Połowa grudnia. Fundamenty już zalane, izolacja pozioma wykonana, pierwsze warstwy z bloczków fundamentowych wykonane. 

Entuzjazm wykonawcy daleki od ideału, który brodząc w błocie z gliny większość pracy musi wykonać ręcznie. Glina to takie dziadostwo, że jest nieprzewidywalna jak nasiąknie i ciężko z tym walczyć. Postanowiliśmy przedsięwziąć pewne dodatkowe, nieprzewidziane wcześniej prace. Wykonawca wykonał drenaż na głębokości ok. 50 cm, na odcinku od granicy działki do miejsca posadowienia budynku - ok. 50 m. W wykopie został zasypany piasek płukany oraz podkład asfaltowy (nie wiem jak to się fachowo nazywa). Niewiele to pomogło. Na plac budowy przyjechała grucha i ugrzęzła. Potrzebny był dodatkowy ciężki sprzęt do wyciągnięcia pojazdu. Na chwilę obecną ratujemy się zasypywaniem powstających kolein gruzem. Jak to zda egzamin, to jedyny plus tej "partyzantki" będzie taki, że będę miał przygotowane podłoże pod drogę dojazdową do posesji. Zobaczymy jak to się sprawdzi na dalszych etapach budowy.

Wracając do tematu zmian. Na etapie zakupu projektu i dostosowania do warunków zabudowy, jedyną zmianą jaka została dokonana, to podniesienie ściany kolankowej o jeden bloczek. W internecie można znaleźć wiele budynków z tego projektu, które podniesione są dość mocno. Niestety, mówiąc delikatnie, wyglądają brzydko, jak stodoła. Chcieliśmy uniknąć takiego efektu, a podniesienie tylko o jeden bloczek zmieni jego wygląd nieznacznie. Poza tym nie planujemy jakoś zbytnio zagospodarowania poddasza na użytek codzienny, Gdyby tak miało być, wybralibyśmy inny projekt. 

Już na etapie obecnym, tj, po zalaniu ławy fundamentowej i wznoszeniu fundamentów pojawiły się pierwsze wątpliwości i chęci zmiany w projekcie. Kierownik budowy zwrócił nam uwagę na jeden fakt w tym projekcie, który warto rozważyć. A mianowicie, chodzi o schody, które według niego są umieszczone tak niefortunnie, że na poddaszu zabierają najbardziej wartościową przestrzeń. W oryginalnym projekcie na poddaszu przechodzą przez środek poddasza, a wolna przestrzeń do zagospodarowania w znacznej mierze znajduje się pod skosami. Kierownik stwierdził, że to nieekonomiczne wykorzystanie powierzchni. Zaproponował przeniesienie ich w takie miejsce, które będzie najmniej inwazyjne, a przyniesie największe wymierne korzyści. Kierownik budowy poddał pod rozwagę propozycję, aby przenieść schody do wiatrołapu kosztem ubikacji i spiżarni, a połączoną przestrzeń pod schodami z dotychczasowej spiżarni i toalety przeznaczyć na większą spiżarnię (zaznaczono na niebiesko). W miejsce dotychczasowych schodów można przenieść toaletę z zachowaniem jej wielkości z poprzedniej lokalizacji. Taki układ pozwoli zachować praktycznie niezmieniony projekt, a przy okazji (jak zaznaczył kierownik) pozwoli wykorzystać przestrzeń na poddaszu np. na dużą salę kinową lub na postawienie np. stołu bilardowego albo zrobienie innego pomieszczenia na "męskie przyjęcia". Hehehe, co prawda nie planowałem i nie planuję takiego pomieszczenia, nie mniej propozycja godna rozważenia i chyba pokłonimy się nad nią.

Od siebie dodałem następujące opcje:

1. Przed zalaniem fundamentów, poprosiłem wykonawcę, aby w miejscu kotłowni dospawał mi bednarkę do zbrojenia i wyprowadził ją od strony wewnętrznej budynku, jako uziom fundamentowy. To akurat sugestia elektryka. Pomoże to przy badaniu skuteczności zerowania. Uziemienie budynku będzie prowadzone do osobnego punktu. 

2.Zamknęliśmy, a raczej przysłoniliśmy część kuchni poprzez ściankę o szerokości 155 cm. Kuchnia nadal będzie otwarta, ale lekko przysłonięta. 

3. Początkowo planowane było przesunięcie okna w kuchni. To konsekwencja przesunięcia schodów i pomysłu, aby zabudować ścianę do wiatrołapu za pomocą szafy na całej szerokości i wysokości. Jednakże, przy wizualizacji projektu okazało się, że budynek byłby z zewnątrz brzydki, a przesunięte okna sprawiałyby wrażenie jakby budynek miał zeza rozbieżnego. Mimo zaznaczenia na podkładzie projektu, odstąpiliśmy od tej opcji. 

4. Został ułożony Arot 40 od kotłowni w 3 kierunkach na zewnątrz budynku. Założeniem jest możliwość wprowadzenia dodatkowej elektryki, okablowania strukturalnego, antenowego, kamer, domofonu itd. z zewnątrz do środka budynku. W dniu dzisiejszym nie bardzo mam wizję ostateczną terenu wokół budynku, a chciałbym mieć możliwość na wyprowadzenia kabli w terminie późniejszym bez wiercenia dziury w ścianach budynku. Ponadto, zwłaszcza u nowych inwestorów sytuacja z zagospodarowaniem przestrzeni jest dynamiczna. Dziś coś jest tu, a za 2 lata jest gdzieś indziej. Chcę mieć możliwość łatwego dostosowania się do tej sytuacji. Sam peszel o długości 50 m kosztuje ok. 130-140 zł na portalu aukcyjnym, a ułożenie go na tym etapie jest bezpłatne.A nawet jak go nie wykorzystam nigdy, to też nie jest problemem, ale szansa i potencjał bezinwazyjnego przełożenia kabla zawsze pozostaje.

A tym czasem, nad placem budowy zachodzi słońce. Widok naprawdę piękny.

Mid e7cd705fe8888046cdbd408bf0b73a1b
Mid ba00dea49adec2c886ffa9ec77d0c3fb
Mid f3968c662a9d0895ba06c51aa774c775
Mid dd8ea77515dde89820ecce492f3bd852
Mid 8214895cf2e0600057981aa6dabc48a4

Komentarze

Dodaj komentarz

Ostatnio dodane wpisy

Dołącz do Newslettera ARCHON+

Otrzymuj na bieżąco informacje o nowościach projektowych, wyjątkowych wnętrzach, inspirujących realizacjach oraz atrakcyjnych promocjach.

Messenger Czat z DoradcąDostępny
 12 37 21 900

Dzień dobry,

Czy chcesz, abyśmy oddzwonili do Ciebie za darmo w 28 sekund?