Dopadło nas zmęczenie i znużenie budową. Już nam się nie chce, w zasadzie jakoś tak dużo mniej zależy. Byleby skończyć, przeprowadzić się i mieć to za sobą. 

W czwartek 25 lipca nasz wykonawca od sufitu podwieszanego skończył go w salonie. W kuchni konstrukcja już jest, ale jeszcze nie zaszpachlowana. Tak jak się umawialiśmy od początku, wykonawca wróci 19 sierpnia, po urlopie. Dokończy sufit podwieszany i przejdzie do łazienek. Odpływy liniowe, wanna, płytki itd. Na plus - jak na razie jest terminowy, uczciwy. Nie ściemnia, jak ma być to jest, jak ma go nie być, to mówi o tym od samego początku. Więc uważam, że dobrze trafiliśmy:)

Sufit podwieszany w salonie (jak to określił brat mojego męża - podsufit) mnie się podoba. Jest półeczka na taśmę LED, zasłoni też karnisze, więc jest to, co chcieliśmy. 

 

Po rozmowie z kolegą, który ostatnio skończył malowanie domu kilkoma rodzajami farb, zdecydowałam, że w zasadzie całość pomalujemy Magnat Ceramic. Kolega mówił, że 2 malowania kryły ładnie, a farby nieceramiczne musiały być nakładane 3 lub 4 razy. No i do mnie przemawia fakt, że tą farbę łatwiej wyczyścić. Przy małym dziecku i psie ma to znaczenie:)

Ostatnio kupiliśmy próbniki kilku kolorów. Mąż pociapał nimi kilka ścian. I kolory na tyle ładne, że teraz nie wiemy na jakie się zdecydować:) 

Ogólnie, to nie do końca wiemy, co chcemy. Nie chcemy malować na biało. Nie chcemy mieć pstrokato. Ale nie chcemy też, żeby było mdło:) Więc nie wiem, co z tego naszego doboru kolorów wyjdzie:)

 

W piątek 26 lipca byliśmy kupić wybrane wcześniej płytki do łazienki. No i tu wtopa - kolekcji, która miała być w łazience na parterze, nie ma już w sprzedaży:(

Kupiliśmy więc płytki, wannę i syfon do górnej łazienki (kosztowało to 3200 zł w sumie), a w środę 31 lipca jesteśmy umówieni na wybór innych płytek do dolnej łazienki. Tyle, że nam się już po prostu nie chce…

Mąż kupuje co chwila jakieś kontakty, gniazdka, przełączniki. Uzbierało się już tego porządne pudło, a poszło już tylko na to 1377 zł. I to podobno nie wszystko jeszcze:)

 

Hydraulik ciąglę opóźnia swój powrót na budowę. Teraz twierdzi, że będzie na pewno najpóźniej w środę 31 lipca.

Stolarz od schodów miał być 2 tygodnie temu, na ostateczny pomiar powylewkowy. Teraz twierdzi, że będzie na pewno w tym tygodniu. 

Stolarz od mebli kuchennych też nie odbiera telefonu ani nie oddzwania. A jak już odbierze to mówi, że już dzisiaj da wycenę. I cisza...

 

No i tak się to toczy, coraz wolniejszym tempem. Ale z każdym małym szczególikiem jesteśmy trochę bliżej przeprowadzki na swoje:)

 

White
White
White

Komentarze

Dodaj komentarz

Ostatnio dodane wpisy

Dołącz do Newslettera ARCHON+

Otrzymuj na bieżąco informacje o nowościach projektowych, wyjątkowych wnętrzach, inspirujących realizacjach oraz atrakcyjnych promocjach.

Messenger Czat z Doradcą
 12 37 21 900

Dzień dobry,

Niestety nie ma nas teraz w biurze. Czy chcesz, abyśmy do Ciebie oddzwonili w wybranym przez Ciebie terminie?