6 grudnia 2018 (nomen-omen) nasz wykonawca skończył fundamenty. Tym samym plan na 2018 rok został wykonany:)

Od poniedziałku 3.12, gdy mrozy odpuściły, prace były kontynuowane. Fundament został pomalowany, obklejony styrodurem. Wczoraj skończyli zasypywać go w środku piaskiem, a z zewnątrz obsypywać ziemią. Jak pojechałam na działkę zrobić zdjęcia, to byłam zaskoczona, że Panu Koparce udało się stamtąd samodzielnie wydostać :) Działka, zwłaszcza za domem, wygląda jak plac boju, ale najważniejsze że się udało skończyć. Zwłaszcza że dzisiaj dużo mocniej pada i pewnie koparka by już nie dała rady:)

Fundament nie jest jeszcze idealnie obsypany ziemią, ale to będzie poprawione gdy złapią jakieś mrozy. Pan Koparka na razie po prostu nie dał rady więcej tam zrobić:)

W styczniu chcemy położyć rury pod kanalizację i wodę i wylać chudziak. Ja bym chciała to zrobić od razu, ale mąż nalegał żeby poczekać. Twierdzi, że w ten sposób piasek się lepiej ubije. Jako że w tym roku i tak nie kontynuowalibyśmy już budowy, to nie naciskam na niego:)

 

Z ważnych wydarzeń, to 28 listopada zostałam w końcu inwestorką:) Wcześniej pozwolenie na budowę było tylko na męża. Było to spowodowane tym, że (nieświadomi konsekwencji), przepisaliśmy warunki zabudowy z osoby sprzedającej działkę (która o nie przed sprzedażą działki wystąpiła) na mojego męża. Po fakcie, gdy już mieliśmy przeniesione na niego WZ i to przeniesienie się uprawomocniło, dowiedzieliśmy się, że PnB będzie wystawione tylko na osobę z WZ. Mogliśmy albo znowu przenosić WZ, a po przeniesieniu czekać na ich uprawomocnienie i dopiero wtedy starać się o PnB; albo najpierw uzyskać PnB, a potem - już równolegle z budową domu - przenieść je z mojego męża na męża i mnie. Oczywiście, żeby nie tracić czasu i nie wstrzymywać rozpoczęcia budowy, wybraliśmy opcję nr 2. A 28.11.2018 dostaliśmy pismo, że PnB jest przeniesione na nas oboje, dzięki czemu stałam się pełnoprawną inwestorką:)

 

Kolejnym ważnym wydarzeniem było złożenie przeze mnie wczoraj papierów o warunki techniczne przyłączy - prądu, gazu, wodociągów i kanalizacji. Najbardziej zależy mi na gazie. Mój, dosyć chyba napięty, harmonogram prac przewiduje układanie podłogówki w maju. Więc pewnie wtedy już trzeba mieć gaz, żeby móc tą podłogówkę włączyć i sprawdzić:) Ale prąd też by się już przydał do prac wykończeniowych, żeby nie musieć ciągnąć ciągle kabla od sąsiada. Zwłaszcza że żadnego sąsiada nie mamy tuż za granicą działki i kawałek ten kabel się ciągnie:)

Teraz chcemy z mężem na weekendzie na spokojnie rozplanować instalację elektryczną, gazową, kanalizację itd, i powysyłać to do specjalistów na wyceny:) Zobaczymy ile sobie policzą i czy nasze szacunki znajdą potwierdzenie w rzeczywistości.

Na zdjęciach widać fundament w trakcie izolacji, a później już skończony (od frontu, tyłu i obu boków). Kolejne dwa zdjęcia pokazują pogrom, jaki Pan Koparka zostawił na naszej działce po skończonej pracy. Oczywiście wykonawca ma to jakoś wyrównać, kiedy pogoda pozwoli (złapie jakiś mróz).

Ostatnie zdjęcie to słońce zachodzące nad naszym fundamentem, o jakże późnej godzinie 14:30 6.12.2018:)

 

White
White
White
White
White
White
White
White

Komentarze

Dodaj komentarz

Ostatnio dodane wpisy

Dołącz do Newslettera ARCHON+

Otrzymuj na bieżąco informacje o nowościach projektowych, wyjątkowych wnętrzach, inspirujących realizacjach oraz atrakcyjnych promocjach.

Messenger Czat z DoradcąDostępny
 12 37 21 900

Dzień dobry,

Czy chcesz, abyśmy oddzwonili do Ciebie za darmo w 28 sekund?