Wczoraj, w Walentynki, był wielki dzień - “weszliśmy do swojego domu”! 
Wieczorem pojechaliśmy na działkę, bo chciałam zobaczyć jak wyglądają nasze ściany (które zaczęli stawiać dzień wcześniej). Byliśmy z mężem przekonani, że wiele do oglądania jeszcze nie będzie. A po przyjeździe na miejsce naszym oczom ukazał się fajny widok (jak na pierwszym z załączonych zdjęć).

Gdy podeszliśmy bliżej (co w bagnie pod domem, z małym dzieckiem i po ciemku, nie było takie proste), okazało się, że to nie fatamorgana. Ściany nie zniknęły, już widać że to coś to dom będzie (zdjęcie nr 2).

Wydaje mi się, że tempo murowania mają dobre A co najważniejsze, to nawet mój mąż, któremu zawsze coś nie pasuje, był zadowolony z efektu pracy. Jak to powiedział: “Ładnie murują, równo.” 

Sam fakt że jest już “coś”, do czego można wejść, jest niesamowicie podnoszący na duchu. Chociaż ściany nie są gotowe, to jednak jest już pewien zarys domu, pomieszczeń. Po wejściu ma się już jakieś wyobrażenie o ich wielkości, układzie. I tak na przykład już mam 100% pewności, że nasz dom wielkością to nie powala. Najgorzej z moim gabinetem. Jest mały i nie wiem jak tam upchnę biurko na komputer, regały na około 1000 książek (już wiem że będą musiały być od ziemi do sufitu) i fototapetę na jedną całą ścianę.
Natomiast kuchnia, chociaż mała, to myślę, że będzie bardzo ustawna, a więc i praktyczna. No i bardzo podoba mi się to szerokie okno (zdjęcie nr 3).

Z kolei salon z jadalnią (wydłużony w osi przód-tył domu o 0,8 metra względem projektu) wygląda na całkiem sensowny. Nie zrobiliśmy zdjęć, bo cały środek salonu był zastawiony paletami z pustakami, ale nawet z takim “wyposażeniem” nie robił wrażenia małego czy ciasnego. 

Muszę przyznać, że po papierologii i żmudnej budowie fundamentów, ten etap budowy jest bardzo fajny
Teraz się zastanawiam, ile czasu trzeba odczekać po wylaniu stropu, żeby móc stawiać ściany kolankowe 

Na naszej wizji lokalnej byliśmy późnym popołudniem, a więc już - niestety - po ciemku. Dlatego nie mamy żadnych zdjęć widoku z okien (z gabinetu, kuchni, salonu i jadalni), za to na miejscu przywitała nas niesamowita cisza. Tak blisko miasta i głównej drogi, a jednak tak zacisznie. Niedaleko działki przebiega droga, ale okoliczne lasy jakoś chyba wygłuszają szum przejeżdżających aut, których zresztą nie ma w tej okolicy zbyt wiele. 
A jednocześnie z przodu domu, przy asfaltowej drodze, tuż na wprost zjazdu na naszą drogę dojazdową, jest postawiona lampa. Dzięki temu wieczorami przed domem nie jest całkiem ciemno, wychodząc z psem na spacer wieczorny (a w zimie to i popołudniowy) nie będzie trzeba iść z latarką. Światło latarni, z tej odległości jest przytłumione, nie wydaje się być uciążliwe, a jednak wystarczające by do oświetlonej drogi asfaltowej nie iść w niemiłej ciemności.
Właśnie sobie też uświadomiłam, że z każdego okna naszego domu będzie widać las. Chociaż czubki drzew kawałek dalej, ale z każdego okna

White
White
White

Komentarze

Dodaj komentarz

Ostatnio dodane wpisy

Dołącz do Newslettera ARCHON+

Otrzymuj na bieżąco informacje o nowościach projektowych, wyjątkowych wnętrzach, inspirujących realizacjach oraz atrakcyjnych promocjach.

Messenger Czat z DoradcąDostępny
 12 37 21 900

Dzień dobry,

Czy chcesz, abyśmy oddzwonili do Ciebie za darmo w 28 sekund?