyty, a na drogę pójdzie kliniec.
W dniu wykonywania drogi, jeden sąsiad zdecydował, że on jednak do siebie zostawia płyty. Tylko obniżone, bo były za wysoko położone. Jako że “namieszał w ostatniej chwili”, to sam zaoferował, że zapłaci większość kwoty za ten kawałek (a to połowa całości robionej drogi). Bardzo uczciwy facet
W efekcie mamy drogę zrobioną, w większości z płyt (zostało w końcu 16 z 29 płyt), a na końcu z klińca.
Droga wyszła fajna, więc myślę, że i sąsiedzi będą zadowoleni

Koszt: 11600 zł (ale nie ponieśliśmy go sami, złożyli się z nami sąsiedzi).

Teraz z zagadnień “okołodrogowych” pozostała tylko kwestia odwodnienia. Ale może i to uda się jakoś w miarę bezboleśnie zrobić niedługo

White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Projekty łazienek

Jakiś czas temu byliśmy w salonie z płytkami w pobliskim miasteczku, Łańcucie. Kolega polecił nam tamten sklep, “Kazimierz”. Sam tam kupował płytki do domu, bo mieli “całkiem dobre ceny”, a przy okazji robią fajne projekty łazienek (po to, by wyliczyć dokładną ilość płytek).

Pojechaliśmy tam raz, obejrzeliśmy płytki (i ich ceny), różne propozycje zestawień w łazienkach i umówilismy się na 5.06 na rysowanie projektów obu łazienek.
Zasada jest taka, że za projekt łazienki płaci się 350 zł, a gdy później kupi się u nich płytki, to koszt projektu jest w pełni odliczany. Na jedną łazienkę zazwyczaj przewidują ok 2 godzin, nas wpisali na listę od 9 do 15 (obie łazienki).

Faktycznie zeszło niewiele mniej czasu, wyszliśmy ze sklepu dobrze po 13, lżejsi o 700zł (bo dwa projekty), ale całkiem zadowoleni.

Okazało się, że obie łazienki sprawiały pewne problemy przy rysowaniu ich kształtu. Górna z powodu skosów, które nie do końca dobrze zmierzyliśmy i nie do końca umieliśmy też wytłumaczyć.
Dolna z powodu okna narożnego, które nasz projektant jeszcze nie miał okazji rysować Ale ostatecznie fajnie sobie poradził z oboma problemami.

Rozmieszczenie wyposażenia sanitarnego poszło o tyle łatwo, że przy rozłożonej elektryce i specyficznym układzie łazienek, nie było za wiele opcji do zmiany
Natomiast sam dobór płytek także poszedł całkiem łatwo. Udało nam się z mężem znaleźć (już przy pierwszej wizycie) dwa podobające się nam obojgu zestawienia płytek Domino - zestaw Pinia (łazienka górna) i zestaw Kalma (łazienka dolna).

To co według mnie najtrudniejsze - czyli takie dobranie różnych płytek w różne miejsca, by to ładnie wyglądało i tworzyło jakąś sensowną całość - poszło całkiem miło i przyjemnie, dzięki doświadczeniu naszego projektanta. Większość ułożenia jest taka, jak zaproponował.

Mnie się nasze łazienki na projekcie bardzo podobają - mam nadzieję, że w rzeczywistości będa sprawiać podobnie przyjemne wrażenie.
Mąż też nawet zadowolony, bo dostanie ten nieszczęsny drugi prysznic w dolnej łazience. Kosztem pralki i suszarki wstawione słupkiem do górnej łazienki, obok komina. To tworzy trochę taki tunel na wejściu, ale na projekcie jest przewidziane 70cm głębokości na ten słupek. A pewnie poszukamy jakiejś pralki i suszarki “slim”, która będą węższe.

W łazience na poddaszu rozważamy również dwie drobne zmiany: ciemne płytki + pionowy pasek listków w obszarze prysznica; oraz listwę listków nad oknem.

W łazience dolnej rozważamy dwie opcje przełamania “bladości”, “monotonii” ściany między drzwiami a umywalką.

W obu łazienkach okna mają kolor Złoty Dąb, drzwi wewnętrzne planujemy też w podobnym odcieniu. Wydaje mi się, że kolory powinny współgrać
Mamy jeszcze czas, by podjąć ostateczną decyzję w tych kilku zagadnieniach, jednak jestem w zasadzie pewna, że takie zestawienia płytek zostaną, bo mi się bardzo podobają

Wyceny na razie nie mamy, bo musimy domierzyć konkretne szczególiki, jak będzie już wylewka i sufit podwieszany, więc nie było sensu na razie liczyć.
Zastanawiam się też, czy do łazienek dawać parapety, czy też może zrobić je z płytek? Koszt chyba dużo większy nie będzie, a może by to jeszcze ładniej wyglądało?

White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Tynkowanie zakończone

6 czerwca majstrzy zakończyli tynkowanie ścian wewnętrznych.
Przed odbiorem pracy, mąż obejrzał starannie wszystkie ściany i zaznaczył większe niedociągnięcia, które poprawili.
Dowiedzieliśmy się też, że czyszczenia ścian oni nie robią - będziemy musieli to sobie sami zrobić. W sobotę 8 czerwca mąż ze swoim bratem zdołali oczyścić ściany w dwóch pokojach w ciągu około 2 godzin, więc może nie będzie źle
Tynki według mnie wyszły ładne, gładkie. Pomieszczenia zyskały na jasności. Dom po tym etapie stał się zdecydowanie fajniejszy

Niestety wyszły dosyć duże różnice w cenie. Mieliśmy ustalone 29 zł/m2. Pierwsza, wstępna wycena była na 13000 zł (z projektu było ok 430m2 ścian).
Przed końcem prac majstrzy powiedzieli mężowi, że jak liczyli “mniej więcej” to im wyszło 534 m2, a więc już 15486 zł. To już 2500 zł różnicy. Nasz wykonawca powiedział, że to on się chyba pomylił i nie policzył garażu, przy wstępnej wycenie.

Jednak przy odbiorze pracy, majstrzy powiedzieli, że jak policzyli dokładnie to wyszło im 580 m2. A to już daje kwotę 16820 zł (a wstępnie było 13000). Duża różnica. No i dużo więcej tych m2
Nasz wykonawca rozmawiał z mężem. Mówił, że ci spece od tynków raczej się nie mylą, ale to dużo metrów kwadratowych wyszło. Zadzwonił do naszego kierownika budowy, by ten podjechał i policzył te m2, żeby mieć pewność. Jednak nastawiamy się na to, że tyle wyjdzie Wydłużyliśmy salon o 0,8 metra, ale to wydłużyło ściany boczne salonu, sufit, ściany boczne obu pokoi nad salonem. Samo to dodało trochę metrów kwadratowych do tynkowania. No nic, zobaczymy co nasz kierownik budowy wyliczy

Przynajmniej kolejny etap prac zakończony. Nie do końca w terminie, bo się to tynkowanie przedłużyło na kilka dni czerwca, ale już jest skończone. Teraz tynki będą sobie schły Od poniedziałku 10.06 mamy uchylić okna i wietrzyć je

7 czerwca (w piątek, dzień po zakończeniu tynkowania) na budowę przyjechał już hydraulik. Ustalił z mężem podstawowe sprawy, zwiózł też już materiały. Od poniedziałku ma zacząć Więc udało się to bez przestojów załatwić

White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Tynki, tydzień pierwszy

W ciągu czterech dni (od poniedziałku do piątku, ale bez wtorku - spaliła się maszyna), majstrzy zdążyli wytynkować prawie całe poddasze. Korytarz i jedna ściana w łazience jeszcze nie zrobione, ale poza tym całe poddasze oraz pokój nad garażem są już zrobione:)

Szacuje, że do końca następnego tygodnia powinni skończyć całość. No chyba że znowu im się maszyna spali:)

Tynki według mnie ładne, gładkie i równe. Mąż mniej zadowolony - znalazł jakieś bruzdki i będzie chciał, żeby je poprawili.

 

Ostatnie już w zasadzie nawet nie dni, a tygodnie, na Podkarpaciu mocno leje. Lokalne podtopienia zarówno w Rzeszowie jak i naszej wiosce pod Rzeszowem. U nas jednak nie ma tragedii - tymczasowe odwodnienie zrobione przez męża działa bez zarzutów i nic nam nie zalało:)

Dzięki temu wiemy, że po skończeniu porządnego odwodnienia, nie powinno być żadnych problemów z wodą:)

White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Instalacja elektryczna

Mamy skończoną instalację elektryczną:) Trzech elektryków zaczęło 6 maja, a skończyło 16 maja (zgodnie z planem). We wstępnej wycenie mieliśmy 105 punktów i koszt 10 0000 zł. W trakcie ich pracy trochę pozmienialiśmy, trochę dodaliśmy i na końcu wyszło 150 punktów. Mówili też, że jak zazwyczaj im idzie około 300 metrów kabla, to u nas poszło koło 400 metrów.

Z powodu naszych dodatków i zmian, zapłaciliśmy za całość instalacji elektrycznej w domu 11000 zł.

Zdjęcia niestety średnio aktualne.

Ogólne wrażenie po wejściu do domu było: “Ale tu dużo tych kabli”. Gdzie się nie spojrzało, to jakiś kabel wisiał. Jedyne co nam się niezbyt spodobało, to kable puszczone tuż nad drzwiami balkonowymi i oknami - może być problem z montowaniem karniszy. Będziemy chyba musieli jakoś do sufitu je montować.

 

Murarze skończyli też ocieplać ścianę między garażem i kotłownią a resztą domu, oraz sufit garażu i kotłowni. Za to zapłaciliśmy w sumie 1400 zł (materiał + robocizna).

16 maja na budowę przyjechali też tynkarze:) Okazało się, że zepsuła im się jakaś maszyna i nie mogą skończyć aktualnej roboty, więc od następnego dnia (piątku) mogą zacząć u nas:) I zaczęli:)

Mamy do wtorku się zdecydować, czy na parterze tynkujemy wszystkie sufity, do jakiej wysokości mają być zatynkowane ściany na poddaszu oraz na których ścianach będą płytki i jak wysoko. Same trudne pytania:) Wstępna wycena tynków twardych gipsowych - 13000. Zobaczymy czy cena się nie zmieni:)

Ale, jeżeli dobrze pójdzie, to do końca maja jednak będziemy mieli tynki wewnętrzne zrobione:) A w czerwcu mógłby wejść hydraulik, a później spec od sufitów podwieszanych i ocieplenia poddasza. W tym czasie tynki będą już sobie schły:)

W międzyczasie byli też panowie od rolet wymierzyć wszystko. Mówili, że trochę za późno te rolety - powinny być przed tynkami (a mają być dopiero za miesiąc najwcześniej). Za późno je kupiliśmy. Gdyby były zamontowane przed tynkami, to byłyby podpięte pod elektrykę w domu. A tak, to będą musiały być podpięte na zewnątrz. No trudno, już tego nie zmienimy:)

White
White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Licznik prądu, styropian na ścianie między garażem a domem

Na budowie praca idzie pełną parą. Elektrycy od 6 maja robią instalację elektryczną. W tym tygodniu mają skończyć:)

14 maja elektrownia zamontowała nam licznik. Więc, zasadniczo, prąd w domu już mamy:)

Także 14 maja majstrzy zamurowali nam luksfery w garażu. Mimo mojego braku przekonania do tego “czegoś” (wolałam gładki mur, niż luksfery, na które uparł się mąż), efekt końcowy nie wygląda nawet źle:)

A dzisiaj (15 maja) w domu byli zarówno elektrycy, jak i murarze, którzy kończą ostatnie sprawy przed tynkami wewnętrznymi.

Murarze postawili też ostatnią ściankę działową - między schodami na piętro a korytarzem do garażu, gdzie (z powodu zrobienia troszkę za szerokich schodów) normalna ścianka działowa nie mieściła się. Czy też mieściła się, ale wtedy nie zmieściłyby się “normalne” drzwi. Nasz wykonawca zaproponował więc postawienie jakiejś specjalnej ścianki. Jak dla mnie ona mocno przypomina ściankę z karton-gipsu, z wełną w środku:) Tak oto wygląda ta ścianka i nasze schody i korytarz nią przedzielone:

 

Jak na razie idzie to bardzo dobrze, nie ma większych przestojów. Co więcej, tynki wewnętrzne mają zacząć robić w następny poniedziałek (20 maja), więc tu także może nie będzie zbędnej zwłoki:)

No i nie trzeba będzie kombinować i “łatać” przestojów w pracy hydraulikiem:)

 

Mimo dalszych deszczów, nie ma problemów z wodą. Tymczasowe odwodnienie, wykonane przez męża, spełnia swoje zadanie. Jednak musimy zrobić normalne odwodnienie w tym roku, nawet jeżeli nie będziemy na razie robić podjazdu (co jest na 99% prawdopodobne obecnie).

White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Powódź

Zbagatelizowałam sprawę wody, a mąż miał rację.

Od kilku dni u nas pada i pada i pada. Mąż kilka razy panikował, że nam garaż zaleje, a ja to ignorowałam. Dzisiaj rano jednak, na prośbę męża, po odwiezieniu dziecka do żłobka podjechałam na działkę

No i okazało się, że on miał rację, a ja się myliłam. Działka ma spadek w kierunku domu. Zwożona ziemia dodatkowo zrobiła blokadę, i w efekcie woda eleganckim korytkiem płynęła wprost pod garaż.

Woda przez garaż przepłynęła do spiżarki pod schodami:(

Mąż ma rację w tym, że mogliśmy zrobić korytka na boki domu i byłoby tymczasowe odwodnienie. Zaniedbaliśmy to, no to musimy ponieść konsekwencje. Trudno, bywa i tak:(

 

Wniosek: koniecznie musimy zrobić porządne odwodnienie już w tym roku. A tymczasowo mąż właśnie jest na budowie i kopie korytka puszczające wodę na boki domu, a nie wprost na nasz garaż.

 

Wody w domu nie ma aż tak dużo (moim zdaniem). Męża zdaniem jest “źle, strasznie, tragicznie źle”. Twierdzi, że dopóki to nie wyschnie nie da się robić elektryki. W tym przypadku mam nadzieję, że przesadza, bo byłoby to kolejne opóźnienie.

Nasz wykonawca ma dzisiaj tam podjechać i zobaczyć jak to wygląda.

 

White
White
White
Dodaj komentarz

Rolety i drzwi wejściowe

Wczoraj (czwartek 25.04.2019) kupiliśmy rolety zewnętrzne podtynkowe oraz drzwi zewnętrzne. Rolety mają założyć od razu po ich wyprodukowaniu (czyli podobno do ok. 2 miesięcy), a drzwi - najlepiej dopiero przed robieniem elewacji.

W przypadku drzwi i rolet mieliśmy wyceny szczegółowe z dwóch sklepów. Panowie sprzedawcy proponowali te same rolety firmy Krispol, tylko z różnymi silnikami. W końcu, po zażartych negocjacjach stanęło na 10 200 zł za rolety Krispol na pilota i przełączniki, z lepszym silnikiem, z elektryczna detekcja przeszkód (czy jakoś tak, mężowi na tym bardzo zależało). Rolety na wszystkie okna oprócz tych małych narożnych w łazience na parterze oraz okna w kotłowni i garażu.

Drzwi zewnętrzne pasywne Martom o grubości 90 mm, z zamkiem listwowym w systemie klucz z zewnątrz, gałka od wewnątrz (właśnie to rozwiązanie chciałam), ze szklanym pasem i lustrem weneckim - 4800 zł. Do tego szczelny montaż i to coś (nie pamiętam nazwy) co wstawiają pod próg na głębokość 10 cm.

Sprzedawca nie zalecal szklanego pasa (na korzysc wykonanego z aluminium). Mówił że to jednak szkło, może się uszkodzić, a nie da sie tego elementu samego wymienić, trzeba całe drzwi. Mnie sie jednak drzwi ze szkłem o wiele bardziej podobają niż z aluminiową wstawka, zdecydowalismy więc, że zaryzykujemy. Najwyżej będziemy żałować

Zdecydowaliśmy z mężem że damy szczelniejsze drzwi, a dzięki temu nie położymy styropianu na wewnętrznych ścianach wiatrołapu. Pozwoli nam to uzyskać dodatkowe 10 cm (po 5 cm styropianu na każdej ścianie) na wielkości małego wiatrołapu.

W projekcie mamy też styropian (5 cm) na ścianie między garażem a domem. Wykonawca mówił, że u siebie tego nie robił. Że nie jest to potrzebne,a styropian na ścianie ogranicza możliwości jej wykorzystania (np. do powieszenia na niej rowerów). Ale kilka osób nam też radziło, żeby jednak dać ten styropian i odciąć trochę nieogrzewany (ewentualnie słabo ogrzewany) garaż od reszty domu. Obecnie zastanawiamy się z mężem, kogo posłuchaćCzy dawać te 5 cm styropianu, czy też nie

W sumie 15 000 zł za całość drzwi zewnętrzne + rolety zewnętrzne podtynkowe (bez kilku groszy). Ostateczna cena wyszła o dobry 1000 zł taniej niż pierwsze wyceny (przed rozpoczęciem negocjacji), więc jesteśmy nawet zadowoleni. No i nie popłynęliśmy - założony budżet na rolety to było 10 000 zł, a na drzwi zewnętrzne i bramę garażową drugie 10 000 zł. Więc mąż ma maksymalnie 5 000 zł do wydania na bramę garażową, ale z tym nie powinno być problemu (miał już wyceny na 3800 - 4500 zależnie od modelu).

 

Niestety na budowie kolejne opóźnienia, Spotkaliśmy się z elektrykami, żeby wstępnie ustalić położenie gniazdek, kontaktów, płyty indukcyjnej itd. Ale zaczną u nas robić instalację elektryczną dopiero po długim weekendzie, 6 maja.
Co gorsza, tynki przyjdą zrobić najwcześniej w czerwcu (mają wcześniejsze zobowiązania które muszą skończyć). A to oznacza dobre 2-3 tygodnie (minimum) bezczynnego oczekiwania na tynki po elektryce. Ustaliliśmy z wykonawcą, żeby w tym czasie hydraulik wszedł na budowę i zaczął pracę. Im więcej zrobi przed tynkami, tym mniej mu zostanie po nich Ma nie być z tym problemu, przy założeniu, że nie przeszkadzają nam ściany w kotłowni nie idealnie gładkie (tam gdzie hydraulik położy rury, zanim będą tynki). To nam nie przeszkadza - mnie na kotłowni nie zależy, a mąż chce tam dawać płytki (jeszcze zobaczymy czy pójdziemy w takie koszty w ogóle tam).
Stanęło więc na tym, że od 6 maja około półtora tygodnia elektryka. Potem hydraulik ma zrobić “wszystko oprócz podłogówki”, a po nim - na początku czerwca - tynki. I po tynkach zdaje się podłogówka i wylewki. Liczę na to, że do końca czerwca to by już było zrobione.


Wtedy w lipcu poddasze, ocieplanie wełną, sufity podwieszane. I w sierpniu malowanie i płytki. Wrzesień to by były schody, zabudowa kuchni łazienki. Wrzesień - październik elewacja.
Plany planami, i wszystko to ładnie wygląda na papierze, ale zobaczymy jak będzie w rzeczywistości. Chociaż, kto wie, może się uda?

Dodaj komentarz

"The road so far" - czas

Podsumowanie czasu, jaki trwała budowa do stanu surowego zamkniętego. Może komuś się to przyda

Początkowo planowaliśmy zacząć budowę na wiosnę 2019 roku (w marcu, jeśli pogoda pozwoli). Ostatecznie, już po podpisaniu umowy z wykonawca, zdecydowaliśmy się zacząć na jesieni.

Najważniejsze terminy z zakresu papierologii:
30.08.2018 - kupiliśmy działkę
05.09.2018 - architekt adaptująca dostała wszystkie dokumenty
13.10.2018 - podpisaliśmy budowę z wykonawcą, na budowę do stanu surowego otwartego (+ ścianki działowe)
09.11.2018 - podjęliśmy decyzję, że budowę rozpoczynamy jeszcze w 2018 roku
20.11.2018 - ostateczna decyzja odnośnie punktu zero - 320,3 m n.p.m.
29.11.2018 - kupiliśmy okna (promocja zimowa)
6.12.2018 - złożyliśmy papiery o warunki techniczne przyłączy (gaz, prąd, wodociąg, kanalizacja)
7.12.2018 - otrzymaliśmy numer Księgi Wieczystej założonej dla naszej działki (zgłoszenie o założenie KW złożyła notariusz gdy kupiliśmy działkę)
28.12.2018 - podpisaliśmy umowę przyłączeniową do wodociągu i kanalizacji. Od razu wydane zostały w Urzędzie Gminy warunki techniczne tych przyłączy
9.01.2019 - podpisaliśmy umowę przyłączeniową o prąd
18.01.2019 - podpisaliśmy umowę przyłączeniową o gaz
18.01.2019 - zleciliśmy architektowi wykonanie projektów instalacji przyłączy zewnętrznych
14.02.2019 - projekty przyłączy zewnętrznych gazu i prądu złożone w starostwie do zatwierdzenia
22.02.2019 - projekty przyłączy zewnętrznych wodociągu i kanalizacji złożone w Urzędzie Gminy do zatwierdzenia
26.02.2019 - projekt przyłącza wod-kan odebrany ze starostwa
07.03.2019 - projekt przyłącza wod-kan odebrany z Urzędu Gminy
07.03.2019 - projekty przyłączy gazowego i prądu odebrane ze starostwa
07.03.2019 - wizja lokalna z projektantem PGE na działce, podpisanie papierów (zgoda sąsiada na przekopanie działki, itd)
18.03.2019 - wizja lokalna z rzeczoznawcą banku, odnośnie kredytu
25.03.2019 - decyzja ostateczna banku odnośnie udzielenia nam kredytu
05.04.2019 - złożenie wniosku o wpis hipoteki do KW


Najważniejsze terminy z zakresu faktycznej budowy:
14.11.2018 - geodeta wytyczył dom
15.11.2018 - Pan Koparka zaczął kopać fundamenty
16.11.2019 - wylany beton w rowy fundamentowe
19.11.2019 - początek murowania ścian fundamentowych
6.12.2019 - fundament skończony - zaizolowany obsypany ziemią (na ile się Panu Koparce udało w ówczesnych warunkach pogodowo - ziemnych), zasypany piachem

Dwumiesięczna przerwa. Planowana była miesięczna (okres świąteczno-noworoczny), ale niespodziewana zima, śniegi, roztopy i deszcze całkiem zabiły drogę dojazdową do działki

7.02.2019 - tymczasowy dojazd do działki zrobiony (droga wyłożona wielkimi betonowymi płytami)
11.02.2019 - stan zero w końcu osiągnięty. Kanalizacja położona, chudziak wylany.
13.02.2019 - początek murowania ścian nośnych
20.02.2019 - wylany strop nad garażem i schody do spocznika włącznie
26.02.2019 - wylany strop nad resztą domu
04.03.2019 - początek murowania ścian poddasza
06.03.2019 - wieniec wylany
12.03.2019 - przyłącze prądu od słupa do skrzynki w linii ogrodzenia i od skrzynki do domu wykonane
14.03.2019 - początek stawiania więźby dachowej
20.03.2019 - skończona więźba dachowa
21.03.2019 - kontynuacja murowania ścian i kominów
22.03.2019 - początek łacenia dachu
26.03.2019 - przyłącz kanalizacji zrobiony
26.03.2019 - skrzynka prądowa postawiona w linii ogrodzenia
27.03.2019 - przyłącz wodociągu zrobiony
01.04.2019 - początek orynnowania i pokrywania dachu blachodachówką
06.04.2019 - początek murowania ścian działowych
09.04.2019 - dach skończony
10.04.2019 - pierwsze podejście do okien
18.04.2019 - okna zamontowane

Kolejny cel: stan deweloperski (łącznie z wykończeniem poddasza wełną i płytami karton-gips) do końca lipca najpóźniej.

Dodaj komentarz

"The road so far' - koszta

Czyli podsumowanie kosztów, które ponieśliśmy do tej pory. Obecnie mamy stan surowy zamknięty.

Mnie się takie informacje z innych dzienników przydawały (chociażby do takiego "mniej-więcej" szacowania ile coś może nas kosztować), więc może nasza "krwawizna" przyda się komuś innemu?

1 etap budowy - działka.

Działkę kupiliśmy tuż pod granicą miasta wojewódzkiego (Rzeszów). Dojazdu mamy 6 km do naszej pracy, ale unikając korków (praca po tej samej stronie miasta co działka, bez wjeżdżania dalej niż obrzeża).

Działka ma powierzchnię 10,81 ara, ale na samym froncie 0,4 ara jest oddane pod służebność przejazdu na sąsiednie działki. Zdecydowaliśmy z mężem, że będziemy się grodzić “na równo” więc drugie 0,4 ara też będzie “poza ogrodzeniem” - tam zrobimy miejsce postojowe dla kogoś, kto przyjedzie na chwilę i nie będzie wjeżdżał za bramę. Więc realna powierzchnia działki, która będzie ogrodzona, to 10 arów.

Działka ma też lekki spadek oraz jest dosyć widokowa:).

Sama działka kosztowała nas 98000 zł. Jak na rzeszowskie realia, była to niewygórowana cena (w okolicy oglądaliśmy kilka działek, ceny były ok 15000 - 19000 za ar…).

Dorzucając koszt notariusza, kilkunastu wywrotek z gliną (tego kroku teraz troszkę tak jakby żałujemy - glina to jednak glina…może i była tania ale to jej chyba jedyna… ehem… zaleta...) otrzymujemy łączny koszt zakupu działki: niecałe 105000 zł.

 

2 etap budowy - papierologia.

W tej rubryce mamy wrzucone wszystko, co jest związane z papierami:

  • kupno projektu gotowego (2100)

  • geolog (540)

  • decyzja przenosząca Warunki Zabudowy ze sprzedającego działkę na nas (56)

  • mapa do celów projektowych (750)

  • adaptacja projektu (2100)

  • mapa do odrolnienia 5 arów (500)

  • projekty przyłączy zewnętrznych: prąd, gaz, wod-kan (1510)

  • koszta związane z kredytem (operat szacunkowy - 680, skrócony wypis z rejestru gruntów - 17)

  • mapka inwentaryzacyjna prądu - 180

Papierologia do tej pory kosztowała nas niecałe  8500 zł.

 

3 etap budowy - stan surowy otwarty.

Dom ma około 130m2 powierzchni użytkowej + niecałe 21m2 powierzchni garażu + kotłowni.

Ścianki kolankowe zostały podniesione o jeden pustak.

Dom budowany z pustaka ceramicznego Porotherm, na dachu blachodachówka modułowa Budmat Murano X-Matt (mająca 50 lat gwarancji).

Zrezygnowaliśmy z balkonu z tyłu. W jednym pokoju (nad garażem) duże okna balkonowe zostały zastąpione dwoma oknem dachowym (to niestety było konieczne:()

Budowalismy w zimie co nieznacznie mogło podnieść koszta (lepszy beton na strop wylany itp), to jednak nie wpłynęło na cenę, jaką mieliśmy umówioną od początku z wykonawcą.

Generalnie, mimo pewnych problemów i wzrastających kosztów budowy (np. konieczność wykonania drogi dojazdowej bo poprzednia przestała istnieć) cena nie uległa zmianie. Na ile się umówiliśmy, tyle na końcu (i w międzyczasie jako kolejne raty po kolejnych etapach budowy) zapłaciliśmy.

Budowaliśmy od samego początku przez jednego wykonawcę (on zapewniał geodetę do tyczenia budynku, koparkę itd.).

  • zaliczka na zakup materiałów budowlanych, żeby nie czekać aż będą dostępne - podczas podpisywania umowy z wykonawcą (na jesieni), planowaliśmy zacząć budowę na wiosnę, a wtedy mógłby być problem z dostępnością niektórych materiałów (50000)

  • po skończonym fundamencie (40000)

  • po wylanym stropie nad całym domem (40000)

  • gdy więźba dachowa położona (10000)

  • gdy dach skończony (22000)

  • po zakończeniu pozostałych prac i odbiorze (11000) - tej raty jeszcze nie zapłaciliśmy (ścianki działowe nie są skończone itd).

Stan surowy otwarty całościowo kosztować nas  ma 173000 zł. Przy czym w tej cenie jest także wymurowanie ścianek działowych (mąż wytargował).

 

4 etap - stan surowy zamknięty (częściowo)

Za radą naszego wykonawcy bramę garażową i drzwi wejściowe kupimy i zamontujemy dopiero jak będą tynki wewnętrzne.

Okna Winergetic Premium Oknoplastu wraz ze “szczelnym montażem” (taśmy paroprzepuszczalna i paroizolacyjna) oraz termoparapetami pod okna i klinarytem o wysokości 10 cm pod drzwi balkonowe i tarasowe kosztowały nas 23300 zł.

 

5 etap - przyłącza

Przyłącz prądu od słupa do skrzynki w linii ogrodzenia ma kosztować niecałe 900zł netto, ale jeszcze tego nie zapłaciliśmy - elektrownia nie śpieszy się z wystawieniem faktury.

Przyłącz prądu od skrzynki w linii ogrodzenia pod dom (15m kabla pod ziemią) i w domu (10m kabla) kosztował 1150 zł. Do tego doszedł koszt mapki poinwentaryzacyjnej (180zł), ale on jest uwzględniany w “Papierologii”.

Przyłącza wodociągu i kanalizacji od rur do domu kosztowały 3350 zł. Tam wyszło 11 metrów kanalizacji i 18 metrów wodociągu.

Przyłącza mediów kosztowały nas w sumie (na razie) 4500 zł.

W tej cenie nie ma w ogóle gazu, ponieważ gazownia się nie spieszy:( Tego przyłącza dalej nie mamy jeszcze. No i tej faktury, co ją ma wystawić elektrownia.

 

Podsumowanie

Do tej pory budowa pochłonęła już olbrzymią kwotę, a to dopiero początek:( Ale stan surowy otwarty osiągnęliśmy w okresie, gdzie w zasadzie mieliśmy zaczynać kopać fundamenty, więc i tak dobrze to wyszło:)

Kolejny cel to stan deweloperski, z którym chcieliśmy zdążyć do końca czerwca, ale już wiem że raczej koniec lipca to będzie. Wykonawca przyznał, że poddasze może jeszcze wtedy nie być skończone, ale “zobaczymy jak to pójdzie”.

 

Przekonaliśmy się już, że budowa domu to w dużej mierze sztuka kompromisu. Kompromisu między tym co jest niezbędne/konieczne/fajne/przydatne/praktyczne/wygodne/użyteczne/trwałe/ładne (niepotrzebne skreślić) a tego czegoś ceną. Kompromisu między tym, co podoba się mnie, a tym, co podoba się mężowi (okazuje się, że częściej się tu różnimy niż zgadzamy) oraz tym, na co nas po prostu stać (a raczej nie stać).

 

No i najczęściej zadawane przez nas pytanie to: "A ile to będzie kosztować?". Po usłyszeniu odpowiedzi (która zazwyczaj wiąże się z wrażeniem, że ktoś ci właśnie wbił jakiś toporek w głowę), zadajemy zazwyczaj drugie: "A ta tańsza wersja to czym się różni?"

 

Dodaj komentarz

Okna podejście drugie, uszkodzony dach

Dzisiaj, 18 kwietnia, nasze okna (po raz drugi) przybyły na działkę. Tym razem już tam zostały:)

Panowie zdążyli w jeden dzień zamontować. Przed 18 skończyli. Okna + szczelny montaż + ciepłe parapety.

 

Niestety dzień nie jest tak udany, jak się zaczął. Niedaleko naszej działki miasto buduje chodnik wzdłuż głównej drogi. No i wykopują mnóstwo dobrej, ładnej ziemi. Mąż rozmawiał z kierownikiem o tą ziemię. A ponieważ nasza działka jest bliżej, niż miejsce do którego oni ją normalnie wywożą, kierownik chętnie przystał na to, by ją nam zwozić.

Niestety nasza działka jest wąska, i ciężko przejechać koło domu na jego tył. Były też deszcze i ziemia miękka jest. Już dwa razy ciężarówka próbowała się do nas wbić, ale jak na razie to zwieźli jedną wywrotkę ziemi i tyle. Po tej wizycie zostały naprawde duże koleiny, kierowca mówił, że drugi raz nie wjedzie.

Dzisiaj powiedział mężowi to samo. Nie wjedzie, jeśli się tych kolein nie wyrówna trochę. Więc na działkę udał się Pan Koparka z tej budowy. No i się zaczęło. Pan Koparka przodem zahaczył o rynnę i dach. Naderwał kawałek rynny i uszkodził jeden panel z dachu. Tyłem natomiast zahaczył o studzienkę kanalizacyjną… Ta na szczęście i tak ma być przycięta tak, by nie wystawać nad podjazd, gdy ten już będzie. Więc tu strat jako takich nie ma. Ale mąż strasznie załamany jest:(

Dach nasz wykonawca naprawi, ale dopiero po świętach.

A ziemi zwieźli całe trzy wywrotki...

 

Kolejna zła wiadomość - na majstrów od tynków trzeba będzie poczekać niecały miesiąc:( A na elektryka do piątku po świętach, bo nie zdąży poprzedniej roboty skończyć. Ale we wtorek 23 kwietnia mamy się z nim spotkać, żeby ostatecznie ustalić rozłożenie elektryki. My wiemy mniej więcej co chcemy, on nam doradzi z doświadczenia co ma sens a co nie, wyceni też ewentualne zmiany od wstępnych założeń. No i jeśli to ustalimy razem przed rozpoczęciem pracy, to nie powinno być już zmian w trakcie.

 

Więc się robią dalsze obsuwy czasowe:(

Wychodzi na to, że kwiecień - początek maja to elektryka. Nie wiem ile to potrwa, ale pewnie z 2 tygodnie? W maju jeszcze może tynki zdążą. I tyle. Na nic więcej nie ma szans.

Czerwiec to - przy dobrych lotach, CO i CWU + wylewki. Ale samo rozłożenie wszystkiego pod podłogówkę pewnie trochę trwa, więc też nie ma pewności, że zdążą w maju skończyć.

Nawet jeżeli zdążą, to lipiec to by było wykańczanie poddasza (piana, wełna, karton gips itd).

W lipcu może się uda pomalować dom, ale to pewnie sierpień bardziej prawdopodobny. Na sierpień umówiony jest też kafelkarz. Ale pewnie przyjdzie najwcześniej we wrześniu. I wrzesień to panele + meble (zabudowa kuchni, wyposażenie łazienek).

No i gdzieś po drodze, pewnie na początku jesieni, elewacja (styropian + tynk).

Teoretycznie, przeprowadzka w październiku wciąż jest możliwa, tyle że dosyć mało prawdopodobna:( Jednak zobaczymy jak to wyjdzie. A termin nieprzekraczalny dla mnie, grudzień, wciąż jest chyba bardzo realny.

White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Puzzle 2D i 3D

Nasza budowa coś zwolniła ostatnio:( Liczyłam na to, że do końca kwietnia będą już tynki, przynajmniej zaczęte, a wychodzi na to, że elektryka tylko będzie).

Na razie murarze nie mogą skończyć ścianek działowych. Na poddaszu ściankę od łazienki wymurowali źle, skrócili nam i tak małą łazienkę, powiększając korytarz. Po prostu położyli mur po “złej stronie kreski”, ale czas jednak stracony na murowanie i rozbiórkę.

W czwartek 18 kwietnia najprawdopodobniej wstawią okna. Po świętach wielkanocnych ma przyjść elektryk. Ale już nie liczę na to, że do końca kwietnia uda się cokolwiek więcej zrobić.

A w takim razie w maju zapewne nierealne będzie zrobienie tynków, CO i CWU i wylewek:(

No trudno, nie przyspieszymy tego bardziej już teraz. Po prostu muszę się uzbroić w cierpliwość.

 

W międzyczasie próbujemy z mężem rozplanować rozkład łazienek. W łazience na dole murarze mają skuć nam chudziaka i rozłożyć inaczej rury kanalizacyjne. Tylko właśnie musimy w końcu zdecydować jak.

Cały problem w tym, że te łazienki wielkością zdecydowanie nie powalają. A pralka i suszarka oryginalnie (w projekcie) były w kotłowni, do której jedyne przejście jest przez garaż. Dla mnie bez sensu, więc zdecydowaliśmy, że pralka i suszarka koniecznie muszą się zmieścić w którejś łazience. Ja bym wolała, by była to łazienka na parterze, ale nie jest to absolutnie konieczne. Jednak mąż upierał się cały czas, by zachować oba prysznice - i na poddaszu i i na parterze. Dla mnie to przerost formy nad treścią i niepotrzebne marnowanie miejsca i pieniędzy. Jeżeli na poddaszu będzie wanna i prysznic, to drugi prysznic na parterze, dla trzyosobowej rodziny, nie jest przecież potrzebny. Natomiast jeżeli na parterze będzie prysznic, to na poddaszu wystarczy wanna. Po co na siłę wpychać drugi prysznic?

Ale i tak przez długi czas próbowałam tak to rozplanować, żeby zmieścić ten nieszczęsny drugi prysznic. Niestety, mimo zastosowania 4 różnych metod planowania, matematyka i geometria przestrzenna są bezlitosne i niezmienne i zdecydowanie nie chcą współpracować:(

Wniosek: w tak małych łazienkach nie da się komfortowo upchać wanny, dwóch prysznicy, dwóch wc, dwóch umywalek o sensownej wielkości, pralki, suszarki (na pralce lub obok) i jakichś szaf (w tym szafy wysokiej na tyle, by zmieścić w niej mopa, miotłę itd).

 

W każdym bądź razie, najpierw próbowałam rozplanować ułożenie łazienek rysując je na kartce papieru (zachowując wymiary) i wrysowując w obie łazienki poszczególne elementy wyposażenia. Metoda bardzo czasochłonna (co pomysł trzeba od nowa rysować zarys łazienki).

Po narysowaniu tak kilkunastu różnych opcji (w zasadzie większość zaraz po narysowaniu, albo nawet w trakcie rysowania, okazywała się bezsensowna), wpadłam na pomysł, że może warto spróbować w super-najlepsiejszym programie graficznym, jakim jest Paint.

Metoda wciąż dosyć czasochłonna, chociaż mniej niż rysowanie od nowa za każdym razem, bo dużo (większość) się kopiuje i przesuwa. Paint jednak jest dosyć toporny, jak na “profesjonalny program graficzny”:)

W końcu mąż zaproponował, żeby wyciąć z papieru elementy wyposażenia i układać jak puzzle. Ta metoda jest zdecydowanie mniej pracochłonna (po tym jak już się te elementy powycina).

Oczywiście powyższe “układy” to zaledwie część tych, które w ciągu ostatnich kilku dni wygenerowałam.

Gdy już mieliśmy stworzone kilka “wydawałoby się, że sensownych” układów, postanowiliśmy poddać je próbie polowej.

Wniosek:

Ciasno. Bardzo ciasno. Łazienki są małe. Wiedzieliśmy o tym od początku, uważaliśmy że “to lepiej, po co tracić przestrzeń na łazienkę?” Ale jednak taki chociażby metr kwadratowy więcej by im chyba dosyć mocno pomógł:)

 

W każdym bądź razie, mąż zaczął się godzić z tym, że może mieć tylko jeden prysznic w domu. I najlepiej na piętrze, koło wanny. Na parterze natomiast podoba mi się pomysł, gdzie na ścianie na wprost wejścia do łazienki są niskie szafy, ładna umywalka i lustro na prawie całą szerokość ściany. Dopiero po wejściu głębiej widać w jednym kącie kibelek, a w drugim - pralkę i suszarkę. Niestety będą chyba musiały stać w słupku, więc powstanie dosyć wysoka kolumna. Ale tak się zastanawiam, czy nie dałoby się ich zabudować a na froncie zabudowy dać lustro? To by może nie robiło wtedy przytłaczającego wrażenia.

White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Okna, podejście pierwsze

9 kwietnia o poranku nasze okna przyjechały na budowę. Przyjechały i… pojechały z powrotem do magazynu:(

Okazało się, że murarze coś się walnęli w wyliczeniach i wszystkie otwory okienne są o ok. 3 cm za małe. Muszą to teraz poprawić, więc montaż okien przełożony na następny tydzień. Wykonawca obiecuje, że mimo pomyłki, do świąt wielkanocnych okna będą wstawione. A elektryk i tak był przełożony na “po świętach”, bo na razie ścianki działowe nie są jeszcze skończone.

Za to dach mamy całkiem skończony, od 8 kwietnia. W końcu daliśmy to okno dachowe do garderoby. Nie ma tam wentylacji, a mąż chce drzwi między sypialnią a garderobą (ja nie chcę:)) to może ono faktycznie się przyda.

 

White
Dodaj komentarz

Stan surowy otwarty prawie gotowy, początki ścianek działowych

Dach jest w zasadzie skończony. Brakuje jednego okna dachowego i przedłużenia jednej rynny. I chyba tyle:)

Ale doszliśmy do wniosku, że nasz wykonawca w jednym wypadku nam naściemniał - z zostawieniem otworów na większe okna dachowe do pokoju nad garażem. Mówił, że to “nie jest zgodne ze sztuką budowlaną”, a jednocześnie okna nad garderobą na razie nie wstawili - bo jest zamówione ale nie dotarło. Jednocześnie dziury w dachu też nie ma - na razie na to miejsce wstawione są normalnie panele blachodachówki, które ściągną montując okna.

Pokój nad garażem jednak mimo tylko dwóch okien dachowych jest dosyć jasny i fajny:)

 

Nadszedł też czas decyzji, ponieważ w sobotę 6.04.2019 panowie zaczęli murowanie ścianek działowych.

Przede wszystkim zastanawiamy się jeszcze z mężem czy wstawiać to brakujące okno dachowe. Okno byłoby nad garderobą od naszej sypialni. Mąż je chce, żeby “było jasno”. Ja nie chcę, bo słońce będzie niszczyć ubrania. Odpowiedzią na to u męża jest “będzie roleta”, ale jeśli roleta będzie zasunięta, żeby chronić ubrania przed ciągłym słońcem, to po co to okno dawać? I tak światła nie da, jak i tak:) No i na razie nie możemy się zdecydować czy je dać czy nie:)

Poza tym musimy zdecydować ostatecznie o ustawieniu ścianek działowych. W sobotę zaczęto ich murowanie. Gdy dotarliśmy z naszą córeczką na budowę, wiatrołap był już w zasadzie skończony. No i okazało się, że był za ciasny. O wiele za ciasny. Po wstawieniu szafy wnękowej ciężko by było kurtkę ściągnąć…

Już wcześniej zastanawialiśmy się nad powiększeniem wiatrołapu kosztem - i tak już małego - mojego gabinetu. Po obejrzeniu obu pomieszczeń, zdecydowałam, że jedna ściana na regały z książkami i tak będzie, a biurko z komputerem wcisnę. I decyzja zapadła - trzeba powiększyć wiatrołap. Na szczęście panowie bez protestów zgodzili się rozebrać dopiero co wymurowaną ściankę i postawić ją od nowa, trochę dalej:)

Przy okazji mój gabinet nabrał troszkę charakteru. Ze zwykłego prostokątnego pokoiku zmienił się na bardziej “fikuśny” w kształcie, ponieważ do drzwi do pokoju ścianka będzie odsunięta (powiększając tym samym wiatrołap), a za drzwiami już nie. Dzięki temu pokój nabrał kształtu literki L. Mąż narzekał, że będę miała mniejszy gabinet, ale mnie się on teraz bardziej podoba:)

Łazienka na dole też już była wymurowana, dzięki czemu mogliśmy pomierzyć czy wszystkie sprzęty (umywalka, prysznic, wc, pralka, w przyszłości suszarka bębnowa, szafa na środki czystości) wejdą. Wyszło na to, że - teoretycznie - wszystko wejdzie. I nawet da się ruszyć w tej łazience. Ale wciąż się tu nad pewnymi rozwiązaniami zastanawiamy - mamy czas na ostateczne podjęcie decyzji do jutra:)

W sobotę panowie murarze zdążyli także wymurować ścianki działowe kuchni. Kuchnia jest dosyć mała, ale wydaje mi się, że bardzo ustawna. Zwłaszcza że lodówka będzie stała oddzielnie, nie “psując” zabudowy szafkami i blatem. Do tego pomieszczenia miałam duże obawy i wątpliwości, ale z czasem, gdy były ściany nośne a teraz już i działowe, podoba mi się coraz bardziej.

 

W poniedziałek będzie kontynuowana murarka działówek, a w środę (10 kwietnia) mają być wstawiane okna. Myślę, że do środy akurat skończą ze ściankami działowymi.

Obejrzeliśmy też z mężem na spokojnie poddasze (córeczka została z babcią, więc w końcu było to możliwe). Zdecydowaliśmy jak będziemy zabudowywać schody oraz jak przesuniemy ściankę działową między łazienką na poddaszu a naszą sypialnią. Powiększyłam łazienkę o ok 25 cm (połowa szerokości komina), kosztem naszej garderoby, która nie jest nam potrzebna aż tak duża. Natomiast szersza łazienka daje pewność wygodnego przejścia między kabiną prysznicową a umywalką.

W jakimś dzienniku budowy tego samego domu co nasz (w sensie projektu) widziałam rozwiązanie takie, że z łazienki na piętrze wstawiane są drzwi do garderoby. Garderoba jest odcinana od sypialni i staje się w ten sposób pralnią. I o ile bardzo mi się podoba posiadanie oddzielnej pralni, nawet małej i ze skosami dachu, to jednak nie przekonuje mnie pralka na poddaszu. Do jutra mamy jednak czas, by to rozwiązanie rozważyć i się na nie zdecydować lub je odrzucić.

Musimy także jeszcze dzisiaj zdecydować, czy kombinujemy ze ściankami działowymi od pokoju córeczki, by jej go powiększyć (co oznacza drzwi do pokoju pod kątem). Mnie się takie “nieregularne”, nie zachowujące wszędzie proporcji i kątów prostych rozwiązania bardzo podobają, ale mężowi już nie. No i w tym przypadku łatwo możemy wtopić i po prostu źle to kazać wymurować. Dlatego to zagadnienie musimy jeszcze dzisiaj na spokojnie przemyśleć, do jutra:).

 

I to by było na tyle decyzji odnośnie ścianek działowych:)

White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Dach, przyłącze wodociągu

Dach, przyłącze wodociągu

27.03.2019 roku specjalista wykonał przyłącze do wodociągu. Na razie nie mamy zamontowanego wodomierza, ma to zrobić gdy faktycznie będziemy chcieć już korzystać z naszej wody.

Całość (wodociąg i kanalizacja) kosztowała w sumie 3350 zł. Wydaje się (jak na razie) realne zmieszczenie w 10000 za przyłącza mediów, przy czym na razie nie mamy jeszcze faktury od PGE, gazownia także nie spieszy się ze swoją częścią. Nie mamy też speca do wykonania przyłącza gazowego od skrzynki do domu, ale liczę na to że wykonawca gazowni zrobi od razu całość, oczywiście za odpowiednią kwotę:)

Natomiast w domu dach cały czas powstaje. Obecnie, od 1 kwietnia, trwa już orynnowanie (jeżeli takie słowo w ogóle istnieje) i pokrywanie dachu blachą.

Niestety, 2 kwietnia strasznie wiało na działce i jestem pełna podziwu dla tych ludzi, że w ogóle wleźli na dach przy takim wietrze. Ale tempo prac przez to na pewno zdecydowanie spadło. Ale jednak się nie wstrzymali z robotą całkiem:)

 

Bardzo mi się podoba oświetlenie zewnętrzne domu na zasadzie lampek LED (chyba) zamontowanych od dołu do wystającej części dachu. Tak, że światło z nich pada z góry na mury domu. Mąż twierdzi że u nas (w sensie na naszym dachu, i jego wykończeniu od spodu) nie da się tego typu oświetlenia zainstalować. Mnie się jednak wydaje, że chyba da się, skoro dach wystaje dalej niż mury? Ale to pewnie trzeba będzie dopytać elektryka?

 

Z większych problemów to nasza pani architekt trochę zawaliła, a my i wykonawca (oraz jego majstrzy) też nie dopatrzyliśmy. W pokoju nad garażem, zamiast dużego okna balkonowego na bocznej ścianie, mieliśmy dać dwa okna dachowe na tylnej części dachu. Jednak okazało się, że dwie krokwie są za blisko siebie i okno dachowe między nie nie wejdzie.

Zgodnie z tym co mówił majster, można by krokiew trochę ściąć i okno wstawić, ale wg niego nasz dach nad garażem i tak jest dosyć słaby i on takiego dodatkowego osłabienia konstrukcji nie zaleca. Można to pominąć, dostawiając słupy podtrzymujące dach w pokoju, ale tego nie chcę.

Mąż rozważał jeszcze opcję kupienia większych (dłuższych) okien dachowych, ale one są rzadko używane i nie ma ich dostępnych od ręki. Musielibyśmy czekać minimum dwa tygodnie, aż zostaną wyprodukowane. To oznaczałoby opóźnienie, i przesunięcie kolejnych etapów, o te minimum 2 tygodnie. Ewentualnie pozostawienie teraz otworów i wstawienie okien później, ale tego nie zalecał wykonawca. Mówił, że jest to “niezgodne ze sztuką budowlaną” i że późniejsze wstawienie okien może się skończyć drobnymi uszkodzeniami dachu.

Stanęło więc na tym, że będzie po jednym oknie dachowym na przedniej i tylnej części dachu. Mam nadzieję, że jak na “pokój gościnny/ pokój gier (planszowych)” takie oświetlenie wystarczy.

 

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to 10 kwietnia zaczną wstawiać okna. W tym terminie też powinny być stawiane ścianki działowe. A następnie elektryk i potem tynki:)

White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Dachu ciąg dalszy, skrzynka na prąd, przyłącze kanalizacji

Dalej trwa budowa dachu (łacenie) i murów. Na zdjęciach dom uwieczniony we wtorek 26 marca.

Na działce pojawiła się też skrzynka z prądem:) Gdy elektryk rozprowadzi kable po domu, będziemy mieć już światło:)

Specjalista zrobił też przyłącz kanalizacji. Jutro ma kontynuować - przyłącze do wodociągu. Jak na razie idzie to całkiem sprawnie, bez zbędnych przestojów:)

White
White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Więźba dachowa i mury

20 marca więźba dachowa została położona do końca. 21 marca ruszyła kontynuacja murowania ścian i kominów. We wtorek 26 marca majstrzy mają zacząć łacenie dachu.

Na zdjęciach widać, jak w sobotę 23 marca tak wyglądał dom i kominy.

Natomiast specjalista od przyłączy wod-kan nie może ruszyć z robotą. Chciałby, ale działka przed domem, tam gdzie ma iść przyłącze, jest zawalona materiałami. Mam nadzieję, że w tym tygodniu mu się uda zacząć pracę, bo później on może mieć problem z terminami (zaczynają mu się wcześniejsze zobowiązania).

 

W sobotę wybraliśmy się też, niejako przy okazji oględzin domu, z córeczką i psem na spacer do pobliskiego lasu. Co prawda nie udało nam się wejść głębiej niż może 100 metrów w ten las, bo córeczka miała trochę inne wyobrażenie “spaceru” niż ja czy pies:) Wolała chodzić tam i z powrotem po tej samej ścieżce i zbierać stare żołędzie:) W nosidle też nie chciała posiedzieć. Ale i tak było super. Już się nie mogę doczekać, kiedy będę mieszkać 100 metrów od granicy lasu, a 400 metrów od tej jego części, która oferuje dosyć gęstą sieć ścieżek. Będzie gdzie spacerować z psem i odstresowywać się, tuż pod domem w zasadzie. Bez konieczności robienia całej wyprawy, włącznie z dojazdem autem, by móc pójść na spacer do lasu:)    

 

White
White
White
Dodaj komentarz

Przyłącze PGE i zaczątek dachu

Mamy już pierwsze “media” podciągnięte pod dom. W poniedziałek 11 marca rano wykonawca PGE zaczął pracę. Mąż od razu dogadał się z nim, by od razu zrobili nam drugą część przyłącza, od skrzynki do domu (elektryk od naszego wykonawcy robi tylko “w środku”, bez tej części zewnętrznej).

Na pierwszym zdjęciu widać wystający badylek - tma będzie stała skrzynka elektryczna (zdjęcie z 13 marca).

Za przyłącze energetyczne od skrzynki do domu zapłaciliśmy 1150zł. Tam było 15 metrów kabla puszczone ziemią oraz 10 metrów już w domu.

Za przyłącze energetyczne od słupa do skrzynki (jakieś 150 metrów kabla puszczonego ziemią) jeszcze nie płaciliśmy - czekamy kiedy przyjdzie faktura. Ale to ma kosztować niecałe 900zł netto. Więc kwoty wyjdą podobne w obu przypadkach, tylko długość kabla istotnie różna.

Natomiast dom rośnie. Zaczął się pojawiać zarys dachu. Dokładnie w czwartek 14 marca zaczęli stawiać więźbę dachową. Na zdjęciach 2 i 3 widać jak to wyglądało w poniedziałek 18 marca po południu.

Niestety mamy lekkie opóźnienie, ponieważ bardzo silne wiatry, wiejące kilka ostatnich dni, najpierw spowolniły, a potem uniemożliwiły pracę nad dachem. Za to jak już się pojawiły te krokwie nad pokojem nad garażem, to zaczął on z powrotem sprawiać wrażenie większego i przestronniejszego. No i wygląda na to, że da się te nieszczęsne okna dachowe umieścić na tyle nisko, by były oknami na świat, a nie na samo niebo:) Więc pokój, który w myślach już “skazałam na straty”, powoli odzyskuje swoją wartość:)

W tym tygodniu ma też nam specjalista wykonać przyłącze wodociągu i kanalizacji. Wycenił usługę na 3500zł, mąż stargował na 3300 bodajże. Ale to przy założeniu że “nic nie wyjdzie w trakcie”. Te przyłącza będzie nam robił specjalista polecony w Urzędzie Gminy, który w zasadzie jesienią poprzedniego roku wykonał biegnący wzdłuż naszej działki wodociąg, do którego teraz się podepnie:) Śmiał się, że jak na jesieni robił wodociąg to było szczere pole, a teraz już dom stoi:) Powiedział też, że tam gruba rura wodociągu idzie, przez co potrzebujemy porządny (droższy już troszkę) reduktor. “Ale za to z ciśnieniem wody to wy problemu mieć nigdy nie będziecie.” I bardzo fajnie, myślę, że jest to warte “droższego reduktora”.

Zobaczymy czy cena w trakcie pracy nie ulegnie zmianie, a także czy prace w ogóle się zaczną i skończą “na czas”, czyli w tym tygodniu.

Jedynie gazu dalej nie ma, ani widu ani słychu. Dostaliśmy już kilka pism ze starostwa, że były wydane warunki techniczne rozbudowy gazociągu, że jest jakaś zgoda itd, ale gazownia nic się nie odzywa. Mąż kilka razy próbował się dodzwonić na numer telefonu podany na umowie, ale nikt nie odbierał. Nikt też nie oddzwonił...

 

 

 

White
White
White
Dodaj komentarz

Wieniec wylany

Nasz wykonawca jak powiedział, tak też zrobił i 6.03.2019 (w środę) wylał wieniec. Dwa dni po rozpoczęciu murowania ścian poddasza.

Teraz widać już jaka będzie wysokość ścianki kolankowej. Moim zdaniem wyszło całkiem fajnie, pokoje na poddaszu nie będą miały takiej bezużytecznej przestrzeni, gdzie dach jest tuż nad podłogą.

Zdjęcia robiliśmy następnego dnia po wylaniu wieńca, 7.03.2019.

W czwartek 07.03.2019 roku spotkaliśmy się na działce z projektantem PGE. Bardzo sympatyczny facet, uprzejmy, konkretny. Chyba lubi swoją pracę:) Dogadaliśmy się bez problemów, sąsiad też bez problemów podpisał zgodę na przekopanie jego działki od słupa:)

Gdy wracaliśmy z projektantem PGE od sąsiada na naszą działkę, to powiedział tak: “No to macie prąd” !! :) A gdy my załatwiliśmy ostatnie formalności, on się dowiedział od wykonawcy że najprawdopodobniej już w następnym tygodniu będą kopać przyłącze:) No i jak już wszystko będzie gotowe, skrzynka postawiona, to dostaniemy fakturę do zapłaty.

Tak więc jak na razie doświadczenia z PGE jak najbardziej pozytywne!!:)

White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Mamy strop, a dom rośnie

26 lutego wylany został strop nad główną częścią domu. I nadeszła kolejna przerwa technologiczna - na szczęście krótka. W poniedziałek, 4 marca, prace miały zostać wznowione. Pierwsze 5 zdjęć zrobiliśmy w sobotę, 2 marca.

Te kilka dni, od środy do następnego poniedziałku, strasznie mi się dłużyły, bo wiedziałam że na samej budowie nic się nie dzieje. Murarze nie mogli murować ścian poddasza, bo kierownik budowy powiedział kategoryczne “Nie! Najwcześniej w poniedziałek” 
W zasadzie prace zostały przerwane, ponieważ podczas oczekiwania aż strop nabierze wytrzymałości, nasz wykonawca zaczął przygotowywać drewno na dach. Pytał, jaki kolor podbitki chcemy Ale nie było widać efektów na placu budowy, więc to tak jakby nic się przez te dni nie działo 
Mąż z kolei uważa, że skoro teraz narzekam na tempo budowy, to potem, przy deweloperce, będę załamana, Według niego “to idzie bardzo szybko”.

Od poniedziałku, 4 marca, zgodnie z planem, prace murarzy ruszyły. W poniedziałek późnym popołudniem nasz dom, i poddasze, prezentowały się jak na pozostalych zdjęciach.

Teoretycznie już w środę, 7 marca, będzie wylany wieniec. W tym tempie może od następnego tygodnia mogliby zacząć robić dach? 

4 marca mieliśmy też wstępne spotkanie na budowie ze specem od przyłączy wod-kan i odwodnień. Na wycenę usługi musimy poczekać, aż zanalizuje projekt przyłączy, ale mówił że na razie ma czas, żeby się tym zająć, Bliżej wiosny i lata mógłby już być problem.
Natomiast z odwodnieniem radził poczekać, aż będzie już zrobiona droga utwardzona, zamiast tymczasowych płyt.

White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Strop nad garażem i dalsze szalunki

20.02.2019, w środę, wylany został strop nad garażem oraz schody do spocznika włącznie (zdjęcie 1)

Oczywiście, jak już wylali ten strop to zaczęła się psuć pogoda. Lekka zamieć śnieżna, po chwili śnieg z deszczem. Następnego dnia też trochę popadało, a w zapowiedziach na najbliższe dni bylo -8. Mąż wpadł w lekką panikę, a kierownik budowy kazał majstrom strop przykryć na te zimniejsze noce.

Po wylaniu stropu majstrzy kontynuowali szalowanie pod strop nad pozostałą częścią domu. Do soboty nie zdążyli skończyć, został im mały fragment na piętrze, schody od spocznika na piętro + ułożenie zbrojenia. Jeśli nie wyjdzie nic niespodziewanego to we wtorek 26.02.2019 mają wylać pozostałą część stropu. Pogoda zapowiada się świetna, wiosenna. +6 do nawet +13 stopni i słońce. Nic, tylko lać strop i chodzić na spacery z córeczką i psem:)

 

Tak wyglądały szalunki w niedzielę 24.02.2019:

dom od strony garażu (zdjęcie 2);

salon z fragmentem jadalni (zdjęcie 3);

kuchnia (zdjęcie 4);

schody na piętro i korytarz do garażu (zdjęcie 6);

schowek pod schodami - wciąż nie wiemy czy robić tam spiżarnię czy też bardziej ogólną graciarnię (zdjęcie 7);

 

szalunki pod strop nad większością domu (zdjęcie 8 i 9)

widok ze spocznika schodów - na wprost nasza mini-kuchnia, na lewo salon z jadalnią, na prawo korytarz prowadzi do wiatrołapu, gabinetu i łazienki (zdjęcie 10).

 

I na koniec coś co ja lubię - widoki:)

Na początek widok na naszą”posesję” za domem ze śladami Pana Koparki (zdjęcie 11);

widok z pokoi na piętrze - córeczka taki widoczek będzie miała:) (zdjęcie 12 i 13);

widok z łazienki na piętrze (zdjęcie 13).

 

Praca wrze:) i zdecydowanie idzie do przodu. Mąż rozmawiał dzisiaj z naszym wykonawcą. Jutro (26.02.2019) mają wylać strop nad pozostałą częścią domu. Od następnego poniedziałku (04.03.2019) będą kontynuować murowanie ścian. Dach ma być pod koniec marca/ na początku kwietnia, a więc mimo miesięcznego ponad przestoju spowodowanego zimą, wykonawca planuje skończyć w okolicach najkrótszego terminu:)

Nasze okna już są wyprodukowane i mają być zamontowane na początku kwietnia.

Wykonawca doradził też, żebyśmy z zakupem i montażem bramy garażowej i drzwi wejściowych wstrzymali się do czasu, gdy będą już tynki na ścianach. I chyba tak właśnie zrobimy.

 

White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
White
Dodaj komentarz

Mury rosną!

Wczoraj, w Walentynki, był wielki dzień - “weszliśmy do swojego domu”! 
Wieczorem pojechaliśmy na działkę, bo chciałam zobaczyć jak wyglądają nasze ściany (które zaczęli stawiać dzień wcześniej). Byliśmy z mężem przekonani, że wiele do oglądania jeszcze nie będzie. A po przyjeździe na miejsce naszym oczom ukazał się fajny widok (jak na pierwszym z załączonych zdjęć).

Gdy podeszliśmy bliżej (co w bagnie pod domem, z małym dzieckiem i po ciemku, nie było takie proste), okazało się, że to nie fatamorgana. Ściany nie zniknęły, już widać że to coś to dom będzie (zdjęcie nr 2).

Wydaje mi się, że tempo murowania mają dobre A co najważniejsze, to nawet mój mąż, któremu zawsze coś nie pasuje, był zadowolony z efektu pracy. Jak to powiedział: “Ładnie murują, równo.” 

Sam fakt że jest już “coś”, do czego można wejść, jest niesamowicie podnoszący na duchu. Chociaż ściany nie są gotowe, to jednak jest już pewien zarys domu, pomieszczeń. Po wejściu ma się już jakieś wyobrażenie o ich wielkości, układzie. I tak na przykład już mam 100% pewności, że nasz dom wielkością to nie powala. Najgorzej z moim gabinetem. Jest mały i nie wiem jak tam upchnę biurko na komputer, regały na około 1000 książek (już wiem że będą musiały być od ziemi do sufitu) i fototapetę na jedną całą ścianę.
Natomiast kuchnia, chociaż mała, to myślę, że będzie bardzo ustawna, a więc i praktyczna. No i bardzo podoba mi się to szerokie okno (zdjęcie nr 3).

Z kolei salon z jadalnią (wydłużony w osi przód-tył domu o 0,8 metra względem projektu) wygląda na całkiem sensowny. Nie zrobiliśmy zdjęć, bo cały środek salonu był zastawiony paletami z pustakami, ale nawet z takim “wyposażeniem” nie robił wrażenia małego czy ciasnego. 

Muszę przyznać, że po papierologii i żmudnej budowie fundamentów, ten etap budowy jest bardzo fajny
Teraz się zastanawiam, ile czasu trzeba odczekać po wylaniu stropu, żeby móc stawiać ściany kolankowe 

Na naszej wizji lokalnej byliśmy późnym popołudniem, a więc już - niestety - po ciemku. Dlatego nie mamy żadnych zdjęć widoku z okien (z gabinetu, kuchni, salonu i jadalni), za to na miejscu przywitała nas niesamowita cisza. Tak blisko miasta i głównej drogi, a jednak tak zacisznie. Niedaleko działki przebiega droga, ale okoliczne lasy jakoś chyba wygłuszają szum przejeżdżających aut, których zresztą nie ma w tej okolicy zbyt wiele. 
A jednocześnie z przodu domu, przy asfaltowej drodze, tuż na wprost zjazdu na naszą drogę dojazdową, jest postawiona lampa. Dzięki temu wieczorami przed domem nie jest całkiem ciemno, wychodząc z psem na spacer wieczorny (a w zimie to i popołudniowy) nie będzie trzeba iść z latarką. Światło latarni, z tej odległości jest przytłumione, nie wydaje się być uciążliwe, a jednak wystarczające by do oświetlonej drogi asfaltowej nie iść w niemiłej ciemności.
Właśnie sobie też uświadomiłam, że z każdego okna naszego domu będzie widać las. Chociaż czubki drzew kawałek dalej, ale z każdego okna

White
White
White
Dodaj komentarz

Nowe wpisy na blogach

White
Dołącz do Newslettera ARCHON+

Otrzymuj na bieżąco informacje o nowościach projektowych, wyjątkowych wnętrzach, inspirujących realizacjach oraz atrakcyjnych promocjach.

Messenger Czat z Doradcą
 12 37 21 900

Dzień dobry,

Niestety nie ma nas teraz w biurze. Czy chcesz, abyśmy do Ciebie oddzwonili w wybranym przez Ciebie terminie?