Nagrodzony blog
Blog założony przez lusi1.
Projekt: Dom w idaredach. Na blogu 137 wpisów, 373 zdjęcia, 144 komentarze.

Ogród... jak to ugryźć

Ojj dawno mnie tutaj nie było...

Mieszkanie w Idaredach sprawia taką radość, że nie chce się nawet włączać komputera ;)

A tak poważnie, brak czasu powoduje, że choć człowiek bardzo chce to nie ma jak. Ale obiecuję się poprawić!

Ogród, główny temat tego posta, nie bez powodu! Otóż, powzięliśmy decyzję, że musi się nim zająć fachowiec. Bo ileż można grabiami walczyć z kamieniami? No ile? Walczyłam całą jesień, przez całą zimę wierzyłam, że tę batalię wygrałam... aż do wiosny miałam tę wiarę w sobie. Wiosną śnieg stopniał, deszcz ziemie zmoczył i ... wylazły te kamienie do góry.

Więc, jak tylko pogoda pozwoliła, to grabie w dłoń i hejże na kamienie!!!! Poddałam się, nie dam rady, moje dłonie nie chcą już nawet myśleć o grabieniu... Dość, koniec, szluz!

Potrzebny nam ktoś, kto zrobi ten trawnik za nas. 

Miało być ambitnie, rośliny, warzywniak, piękne COŚ na wejściu, ale nie wiem co bym chciała zasadzić w moim ogrodzie. Tuje odpadają bo ... wiecie kiedy się sadzi tuje? Kiedy sąsiedzi  to... (tutaj należy wstawić słówko do rymu).

Marzy mi się piękny, w miarę bezobsługowy ogród - nie, nie chodzi mi o system nawadniania bo to jest poza zasięgiem naszego Excela, a już i tak jest dość mocno nadwyrężony. Chodzi mi raczej o rośliny, które nie będą oczekiwać ode mnie zbyt wiele i będą ładne. Nie przepadam za iglakami, więc wszelkie tuje, cisy, sosny czy inne świerki odpadają. 

Po nocach śnię o pięknej, kwitnącej bugenwilli, wysokich kolorowych trawach, krzewach owocowych, warzywniaku pełnym aromatycznych ziół... i są to miłe sny. Koszmar przychodzi w momencie jak pomyślę, że trzeba przy tym pracować a ja serdecznie nie znoszę grzebania w ziemi.

Dlatego wspólnie z Księgowym i Excelem, ustaliliśmy, że na początek zrobimy trawnik - może przyjdzie czas, w którym dojrzeję do obsługi roślinności (prócz rzecz jasna koszenia trawy, bo to będzie moje zadanie - Księgowy ma alergię; nieźle się facet ustawił w życiu!) Może i uda mi się zdecydować co bym chciała w tym ogrodzie posadzić.  Większość roślin nie chce rosnąć w naszym klimacie - a było budować Idaredy w takim lodowatym klimacie? Nie można było gdzieś na południu Chorwacji? Na Peljescu na przykład? Albo koło Dubrownika? 

Człowiek to tyle głupot musi w życiu narobić ;)

A wracając do ogrodu - o ile 7 arów z domem, podjazdem i tarasami wybrukowanymi można nazywać ogrodem - POMOCY!!!

Wspomóżcie koleżankę w biedzie, bo tylko na Was mogę liczyć! Księgowemu i Excelowi wygląd naszego obecnego ogrodu zbytnio nie przeszkadza - może dlatego, że szykują się kolejne wydatki? hmmm

Pomożecie?

Dodaj komentarz
Podłogi drewniane

Mój Dom na Święta

Jak tu udekorować dom na święta jak wszystko nowe i żal wbić gwoździa czy przykleić taśmę...

No ale ja nie byłabym sobą gdybym jakimś cudem nie "obświęciła" domu. Bez gwoździ i bez taśmy. Honor uratowały mi przyssawki!

Tak takie najzwyklejsze przyssawki kupione u chińczyka za marne grosze.

Choinka już stoi odświętnie ubrana. Albo jak kto woli: kiczowata, niemodna, brzydka...

powiem Wam w tajemnicy, że taką kocham najbardziej. Jak u Babci, kolorowa, obwieszona ozdobami wykonanymi własnoręcznie, z mnóstwem kolorowych (obowiązkowo niemrugających) światełek z połyskującą brokatem gwiazdą na szczycie! Tak wiem kicz jak ta lala! Ale jaki uroczy jaki sentymentalny. Przypominają mi się Wigilie u mojej najukochańszej Babci... w małym drewnianym domu, w ciasnocie, upale bo wszystkie potrawy gotowały się na kaflowej kuchni, w dźwiękach fałszowanych rodzinnie kolęd, bez zadęcia, bez popisywania się i bez licytacji kto ma ładniejsze, modniejsze... Nie było modnych choinek - każdy miał podobne bombki, wszyscy mieli albo żywą albo sztuczną rzadką i sypiącą się choinkę. A jak pachniało! Kapustą z grochem i grzybami, i olejem lnianym (wcinałam olej lniany na długo przedtem zanim stał się modny). I słodkie racuchy! Uwielbialiśmy je wszyscy. Nigdy tak nie smakowały jak właśnie w Wigilię u Babci. 

A barszcz z uszkami - najprawdziwszymi lepionymi rodzinnie u Babci w domu. Z samymi grzybami - kominkami, zwanymi lejkowcami dętymi. Co to była za uczta. Teraz już tylko uszka z prawdziwków i podgrzybków. Tutaj gdzie mieszkam w lasach nie spotkałam kominków... A szkoda. Nakarmiłabym takimi uszkami Księgowego - znanego w okolicy uszkożercę.

I ten nieznośny, okropny karp, który miał więcej ości niż mięsa i którego należało choćby kawałek zjeść... 

Najbardziej brakuje mi rodzinnego śpiewania kolęd, przekręcanie niektórych słów, żeby pasowały do naszej rodziny... Nigdy nie śpiewaliśmy " Anieli grają, króle witają..." a zawsze "Anielci grają..." - dziś anieli gają mojej Anielci, mojej Babci...A grają Jej tak pięknie jak pięknie kiczowata jest moja choinka! I zawsze taka będzie sielska-wiejska.

Ależ się zrobiłam sentymentalna. To chyba wiek już się zaczyna upominać o moją pamięć ;)

Wracając do świątecznych dekoracji: uwielbiam je robić sama.

Spora część ozdób na naszej choince to dzieła Małolaty i Juniorki, kilka moich.

Lampiony, skandynawskie gnomy, gwiazdy w oknach i wieniec na drzwiach to moje "dzieła".

Dzieła oczywiście z przymrużeniem oka, ale mnie cieszą i moje "nawet otwarte" oczy też.

Ponieważ nie odważyłam się w nowiuśkie drzwi wbić jakiegoś gwoździka, musiałam wykombinować jak na nich zawiesić wieniec, który temi ręcami zmajstrowałam. A skoro dałam radę zmajstrować wieniec to i sposób zawieszenia tegoż też trzeba było wymyślić. Teraz pozostaje mi wykombinować jak ładnie te zawieszki zamaskować. Po głowie chodzi mi kokarda, ale też jakaś fajna śnieżynka. Hand made oczywiście ;)

I chyba jeszcze raz, tuż przed przybyciem gości upiekę pierniczki, żeby pachniało w całym domu świętami... I nie będzie to piernikowy domek - jeden już upiekłam, od tygodnia czeka na dekorację. Chyba wolę budować domy niż je piec ;)

Wesołych świąt! Pełnych pięknych zapachów, uwodzicielskich smaków, głośnych śpiewów, tęczowych kolorów i rodzinnego spokoju! Radości i zdrowia Kochani! Bez tego nie byłoby naszych wymarzonych, najpiękniejszych domów!!!

To nasze pierwsze święta w naszych Idaredach - muszą być magiczne!!

#MojDomNaSwieta, #ARCHON

Mid bf7b69e50b9a5f34ceb578a89d811c36
Mid 812e71892e9d1210e08f0adac1fcda11
Mid c25199fbf76abc36378e4d930d09b797
Mid 5cbe87235009e80ee2c4b713dc9fc564
Mid 697d6c42c8f4f69f5bad30c0b4c021ae
Mid fd7784a18d2f9e6b5f1d4d3f3c791c9c
Mid 6f6120845999ce155cd75c2c0f94a00e
Mid 686be3efbdd1a741ec0913541ffb04ac
Mid cd0b916e6607f99ae999ad1ae3506e9d
Mid 7d6a17a4bcb9bae4fc66ef3bd52b77ba
Mid 4fc131267bde0d2d817e9d42de475958
Mid c26f3eed77bb13bfe2d791ccdbeaf919
Dodaj komentarz

Relaks...

I czegóż więcej trzeba...
Mid bae3f76085f59ea8ac5ff3b9a66881bf
Dodaj komentarz

DIY - jak stary mebel zmienić w nowy

W końcu Juniorka będzie spała jak człowiek. Długo zbierałam się do malowania łóżka, w końcu Księgowy zmatowił stary lakier na rozkręconych elementach, rozłożył w garażu...i tym samtm dał mi znak, że pora wziąć wałek w dłoń. Malowalo się super. Szybko wysychała farba, więc 2 dni z wałkiem i pędzelkiem i tadam... Gotowe. 

Mam chęci pomalować jeszcze meble Małolaty. Pozostaje tylko przekonać Księgowego do tego pomysłu. Może dobijemy targu... Ja meble Małolacie a Księgowy kupi sobie 55 cali na ścianę w salonie. Antena i tak nie działa, więc nie będzie mnie tak wkurzać. 

Mid 13e32f95643f49ca269fb3f45172853c
Dodaj komentarz

Malowanie mebli - DIY?

Juniorka ma szansę spędzić niedzielną noc na nowym-starym łóżku. Jutro powinniśmy skończyć z malowaniem. Taką przynajmniej mam nadzieję, bo rano wybieram się na grzyby, a wieczorem odwiedzają nas znajomi. Maluje się szybko, więc szansa jest. Chyba Juniorka już marzy o wygodzie a nie o spaniu na materacu... Choć z drugiej strony, jak byłam w jej wieku to była frajda...

Mid 963402a58a3b35c72f41ad71cd477a18
Dodaj komentarz

Relax, take it easy

Mam taką fantastyczną wannę a dopiero dziś znalazłam czas na relaks w niej...

Leżę sobie w wannie pełnej pachnącej piany i relaksuję się. Księgowy na dole robi obiad na jutro. Sztandarowe spaghetti bolognese... Przynajmniej tak deklarował bo po dźwiękach dobiegających moich uszu to jak nic będą schabowe. I to rozbite na listeczki... Nic to, zamykam oczy i relaksuję się... I jak tu coś nie p......lnie. Księgowy rozbił płytę albo szkło... Udaję, że nie słyszę. Nie ma mnie. Zniknęłam w pianie...

Sączę chorwackie wino i odpoczywam... Dobra idę sprawdzić czy spaghetti nie zabiło Księgowego. Bo schabu to raczej nie mamy żeby Księgowy zmienił jadłospis i tłukł schab. No ewentualnie poluje na muchy/ komary (niepotrzebne skreślić). Tylko czym u licha? Młotkiem? Drewniakiem? Młotem pneumatycznym?

Nie, Księgowy tylko wyjmował ze zmywarki patelnię. Brudną... i umył ją ręcznie. Tęskni widać chłop do dawnego życia... Tam mieliśmy tylko zmywarkę Księgowy 2002...

Z mojego relaksu nici... Nie da się odpoczywać w takim huku...

Księgowy pewnie dałby radę bo jemu to nawet samolot odrzutowy by nie przeszkadzał... A ja cóż... Księżniczka na ziarnku grochu. To uwiera, to zbyt głośno, to zapachy mało przyjemne...

Idę sprawdzić czy pod materacem nie schował mi ktoś małego ziarenka

Dodaj komentarz

dom... ten pierwszy, który zbudowałam

Zbudowałam, ale nie sama, z pomocą Księgowego. Klął, jęczał, że sobie wymyśliłam, ale ostatecznie pomógł skręcać. Malować nie chciał, a miałby już doświadczenie przed Idaredami ;)

Teraz przede mną kolejne wyzwanie. Malowanie łóżka Juniorki. Jakoś nie mogę się ze to zabrać... Ale w końcu będzie trzeba. Ileż można spać na materacu?

Mid 9051843999c8cc67dfcfc00eabcd5d10
Dodaj komentarz

Wymarzony, wyczekany! Najpiękniejszy!

Jest stół jest DOM! Nareszcie obiad przy prawdziwym stole, tarasowy na taras marsz!. Najpiękniejszy!!! 

Mid 5758e90039c4f439ee514f81a6c12061
Mid bf278a536fd66f645aad11a83bfa3622
Dodaj komentarz

Z życia mieszkańca Idaredów

Nadszedł ten upragniony dzień. Tak, myślę o dniu przeprowadzki - choć w zasadzie ta się jeszcze nie skończyła. Ciągle coś zwozimy, wywozimy.

Wywozimy głównie przesegregowane ciuchy i buty, te nagromadzone przeze mnie, bo jeszcze przydadzą si ękoło domu... A tak naprawdę wcale się nie przydają. I jeszcze te, które za chwilę będą potrzebne i modne - też nie są.

Ale wracając do przeprowadzki. Miało być tak, że przeprowadzka nastąpi dopiero w chwili, kiedy na tip-top wszystko będzie skończone, będzie ogrodzenie, stół. Wszystko wysprzątane... I tak przez kilka dni wpadaliśmy po pracy do domu, jedliśmy obiad i jechaliśmy na budowę, po czym do późnych godzin nocnych sprzątaliśmy, malowaliśmy... W nocy wracaliśmy do domu, myliśmy się i do spania. Rano pobudka - praca - budowa. Nawet z dziećmi nie bardzo się widywaliśmy.

Potem przyszedł czas na długo wyczekiwany urlop i wyjazd na krótki odpoczynek. Zregenerowani, nafaszerowani witaminą D wróciliśmy późną nocą do domu i stwierdziliśmy, że przecież już możemy się przeprowadzać. Po kilku godzinach snu, zaczęłiśmy akcję "P".

Krótka piłka, szybkie gotowanie obiadu, pakowanie i przeprowadzka! w jeden dzień większość naszym autkiem zdołaliśmy przewieźć. Polegliśmy na szafie z pokoju Małolaty. 3-drzwiowa, sosnowa szafa, której ani znieść, ani ją rozkręcić. A pan z transportem czeka... No i miał być tylko transport a był transport z wnoszeniem i oczywiście ze zniesieniem. Nie zmierzyłam sił na zamiary - a zamiary miałam ogromne! Ba co to dla mnie taka szafa! i co, że wyższa i cięższa ode mnie, ale że niby ja nie dam rady? Ja nie dam rady?! No i nie dałam...

Całe szczęście Księgowy z panem od transportu dali radę. Co prawda zarysowali moje piękne schody (tak wiem, tylko ja dostrzegam tę ryskę) ale szafę udało się wnieść do pokoju Małolaty. Całą resztę mebli „wdźwigaliśmy” sami, o czym mój kręgosłup codziennie mi przypomina.

Nie wiem czy to zmęczenie, czy klimat ale od dawna nie zasypiałam tak szybko. Kładę się i po chwili już śpię. I wcale ta chwila nie trwa 2-3 godziny. Góra 15-20 minut.

Księgowemu udało się w końcu „wykończyć” garaż i kotłownię. Jeszcze tylko trzeba tam wszystko poukładać i będzie pięknie. Może uda mi się wziąć za łóżko Juniorki – w końcu ileż można spać na materacu?!

No i pokój Małolaty... Zastanawiam się co robicie z dziecięcymi zabawkami? Małolata ma ich taką ilość, że nie umiem tego posprzątać. Pomijam fakt, że jest niemiłosierną bałaganiarą, ale chyba też nie łatwo posprzątać takie ilości zabawek. Sukcesywnie pozbywam się kilku zepsutych, zniszczonych ale ciągle żal mi wyrzucić te, które są jeszcze dobre bo może kiedyś będzie się chciała nimi bawić.. Jak je sprzątać i jak Małolatę, lat 6,5, przekonać do tego, żeby sama sprzątała? Bo jak do tej pory to owszem sprząta, ledwo jedne sprzątnie to zaczyna się bawić innymi (a czasem nawet tymi sprzątanymi) i to nie ma końca.

Prace w ogrodzie jakoś spowolniły. Pogoda popsuła moje plany wygrabienia kamieni z ogrodu. Jest tego ogrodu coś koło 5 arów i już nawet zaczęłam szukać kogoś kto by zrobił to za mnie, i nawet już znalazłam ale koszty mnie skutecznie zmotywowały do tego, żeby jednak „temi ręcami” wykonać tę robotę.  Idzie mi znakomicie!? Perspektywa zaoszczędzenie kilku tysięcy jest jednak bardzo motywująca. Tym bardziej, że robota łatwa, nie wymaga zbyt wiele myślenie choć żmudna i męcząca.

P.S. Nadal obmyślam skonstruowanie małej maszyny ogrodowej do „wyławiania” kamieni z ziemi i automatycznego pakowania w wiadra. 

P.S.2 Oczywiście, ze ją opatentuję a potem będę obrzydliwie bogata i będzie mnie stać na wyzbieranie kamieni obcymi "ręcami" ;)

Mid bec2824d9d3f02127443bf6924c447d8
Mid a9fe74c23cbec4628aabba32b68897cf
Mid 63fbf01476c01949bee9897e5df98c34
Mid 94fa436713ec6aea29c8744f4131aa84
Dodaj komentarz

Paczkomat

Szał zakupowy chyba dobiega końca... Czyżby wszystko było juz kupione? Przeraża mnie perspektywa zakonczenia buszowania po sklepach i necie... Ale cóż zrobic jak za plecami Księgowy z Excelem stoją... Taki piękny chlebak dziś do mnie dotarł. To znaczy do paczkomatu... A potem do mnie
Mid 2ce836c20a43743589bd9985ba7cd213
Mid b715f2b70d9c3543226d1ac9d17edc4d
Dodaj komentarz

Mistrzostwa w Excelu

Ech, że też Księgowy jest już za stary...

I szkoda, że 16 lat temu nie wiedziałam o takich mistrzostwach. Ani chybi, Księgowy by wygrał. A nagroda zacna, niczego sobie... jedyne 7000 dolarów. Amerykańskich!

Sam Excel przyznałby Księgowemu pierwsze miejsce! I nie to, że jakoś po znajomości, że Chłopki się od lat kumplują, że czasem jakieś wspólne piwko... nie absolutnie! Nic z tych rzeczy!

Po prostu, Excel wie, że Księgowy w Excelu jest Mistrzem! I to przez wielkie M!

Co prawda oni żyją w takiej symbiozie, że jeszcze ze dwa lata i staną się jednym. To coś jak po ślubie, że niby dwoje a potem w jedno się przemienia... Ale to po ślubie to ściema - nic a nic się w jedno nie zmieniliśmy! A Excel i Księgowy - to co innego! Którego by nie spytać o cokolwiek to arkusz kalkulacyjny do od razu wyjmuje... Księgowy kalkuluje,  Excel księguje... Jedność!

No i przez podeszły wiek Księgowego nie wygramy 7000 dolców! Co za facet! Jakby nie mógł być młodszy... Kurna, może razem z Excelem odjęliby mu trochę lat i w przyszłorocznej edycji mistrzostw mógłby wystartować? No jakby tak trochę podzielili, trochę odjęli... no nawet ciut mogliby dodać - pamięci Księgowemu, bo miewa sklerozę! A może to pierwsze objawy Alzheimera? Nie z tym Niemcem to niech się on lepiej nie przyjaźni. 

a propos Księgowego, nie wiecie przypadkiem czy UE przeznacza jakieś środki na zakup aparatów słuchowych dla takich głuchych (na wywody żony) Księgowych?

PS. Jak pozbyć się segregatorów z dowodami moich zakupowych zbrodni? ;)

Dodaj komentarz

Dzień pełen niespodzianek

Wracam sobie z Księgowym z pracy do domu i Księgowy opowiada mi o tym, że pan stolarz od drzwi wejściowych do niego zadzwonił z informacją, że  zostawił dla mnie drabinkę... Hmmm nic nie zamawiałam. Drabinka gratis do drzwi.... Hmmm, za darmo to w naszym świecie trudno w twarz dostać, bo zawsze powód się znajdzie... Miłe to bardzo! Drabinka bardzo mi się podoba. Nie służy do wspinania się a do wieszania ręczników, prania... No i mam teraz dylemat! Jak ją wykorzystać? Gdzie postawić? 

Pięknie wyglądałaby w łazience - ale się nie mieści na wysokość, na szerokość też nie bardzo.

Wylądowała chwilowo na balkonie - ale będzie musiała stamtąd emigrować... tylko dokąd?

Muszę coś wymyślić. 

Z Aliexpress dotarła do mnie wyczekiwana przesyłka. Fantastyczna szczoteczka z szufeleczką do wymiatania brudu z okien. Fajny gadżet choć zupełnie nieprzydatny i pozbawiony sensu. Lubię Aliexpress! To już mój drugi zakup - drugi nienadający się do naszych europejskich standardów. Pierwszy to był czyszczak do syfonów - żeby wyciągać długaśne poplątane włosy z sitka wanny - włożyłam czyszczaczek i... zonk! Nie dało się wyjąć, więc wydarłam siłą! I czyszczaczek stracił wszystkie ząbki. Już nie czyści! Szczotka do czyszczenia ram okiennych w komplecie jest z szufeleczką - taką "minimini" na jeden paproszek, ale i tak nie mieści się w zagłębieniach futryn ;)

Potrafię kupować, nie ma co! Zakupoholizm mnie dopadł!

Jutro paczkomat - czeka tam na mnie paczuszka. Tym razem nie z Aliexpress! Piękny - mam nadzieję - chlebak z bambusową deską.

Dzięki pomocy pewnego mężczyzny - za którego radą na grupie fejsbukowej podążyłam - udało mi się rozwiązać problem słabego ciśnienia w  baterii wannowej, a dokładnie w wylewce bo prysznic działał bez zarzutów. Odpowiedni sprzęt i sprytne damskie ręce (bez skojarzeń proszę!) i dało radę. Odkręcone i wyczyszczone sitko i wszystko jest O.K.! Ciśnienie w wannowej wylewce jest w porządku.

Moje ciśnienie również - po pysznym winku.

Ma się tę moc... Niczym Elsa 

No, ale śpiewać nie będę, wystarczy, że Małolata raczy nas swoim śpiewem o posiadanej mocy!

A moc ma! Jest jedyną kobietą jaką znam, której prośby i rozkazy!, tak rozkazy, Księgowy wykonuje natychmiast i to bez mrugnięcia okiem ;)

Muszę podpytać jak ona to robi.

Mid 1c7ebe0285cd9ec33fcccc324521ef82
Mid 6af325339ce097588a23543c215b2f2c
Dodaj komentarz

Kto wymyślił bałagan

Szukam tego, kto wymyślił bałagan a nie wymyślił patentu na szybkie i efektywne sprzątanie!!! Pomożecie? Szukać, nie sprzątać!

"Odpudłowani" jesteśmy trochę - nie do końca, bo ciągle brakuje nam miejsca. Niby te Idaredy takie duże, a jakoś nie potrafimy się zmieścić... Myślę, że problem tkwi w tym, że ciągle coś przekładam, segreguję i ciągle odkrywam nowe pudło z rzeczami, z którymi wydawało mi się, że się uporałam. Niby wszystko poukładałam w łazienkowych szafkach a tu bach! kolejne pudło łazienkowych gratów! Cholera, skąd ja mam tyle kosmetyków? Chyba nie kupiłam tego wszystkiego? Nie, na pewno nie! Krasnoludki podrzuciły! To wersja dla Księgowego - żeby nie udusił mnie za moje kosmetykowe zakupy. Większość to niezłe wtopy! Ale cóż, jesteśmy mistrzami złotych interesów! Tak, Księgowy też! Otóż, będąc na wakacjach zamarzyły mi się słodkie, piękne winogrona, ale nie takie ze sklepu, tylko od tzw. "chłopa". Poprosiliśmy o pomoc w zakupie naszych gospodarzy. Sympatyczni ludzie oczywiście pomogli nam... Nie chciałam kupić sklepowych winogron za 8 kn/kg, nie chciałam na straganie takich samych jak w markecie za 30 kn/kg, chciałam "od chłopa". Przesympatyczny gospodarz zabrał Księgowego na zakupy! I Księgowy kupił winogrona po 30 kn/kg - na tym samym straganie, na którym nie chciałam kupować bo wyglądały jak te z Konzumu!

Interes życia - przepłacić za winogrona aż tak! No my, potrafimy! Ba, nawet Księgowy potrafi ;)

Ale wracając do budowy, DOMU! Marzy mi się, że odwiedzą nas jakieś krasnoludki i pomogą sprzątać. Uporałam się już z pyłem i białym nalotem, myjąc podłogi i meble 3 razy dziennie przez 3 dni! I odkurzając ściany! Co prawda kurzu jest jeszcze sporo ale przynajmniej gołym okiem nie widać tego białego pyłu na podłogach. Uważam to za mój wielki sukces. 

Ręce mnie bolały i kolana, bo postanowiłam, że nie będę używać mojego super-ekstra beznadziejnego mopa obrotowego, tylko tradycyjnej, porządnej szmaty do podłogi. Oczywiście, Księgowy wiedział jak się ustawić i pojechał na 3-dniową delegację. A ja na szmacie - 3 dni, rano, w południe i wieczorem! Kolana i ręce właziły mi do d...py! Moje paznokcie wyglądają jak u praczki! Chyba powinnam, jak szlachcianka, chodzić w koronkowych rękawiczkach, żeby nie straszyć świata spracowanymi "ręcami".

Potrzebuję mopa! Na gwałt! Na wczoraj! Normalnego, nie jakieś szmery-bajery, co to potem okazują się totalną wtopą i wyrzuceniem kasy w wiadro... 

Czy możecie polecić, prosty, płaski mop? koniecznie na rzepy!??? Czy Ikea w tym temacie daje radę, czy lepiej odpuścić? Wszelkie Viledy odpadają - cena za kawałek kija i szmaty jest zbyt drastyczna dla mojego Excela... A przecież nie chcę, żeby mi się chłopina pochorował. Mopy parowe też nie wchodzą w grę... miałam taki wynalazek i niestety nie nadaje się do niczego - no może do kostki brukowej! Pierwsze kilka użyć było ok. A potem zaczął cieknąć, para za bardzo buchała... no i do drewna i paneli się nie nadaje...

Potrzebuję też pomysłu na pozbycie się wielu nagromadzonych rzeczy, które jeszcze się przydadzą a tak naprawdę to pewnie się nie przydadzą. Największy problem mam z ciuchami - pomijam moją sukienkę ze studniówki - bo jej ani nie wyrzucę ani nikomu nie dam! Kiedyś do niej schudnę! Na pewno schudnę! Przecież mieszczę się w tę sukienkę i to nic, że wyglądam w niej jak obwiązany sznureczkiem baleronik czy inna szyneczka! Mieszczę się i schudnę żeby się mieścić jeszcze lepiej ;) A poza tym Księgowy jest mięsożercą, więc szyneczki lubi ;)

Chodzi mi raczej o te ciuchy (i buty?! O matko jak to boli!), w których nie chodzę a jakoś tak myślę, że będę jeszcze ich potrzebować... Z ciężkim sercem pozbyłam się 2 płaszczy - ze 3 lata ich nie nosiłam! bo od samego początku były ciut za duże. Resztę postanowiłam wpakować do pudeł i na strych - tylko, że ta reszta już jakiś czas leżakowała w piwnicy i szczerze mówiąc nie zaglądałam do tych pudeł... Teraz też pewnie nie zajrzę? 

Dawajcie jakiś patent, bo będę musiała w salonie szafy stawiać ;) a Księgowy mnie wydziedziczy! O Excelu nie wspominam, bo on już i tak ma permanentny stan przedzawałowy ;)

Dodaj komentarz

Koszmarny koszmar

Koszmar z kostką nareszcie dobiegł końca. Czy jestem zadowolona? Nie zupełnie. 

Pogodziłam się z tym, że na tarasie nie będzie płyt, które chciałam - te które są nie wyglądają najgorzej. Pogodziłam się ze stopniem w połowie chodnika do domu - trudno mi jednak zaakceptować, to że kostka ułożona została tak wysoko. Trzeba będzie na niedużej przecież działce robić spadki...I to mnie denerwuje. Ale cóż, mleko się rozlało - wyjścia nie ma. Będę miała zadanie na zimę - rozplanować jak zagospodarować te skarpy.

Ogrodzenie powinno pojawić się w połowie września. Mam nadzieję, że fachowiec terminu dotrzyma bo  w końcu dotrzymał przy balustradach. Gdybyśmy wiedzieli, że zostaniemy zostawieni na lodzie i oszukani przez pana od kostki to ogrodzenie robiłby kto inny i pewnie już dawno byłoby gotowe. 

Wczoraj spotkała mnie miła niespodzianka. Pan stolarz od schodów, drzwi i szaf zaproponował, że gratis! zrobi nam drugie drzwi do wyłazu na strych - ocieplone i otwierane do góry, żeby kurz nie wpadał do domu! Nie rozmawialiśmy o niczym takim wcześniej, Księgowy też nic nie wiedział. To bardzo miłe, że ktoś sam z siebie składa taką propozycję. Księgowemu się upiecze, bo nękałam go o to aby założyć tam drugie drzwi podnoszone do góry z płyty OSB i styropianu. Szczęściarz...

Jeszcze sporo prac przed nami. Nie mówię tu o pracach w ogrodzie, bo te zostaną wykonane dopiero wiosną. Na razie pan od kostki w ramach rekompensaty rozrzucił nam ziemię na działce. Nie ma już marsjańskiego krajobrazu - jest równiej, co bardzo mnie cieszy, ale za to jest mięciutko i fantastycznie człowiek zapada się w tę świeża ziemię.

Dodaj komentarz

Ku przestrodze

Ten wpis w mojej głowie pojawia się od pewnego czasu. Nie będzie zdjęć, śmiesznych tekstów - będzie strasznie i ponuro.

Otóż mniej więcej w styczniu zaczęliśmy rozmowy z panem od kostki. Wszystko zostało ustalone, kostka została wybrana. Czekaliśmy na wycenę i rozpoczęcie prac w maju. Jak wiecie w maju nadal ustalaliśmy to co było ustalone i czekaliśmy na rozpoczęcie prac... Nastał lipiec, pan od kostki ciągle nas zwodził. W końcu Księgowy się oburzył i ekipa w postaci 3 osób pojawiła się u nas na budowie. Zaczęli prace od przygotowania terenu, dostosowania wielkości tarasów do rozmiarów płyt tarasowych (60x60) i ułożenia obrzeży. Dowiedzieliśmy się, że mamy krzywe ściany?!?!!! Okazało się to lekką bzdurą, ściany są proste, choć nie idealne, a to pan od kostki kiepsko mierzył i montował obrzeża.  Ustalaliśmy wszystko "pińcset" razy i ustalaliśmy "pińćset" pierwszy. 

Muszą wyżej podsypać bo to będzie tak lepiej i tak powinno być... podsypali. Sąsiad patrzył z przerażeniem, że tak wysoko się podnosimy. Cóż będzie drastyczny spadek, nie ma wyjścia. Takie spadki będą ze wszystkich stron i o ile tam gdzie działki więcej wyjdzie to ok., to tutaj gdzie do ogrodzenia jest 4-5 metrów będzie paskudnie. Dziś wiem, że zleciliśmy pracę komuś kto kompletnie się na tym nie zna. Nie ma pojęcia o układaniu kostki. Oszukał nas, tak oszukał, wyceniając kostkę w rozmiarze 60 cm x60 cm,a układając mieszaną kostkę w rożnych rozmiarach od 60x30 do 30x30 cm...

Zgodziłam się już nawet na kostkę w rozmiarze 30x60 cm a dostałam miksa różnorozmiarowego. Zgodziłam się i na to. A dziś jestem bardzo niezadowolona z tego co mam na działce. Kostka będzie naszym koszmarem przez długie lata. pan od kostki wynajął firmę, która miała za niego skończyć robotę. Zrobili co mogli. Żałuję, że nie kazałam wszystkiego zerwać i układać raz jeszcze, tak jak być powinno.  Tym sposobem musimy ponieść dodatkowe koszty - zakupu ziemi, żeby to wszystko podnieść o jakieś 20 cm! Żeby nie spadać z kostki w przepaść.

Dodatkowo zaczęli robić ogrodzenie - cały czas czekaliśmy na wycenę ogrodzenia. Miało być tanio a wyszło drogo!!! Oczywiście oprócz murków - wysokich na 3 pustaki szalunkowe!!! - i słupków, które miały być inne nie zrobią nic więcej - własnie zrezygnowali, zostawiając nas w połowie roboty!

Pan od kostki skarżył się, że pracownicy mu poodchodzili... nie dziwi mnie to w ogóle! Jeśli tak traktował pracowników jak klientów to powinien się nawet tego spodziewać!

Firma niby sprawdzona, polecona... Ale szef, pan od kostki, nie przyznał się, że nie ma fachowców od brukarstwa i od ogrodzeń i sam z dwoma gośćmi próbował tę kostkę układać!

Nie dość, że zepsuli nam kostkę, ogrodzenie i działkę to napsuli nam nerwów! podchodzę pod nasz wymarzony dom i słabo mi się robi jak patrzę na to, co miało być proste i ładne!

Owszem, nie wygląda kostka i tarasy najgorzej, ale nadal nie są tym co widziałam oczyma wyobraźni.

Ku przestrodze: sprawdzajcie nie firmę ale jakich firma ma fachowców. Niech pokażą kilka, kilkanaście inwestycji, które zrealizowali. Niech podadzą namiary na poprzednich klientów aby można było z nimi porozmawiać. Niech przedstawią wcześniej szczegółowy kosztorys i trzymają się go dokładnie! Nie zamieniają materiałów! 

Myślałam, że mamy do czynienia z poważnym fachowcem a okazało się być zupełnie inaczej.

Brak mi słów i sił...

Potem zaczął się montaż listew przypodłogowych w salonie... wybraliśmy listwy rzekomo foliowane na MDF. W dotyku, na próbniku,  były śliskie niczym lakierowane. Okazało się, że jest to MDF oklejony kartką do ksero!!! Najcieńszą najtańszą! Producenci oszukują? Skoro fragment listwy w dotyku jest zupełnie inny na próbniku niż w rzeczywistości to, jak to nazwać?!

Listwy nie najtańsze... Cóż z tej sytuacji sklep wybrnął z twarzą. Dziś wiem, że aby kupić listwę nie ogląda się jej na próbnikach ale w całości! Trochę późno ta wiedza do mnie dotarła... Szkoda. Listwy już położone.

Walczcie o swoje, nie zgadzajcie się na coś co Wam nie odpowiada, tylko dlatego, ze jakiś pseudo-fachowiec mówi, że tak powinno być. Guzik prawda, powinno być tak, żebyście Wy byli zadowoleni i zgodnie ze sztuką!!! 

Dodaj komentarz

Taras jest! Niedziela była!

Taras jest gotowy, niedziela co prawda była, ale kolejna będzie. Będę w niedzielę siedzieć na tarasie! A co, pewnie, że będę! Bo mam taras i meble też już mam. Na taras. Składane własnoręcznie do spółki z Księgowym! To znaczy Księgowy skręcał a ja trochę pomogłam. Ukręciłam plastikową śrubkę na przykład! A co, dobrze się człowiek odżywia to i siłę ma.

Niedziela miała być "leniuchowa". Zabraliśmy Dziewczynki nad wodę i mieliśmy odpoczywać. Nie wiem o czym Księgowy myśłlł wypoczywając nad wodą ale ja o Idaredach. O przeprowadzce...

Po odpoczynku i wymoczeniu nóg w lodowatej wodzie (bo jaka jest woda o temperaturze 22 stopni?!), pojechaliśmy odebrać zamówione meble na taras. No, promocja w Jysku była. 

Zakup nieplanowany, ale cena wydała się całkiem rozsądna. Szybko policzyłam (ja a nie Księgowy! Ha! wychodzi na to, że też umiem liczyć), że planowane meble na taras, które to miałam "temi ręcami" wykonać, wychodzą drożej a nas stać jedynie na "taniej". Tak oto staliśmy się posiadaczami zestawu mebli tarasowych... Ciekawe na co zabraknie funduszy?!

Mid 8bbea81ecc47ec83bd3fd4838fa5fcc4
Dodaj komentarz

Niedziela na tarasie

... dopiero się zbliża, ale już wierzę, że to ta najbliższa. Nowa ekipa, podnajęta przez pana od kostki, pracuje intensywnie i jeden cały taras w kilka godzin został rozebrany i ułożony na nowo. Niestety ekipa będzie musiała naprawić kilka błędów poprzedników i czas zakończenia ich prac raczej się ciut przedłuży! Grunt, że idzie do przodu Już nawet fakt, że schodek na dojściu do domu będzie w dziwacznym miejscu mi nie przeszkadza. Po prostu chcę mieć tę kostkę już ułożoną. Chcę się rozliczyć z panem od kostki i mieć spokój. Księgowy też.

Meble prawdopodobnie pojawią się u nas w sobotę. Wyczekuję ich z dużo niecierpliwością. Księgowy chyba z większą, bo każe mi się już pakować. Tylko gdzie ja to wszystko wypakuję? Do zakurzonych pokoi na podłogę. 

Matulu, u Was też się tak strasznie kurzy? Myję te podłogi i myję, szoruję te meble i łazienki a tam nadal biały nalot widoczny. Okna pięknie wymyłam - któryś już raz - a one nadal brudne!

Może macie jakiś tajemniczy sposób jak pozbyć się tego kurzu i nalotu budowlanego z domu?

Próbowałam siłą perswazji, krzykiem, mopem, odkurzaczem, szmatą - nic! Po prostu wraca jak bumerang. Jeste i mocno się trzyma, a jak już myślę, że udało mi się go przepędzić zaraz za moimi plecami pojawia się znowu i znowu!

Cholera może razem z panem od kostki pójdzie? Ten też wraca i wraca i końca nie widać ;P

Mid dd1ee494fe89d45142d59d16be0b95d6
Mid e1fa1e4470a154251ef0131cfbcc7e78
Mid 89d2ff0b1c72a57ab3d11cc2ac90ed8c
Dodaj komentarz

W niedzielę będzie pani siedzieć na tarasie...

...którą? Niestety nie zapytałam. Dziś poniedziałek a taras nadal w rozsypce. W ogóle kostka jest pozaczynana i nie skończona. 

Znajomi mówią,  że nie jest to rok inwestora... muszę przyznać, że to prawda. Fachowcy nas olewają ale myślę,  że to też dlatego, że im pozwalamy. 

Czasy gotowania obiadków już co prawda minęły ale nadal fachowcy oczekują czegoś więcej niż wypłaty. Strzelają focha, nie odbierają telefonów, zbierają po kilka- kilkanaście robót a potem nie są w stanie się z tego wywiązać...

Tragedia. Coś mi mówi, że ta końcówka łatwa nie będzie.

Nawet salonowy sufit sprzysiągł się przeciw nam... A Księgowy chciał tylko szynę na firany powiesić. Wiertło się pięknie wwierciło i postanowiło zamieszkać na naszym suficie!

Po długiej walce udało się Księgowemu  pokonać wroga

Mid ca92e9bf075f8e522705601655b64998
Dodaj komentarz

Kostkarka

Kostkara do kostek brukowych poszukiwana!

Grzebią się z robotą nasi panowie od kostki niemiłosiernie. Ja nie mam cierpliwości. Pan od kostki tydzień temu powiedział, że będą pracować na dwie zmiany... powiedział, ale nic poza tym.  Panowie pojawiają sie co jakiś czas na chwilę i tak kapie ta robota, a mnie powoli trafia. Nie wiem co ale podejrzewam, ze to się SZLAG nazywa! 

Ech, żeby miec takie urządzenie co to bruk samo układa... Roboty mają na jakieś 3 dni, a obawiam się, że do końca lipca nie zdążą. A ja już jestem u kresu wytrzymałości. No ile można się tak babrać?! Gdyby te kostki były lżejsze to pewnie bym już je sama poukładała.

Panowie od kostki, w zasadzie jedn z nich, ma robić nam ogrodzenie. No fajnie, tylko miło byłoby gdyby je w końcu szef wycenił. Nie mamy pojęcia ile nas może kosztować. A to kwestia najważniejsza. Albo wystarczy kasy albo nie. Jak wystarczy to OK., a jak braknie? Będzie pan musiał czekać - trudno powiedzieć jak długo ;) Może tyle co my na ksotkę i ogrodzenie?!

Cierpliwość nie jest moją mocną stroną ;)

Nadeszła pora na wielkie sprzatanie we wnątrz. Masakra jakaś. Najpierw wyodkurzałam dwoma odkurzaczami, technicznym i domowym, cała górę, potem mopem dwa razy umyłam podłogi. Poprawiłam szmatą na kolanach... wchodzę wczoraj a tam pełno kurzu. Stopy miałam czarne, bo w naszym domku już jest etap "proszę zdjąć buty"! Więc wszyscy chodzą w skarpetkach albo na boso. Ja wolę na boso - zresztą nie noszę żadnych kapci, papci czy pantofli domowych. Zimno, ciepło ja na boso. Księgowy też, a i Małolata i Juniorka również.  Już nie mogę się  doczekać, żeby gołą stopą po naszej trawie przejść. Cóż, trawy w tym roku nie będzie, więc doszliśmy do wniosku, że kosiarki na razie kupować nie będziemy. 

Ze ślimakami sobie nie poradziłam. Moje humanitarne sposoby zawiodły! Będzie Wieliczka, smerfowe granulki i stos! Piwa nie lubią. 

Dodaj komentarz

Balustrada i Elektro-Księgowy

Yuppiii

Nareszcie można bezpiecznie chodzić po górnym korytarzu. Mamy balustradę. Nawet Księgowemu się podoba, choć początkowo chyba nie był do mojej wizji przekonany. Stwierdził: "do stołu będzie pasować"... Do stołu jej nie dobierałam, zwłaszcza, że nie dość, że na  stół przyjdzie nam poczekać , to ja w ogóle go nie widziałam. Tylko w Internetach. Księgowy widział i stwierdził, że ładny. A jak Księgowy tak mówi, to pewna jestem, że piękny. Jeden z większych komplementów Księgowego jest "może być", więc jak już pada słowo "ładnie" to znaczy, że coś więcej niż przeciętne ładnie.

Mój Elektro-Księgowy zainstalował wczoraj dwie, dostarczone ledwo co przez kuriera lampy. Jestem z niego dumna. Lampa jest cudna...

Ależ ja się wszystkim zachwycam. Chyba coś ze mną nie tak? A może to normalne?

Mid 566e97ef789b7b4d5f6a940d3579719d
Mid 269f633a780c7b73b01bed5da4b9bc0e
Dodaj komentarz

Nauka cierpliwości

Miałam poczekać na koniec ale już nie mogę wytrzymać. Jeszcze ledy do skończenia jutro. 

Jeszcze balustrada... 

No nie dałam rady. Sorry... 

Oto są moje wymarzone, cudowne schody!

Tadam.  Voilà

Mid 6344a45062448d7aa68c3c1d06cd19e4
Mid c7152b468177ccf6a903f5b2ead28015
Mid 4f0e46a0146064868a8fb1fa172a6ca0
Dodaj komentarz

Oświeciło nas.

 

Właściwie to nie nas a nasz dom. I nie samo, tylko przy pomocy lamp, montowanych za pomocą łapek Księgowego.

Kurczę, może Księgowy zmieni fach. Zostanie elektrykiem? Będzie strzelał focha innym  

Dziś mam nadzieję, że mój Elektro-Księgowy upora się z kolejnymi lampami i front też będzie oświetlony. 

Mid 301bc8a9d201205fa2c44e6c3651e957
Mid 7b6e6d826305bf598889dd8ab8d8c3f7
Mid 08c311a568c8279d8661ab0f473dbe0f
Dodaj komentarz

KATASTROFA!!!

Jestem załamana, jestem zła, jestem wściekła, jestem wku....ona!!!!!!!!!

Dziś okazało się, że kostki w rozmiarze 60x60 ani 30x60 nie ma i nie będzie w tym kolorze! Płyty tarasowe w takim kolorze są tylko w formacie 80x80 i 120x100!!!

Bajka, fantastycznie! Pan wykonawca liczył nam coś czego nie ma!!!  Od ponad roku nie produkują kostki i płyt w tym rozmiarze!!!

Jest mix na palecie 3 kostki 30x60, 2 kostki 45x30 i 3 kostki 30x30. Coś czuję, że Pan będzie miał spory zapas kostek w mniejszym rozmiarze niż 30x60!!!

Umawialiśmy się na inną opcję. Pokornie zgodziłam się na zmianę z 60x60 na 30x60, choć przyznam, że cały czas widziałam ten taras ułożony z płyt w formacie 60x60.

Inną opcją, niestety przekraczającą nasze możliwości finansowe, była deska naturalna lub z kompozytu. Dałam się urobić i przekonać do płyt brukowych... 

Brak mi słów. Jedyne co mi sie ciśnie na usta jest tak niecenzuralne, że nawet mnie przeraża! 

Nawet na zakupy nie mam chęci....

Dodaj komentarz

Upaść na bruk...

Wczoraj dojechała do nas kostka brukowa. Radość była ogromna! Gdyby nie to,  że sąsiedzi mieli gości, skakałabym do samego nieba. Oglądałam sobie kostkę w kolorze wapień dewoński równiutko ułożoną na paletach, dotykałam przez folię, żeby poczuć jej strukturę pod palcami i nacieszyć się nią. I nagle serce mi mocniej zabiło i w jednej sekundzie szlag trafił całą radość. O k...wa to nie jest ta kostka.

Tak, wiem kilka dni temu Pan od kostki mówił mi, że ta którą chciałam jest na specjalne zamówienie i czas oczekiwania to minimum 5 tygodni, no i że jednak jest droższa niż mówił wcześniej. To skoro miał ją układać w maju to nie powinien jej wtedy zamówić? Nie znał cen? To skąd wycena? Coś mi tu nie gra. W lutym ustaliliśmy wszystko odnośnie do kostki. Pan podał ceny z montażem,  który miał być w maju i nie sprawdził ile na nią trzeba czekać?  Skąd mu się wtedy wzięły te kwoty?!  Żeby szybciej mieć kostkę zgodziłam się na zmianę rozmiaru z 60x60 cm na 30x60,  a na paletach mam misz-masz - 30x60 jest i owszem, ale też 45x30 i 30x30. Nie ma opcji. Na takie coś się nie zgodziłam.

Postanowiłam dziś zadzwonić do producenta i wszystkiego się dowiedzieć. Pojadę też do konkurencji i sprawdzę. I cenę i czas oczekiwania.

Od lutego wszystko było ustalone,  że kostka taka i taka, że te a nie inne płyty tarasowe. Że kolor wapień dewoński. Że rozmiar taki a nie inny. I że w maju będzie już kładziony bruk. 

No dobra,  koniec gderania. Trzeba ochłonąć bo mnie szlag trafi. Pora na coś miłego. A jak wiadomo punk G u kobiety znajduje się na końcu słowa shopping, więc wczoraj wybrałyśmy się z Juniorką do galerii. Zakupy były "spółkowe" - to znaczy ja płaciłam a Juniorka będzie nosić. Może nawet pożyczy mi coś...   Jak już wróci z kolonii, rzecz jasna. Dopadł mnie zakupoholizm. Co się namierzyłam ciuchów i butów to moje. Juniorka za to kupowała. 

Całe szczęście nie było z nami Małolaty - szczęśliwie jest na kolonii u babci,  bo obawiam się,  że na koncie byłyby pustki. 

Chyba dziś pojadę do drugiej galerii. Skoro Księgowy,  po wczorajszym wyszorowaniu podłogi w swoim królestwie w niektórych kręgach zwanym kotłownią, będzie ją impregnował Delfinem to chyba nie powinnam mu przeszkadzać. Na wszelki wypadek nie znajdę czasu na pojawienie się na budowie, żeby nie wpadł na pomysł,  że jednak niezbędna mu moja pomoc. A poza tym chyba niegrzecznie było by wtrącać się w jego królestwo?! Ja jego pomocy w układaniu moich butów nie będę potrzebować. Nawet wolałabym, żeby go przy tym nie było. 

PS. Zdjęcie kiepskiej jakości, chyba poziom mojej złości osiągnął Zenit i ręce mi się cały czas trzęsły

Mid 1b26d3818927a3015f1157e809c52bbc
Dodaj komentarz

Schody, schody, schody!!!!

Jeszcze nie skończone, a obiecałam sobie, że dopiero jak będą gotowe w 100% to wrzucę o nich post. Ale nie mogę już wytrzymać, no nie dam rady dłużej cieszyć się z nich sama... Niby Księgowy też się cieszy, ale to Księgowy, a wiadomo, że tacy "zacyfrowani" to najbardziej cieszą się z cyferek na koncie...

Radość przeogromna. Juniorka stwierdziła, że się zakochałam... no coś w tym jest, bo moje schody, schodeczki, schodunie są przecudnej urody!!! 

Jakby ktoś chciał je krytykować, to bardzo proszę! I tak uważam, że schody mam piękne. Na pewno wymarzone. 

Elektryk jęczał, zę tyle roboty, że nie przytnie profili... a tu rach ciach i pan stolarz przyciął, zamontował! Ba i jeszcze ledy wklei!

Ojej wtedy to ja całkiem oszaleję!

Proszę Państwa, oto SCHODY!!!

Mid ae08ebbc9102d785466bd733811cff27
Mid e24fdce7d7d2646b37f9aff45bfb8f72
Mid ea4de80e147dc901c4b008a371fb7ae8
Mid 6e514fc89ca186453535fcfccc498ffc
Dodaj komentarz

Powoli, jak żółw ociężale...do przodu

Kolejny krok za nami. A właściwie kroczek. Więcej światła w domu i od razu tak jakoś bardziej domowo. Jeszcze trochę i uda nam się "udomowić" Idaredy. 

Akcja malowanie zakończona. Uważam, ze sukcesem! Pomalowanie ściany klatki schodowej to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza farbą dekoracyjną.  Konstrukcja typu styrodur-drabina dała radę. Wszyscy żyją.

Mid a6355bb15c57691476983f4403238026
Mid e8bbddaf607bec9ee6b7f4dc166d29fe
Mid e78ab2afa72e73271ac00cac6c66086e
Mid 60d16b65b43d56b2ceda84edc9b75fd1
Dodaj komentarz

Zakupoholizmu ciąg dalszy

Jakby wszystkiego było mało, Księgowy zakupił wczoraj odkurzacz. Do zakupu użył świadectwa Juniorki i jej samej. Taka promocja

Skoro płacą za świadectwo to Księgowy postanowił pierworodną i jej świadectwo (bo dziecię się fantastycznie uczy) wykorzystać do otrzymania rabatu. Co prawda odkurzacz zakupiony w pełnej cenie ale dali mu kartę podarunkową na określoną kwotę. Jest szansa, że zaoszczędzimy na blenderze lub ekspresie  

Wczoraj przyszły też lampy do jadalni i nad ladę, kamień do pizzy i nawet dla mnie podkład, co bym lepiej wyglądała. 

Myślę, że przez jakiś czas jeszcze będę nakładać z rana tapetę, po 40 to już chyba tynk...

Zdecydowanie jestem przekonana, że ktoś podmienił mi Księgowego! Mogłabym zrozumieć lampy ale żeby od razu podkład dla mnie i kamień do pizzy... 

Cóż planowałam zapisać go do lekarza żeby się upewnić, że jest zdrów jak ryba ale... w sumie taka wersja Księgowego bardzo mi się podoba. 

Czy ja aby na pewno czegoś nie potrzebuję? Buty by mi się przydały ale boję się, że na hasło "buty" Księgowy zamieni się w prawdziwego Księgowego, tego z którym jestem od kilkunastu lat...

Nic, buty kupię po cichu, może się nie zorientuje

Tymczasem na budowie małe zmiany. Łazienki zostały zaopatrzone w lustra, ogrodzenie rośnie, na razie słupki ale to zawsze coś. Obrzeża opaski wokół domu się robią i tarasy powoli są utwardzane.

Frontowe ogrodzenie będzie kiedyś... 

Mid bf73b7a9fabfca9929d39cb04f4a91e5
Mid 150dfa68be9c81ad76a25a926712a622
Mid e731c6592a63ffe4dc0ca8b1ec85a9c2
Dodaj komentarz

Zakupoholizm

Ło matko! Księgowy był w Mrówce i kupił konopie... się będzie działo. Aż boję się uruchamiać moją wyobraźnię. Paragon prawdę ci powie. Lepszy niż cyganka

Swoją drogą, co on pali żeby konopie od Mrówki kupować

PS. właśnie kupił odkurzacz...  zarobić chce na świadectwie Juniorki  Taka promocja... znowu?!!!!

PS.2. Wąż jaśnie pana Małża vel Księgowego ;) z wózeczkiem, a co ;)

Mid 433f4eb5024c683d63598a786098c67c
Dodaj komentarz

IKEA!

Ikea odniosła ogromny sukces...a może to ja? Albo Księgowy?!

Normalne zakupy z Księgowym w Ikei kończyły się moim fochem! Tak, a co, że ja to niby nie mogę strzelić focha? Mogę! Zwłaszcza w sytuacji "zakupowej" - Księgowy pokornie pcha wózek w Ikei a ja dumnie oglądam, macam i pakuję do wózka "najpotrzebniejsze" rzeczy! Zero zbędnych pierdół! Tylko i wyłącznie artykuły najwyższej potrzeby!!! A co niby serwetki papierowe w innym kolorze niż posiadane już w domu nie są potrzebne? A jak się Księgowy na imprezie upapra sosem? To niby czym sobie buzię wytrze? Serwetką! (ewentualnie ręcznikiem papierowym, ale tylko ewentualnie). A miska, plastikowy pojemnik to niby nie są potrzebne? Są! Nawet bardziej niż bardzo! docieramy do kasy, ustawiamy się w kolejce, spokojnie oglądam się, żeby pomóc Księgowemu wypakowywać na taśmę nasze zakupy i... nie wierzę własnym oczom! wózek jest pusty! Niechybnie ktoś zamienił nam wózek, lub uznał moje zakupy za najpotrzebniejsze artykuły w jego życiu i podprowadził nasz wózek!!! patrzę pełna oszołomienia na Księgowego, on wzrusza ramionami i oznajmia mi "przecież to nie były rzeczy, których potrzebujemy. Mamy już miskę na sałatkę, po co kolejna?"... Jak po co? A jakby się tamta stłukła? A może ta akurat była w innym rozmiarze?

I w tym momencie następuje FOCH! Nie rozmawiam z Księgowym (kurczę, czy aby na pewno robię mu tym na złość?)!

Ale wracając do sedna. Otóż Księgowy pojechał do Ikei sam! Tak przy okazji! Zrobiłam mu listę i wysłałam mailem - zresztą nie pierwszy już raz takie zamówienia pisałam i wręczałam Księgowemu. Głowę dałabym sobie uciąć, że z tej listy czegoś mi nie kupi... no nigdy nie kupował wszystkiego, co napisałam. Zazwyczaj nie kupował prawie nic... Księgowy wraca do domu, to znaczy na budowę, na której od kilku godzin koczuję, wypakowuje z auta jedno pudło, drugie, trzecie, mniejsze, drobiazgi... O cholera, kupił wszystko! Wszystko! On kupił nawet wiecej niż miał na liście!!!

O matulu!!!! Podprowadzili mi w Ikei Księgowego! Oddajcie mi mojego Księgowego... no dobra, nie ma pośpiechu, taka wersja Księgowego też mi pasuje. Możecie oddać za rok, góra dziecięć ;)

PS. Słyszałam, że w Ikei trwa remont, czyżby coś Księgowemu na głowę.... e nie możliwe ;)

Dodaj komentarz

Raz z górki, raz pod górkę

klamek oczywiście nie pstryknęłam, ale za to mam kontakty, gniazdka i schody strychowe!

Schody z eleganckimi ramkami. Co prawda Księgowy twierdzi, że są to maskownice ale ja uważam, że służą też ozdobie. Zdecydowanie lepiej te schody wyglądają! I tej wersji będę sie trzymać.

Kupiliśmy też pralkę i generator pary do niej za 1 zł. No taka promocja w jednym z supermarketów AGD. Wybraliśmy pralkę, spełniajacą moje wymagania (a wierzcie mi w tej kwestii wymagania mam spore ;)), dodaliśmy do koszyka, dobraliśmy dedykowany do promocji generator pary, dodaliśmy go również do koszyka. Zapłaciliśmy i w poniedziałek oczekiwaliśmy telefonu od kuriera... No i dzwoni, ale nie kurier a pan ze sklepu. Pralka jest ale zamiast tego generatora mogą mi dać inny. Gorszy, o połowę tańszy (choć ja nadal kupuje w promocji za 1 zł). Łaskawcy! Ale ja kupiłam konkretny i nie wazne, że za 1 zł! Taka promocja! Sklep przesłał informację, że zlecenie jest w realizacji i nagle bęc! Nie sprzedamy ci tego co chcesz kupić! Kpu, kliencie, to co my ci wciskamy! A co, mamy tego na pęczki, chcemy się pozbyć! A ty zapłać i ciesz się, że zamiast twojego ekstra generatora pary, chcemy ci sprzedać inny! A co tam, że gorszy! Też na pewno jest "ekstra" - może trochę gorsze to "ekstra" ale co tam. Weź pod uwagę, że jesteśmy mili i do ciebie dzwonimy z taką informacją i propozycją, mogliśmy przecież anulować twoje zamówienie automatycznie... Jesteśmy dobrzy dla naszych klientów, oszukujemy ich, owszem ale tylko troszeczkę...

No dobra, koniec ględzenia. Czekamy na decyzję sklepu! 

A z dobrych wiadomości to ZACZĘLI NASZE OGRODZENIE!!!!!!!!

Wczoraj wieczorem. Mam nadzieję, że dziś również się pojawią i będą pracować ;)

Mid 2ad2235f43676ddbf75d62bac76f70ed
Mid 9a72be4efd79a52359ae402911840e20
Mid 703a131108e8b16c445e69d5d0ed0b27
Dodaj komentarz

Klamka zapadła

pięknie się otwierają nasze okna i drzwi HST... Normalnie bajka! Przekręcasz klamkę w dół, a może w górę? i suną delikatnie drzwi, otwierając się na taras... upsss, jaki taras? Tarasu nie ma i co gorsza nie wiadomo kiedy będzie... Jeszcze raz, suną drzwi otwierając się na trawy, maki i inne chwasty, no na kamienie i śmieci budowlane, typu gruz też ;)

Ale klamki już są. Już nie ma pokoi bez klamek, są jeszcze pokoje bez drzwi, ale klamki w oknach są! I to takie jak chciałam, chyba, bo okna montowaliśmy rok temu, więc wydaje mi się, że Księgowy z panem od okien zamontowali te, które wybrałam.

Długo mnie na budowie nie było, więc z ogromną przyjemnością pojechałam dziś zobaczyć zmiany, jakie zaszły w ciągu tych kilku dni. Księgowy trochę pomalował ściany - może w ten weekend uda nam się dokończyć dzieła? Zamontowali klamki w oknach... Każdy drobiazg cieszy. Mam nadzieję, że kuchnia będzie zgodnie z terminem montowana, to znaczy lada moment. I drzwi i schody też...

Kurcze, tak się ucieszyłam z tych klamek, że nawet nie pstryknęłam żadnego zdjęcia. 

Nadrobię zaległości w weekend ;)

Dodaj komentarz

Elektryka

Znacie to uczucie, kiedy ufacie komuś bo zrobił dla Was kawał dobrej roboty a potem strzela focha? Zwodzi Was i olewa?

No, ja znam!

Pomijam Pana od kominka, bo to specyficzna persona. Chodzi tym razem o Elektryka, który robił nam instalację a teraz ma zamontować kontakty i włączniki. Jest zniesmaczony faktem, że na własną rękę kupiłam cały osprzęt (w zasadzie Księgowy kupił, ja wybierałam ciche! włączniki) i że musi przykręcać wszystko śrubokrętem a nie wkrętarką bo rzekomo się nie da! No cóż, wiedział co chcę zamówić i podjął się montażu, więc nie powinien mieć pretensji do mnie.

Mam wrażenie, że od kilku tygodni ma "te dni" - choć to facet to zdecydowanie po jego humorze widać. Nagle stał się przemądrzały i mega ważny. Robi nam łaskę, że opisze skrzynkę i wykona to na co się umówiliśmy. Mówił, że nie ma czasu, więc to potrwa bo będzie montował osprzęt w wolnej chwili, wieczorami lub w weekendy. Umówił się z nami w zeszłą niedzielę. Sam taki dzień wybrał, po czym stwierdził, "żeby od niego w niedzielę nie wymagać aby się pojawił na budowie". 

Nikt nie wymagał, ale skoro sam to zaproponował bo uznał, że tak będzie najlepiej myśmy się dostosowali. Oczywiście nie przyjechał. Miał opisać nam sprzęt jaki mamy kupić - nie zrobił tego w 100% tylko częściowo. Po mało sympatycznej rozmowie telefonicznej, którą przerwałam, żeby nie palnąć nic głupiego jak mi powiedział, że "ta dyskusja nie ma sensu" i moim pytaniu, czy w ogóle zamierza dokończyć to co zaczął, jakby ciutkę zmiękł.

Potem zadzwonił i powiedział, że w sobotę możemy się spotkać i żebyśmy kupili sami cały sprzęt - choć umawialiśmy się, że on kupi a my się rozliczymy. 

No cóż, wydawał się całkiem rzetelny i sympatyczny - miejmy nadzieję, że "te dni" dobiegły końca i uda się dokończyć instalację elektryczną i rozstać bez złych wspomnień.

Czy u Was też pojawiali się fachowcy, którzy strzelali fochy?

Jak cudnie byłoby umieć samemu takie sprawy ogarniać, albo mieć kogoś bliskiego, kto mógłby pomóc w takich kwestiach...

Dodaj komentarz

Obiecane fotki...

Co tu napisać?

Hmm może wie ktoś jak zrobić dobre zdjęcie kiedy obiekt jest na wyciągnięcie ręki? No ciasno jest w łazience i zdjęcia takie marne... no ale są. Obiecałam? Obiecałam i słowa dotrzymałam!!!

O cholera, Księgowy jak to zobaczy to może zrealizuje swoją obietnicę sprzed 3 lat?! 

E, aż taką optymistką to nie jestem ;)

Mid 6edcbd6668f4fc332379c68138c96077
Mid 1c42040cb23bdfe5daea0233eded93e3
Mid 3be9a8e4a7294cd616cf0b1ff99943d9
Mid 3a5f9364f549d7108593128a0f6dfdea
Mid 77b594b607757edaebea02dca1af9ce9
Dodaj komentarz

Łazienka, łazieneczka

W zasadzie nazywanie dolnej łazienki łazienką mija się z prawdą. To łazieneczka, maleństwo, łazienunia. 160x180 cm. Poszaleć się nie da, ale... udało się zmieścić w niej kabinę 80x80 cm. Wielka nie jest, ale jedna osoba się spokojnie zmieści... ostatecznie na górze mamy większą kabinę, jakby była taka potrzeba ;P

Miska WC jest odpowiednich wymiarów, to znaczy ma 48 cm długości, co dało nam kolejne cenne centymetry. A w takiej dziupli każdy centymetr na wagę złota. Do zamontowania została jeszcze szafka i umywalka nablatowa. Umywalka dumnie leży spakowana w pudełku od dość dawna a szafka kiedyś się zrobi. Na razie pan Stolarz będzie robił drzwi i schody. Dopiero potem, w bliżej nieokreślonym terminie, będzie robił nam szafy i szafkę do dolnej łazienki. A i jeszcze drzwi do ukrytej pralki ;) no chyba, że w końcu zrobię je sama, bo coś mnie nęci żeby spróbować ;)

Wszystko przez to, że naoglądałam się "Dorota was urządzi" i zapragnęłam zostać Darkiem Stolarzem "w spódnicy" - cholera, spódnicę też muszę jakąś kupić, bo jak być Stolarzem vel Stolarką w spódnicy jak nosi się spodnie ;)

Wracając do łazienki, muszę przyznać, że Księgowy ma niezły gust - płytki wyglądają fantastycznie - uwielbiam je! Może czasem będę mogła wygonić Księgowego i wykąpać się w jego "mrocznej" łazience? hmmmm mrocznej? A gdzie ona niby mroczna? Całkiem jasna wyszła, a miała być taka "jaskiniowa". 

Szafka pod umywalkę musi być na wymiar, innej opcji nie ma. A skoro na wymiar to trzeba na nią poczekać... 

Czy tylko ja tak nie znoszę czekania? Chciałabym już pakować graty i powolutku się przeprowadzać. A tu ciagle słyszę, że trzeba poczekać, że się nie da tak szybko, że....to, że tamto! 

a w du...ie mam to czy tamto! chcę już! Natychmiast!!!

O, i focha strzelę.

PS. Foteczki dodam lada moment... mój, nie Księgowego, bo Księgowy jak coś obieca, to obieca i nie trzeba mu co pół roku przez najbliższe 5 lat przypominać ;)

Aż się samemu zapomni...

Dodaj komentarz

Biżuteria dla domu

Nasze Idaredy zostały przyozdobione balustradą na balkonie i balustradkami na porte-fenêtre. Wyglądają teraz zacnie ;)

Och, matulu! nowomowa mnie dopadła. Juniorka padła by ze śmiechu jakby matkę słyszała... czytała. Ale całe szczęście nie czyta!

Z prac jakie jeszcze nam zostały to schody i drzwi wewnętrzne, które powinny pojawić się około 20 czerwca. Nie wspominam o zabudowie kuchni czy innych szafach i regałach... Kuchnia będzie zapewne w połowie czerwca a reszta... w lipcu - optymistycznie myśląc. 

Ambitny plan przeprowadzki na rocznicę ślubu pod koniec czerwca wziął w łeb. Świętować w nowym domu na pewno nie będziemy. No chyba, że w pustych ścianach, na podłodze, bo stół też raczej w lipcu ma szansę się pojawić. Oczywiście o ile go zmówimy w miarę szybko ;)

Coś nam kiepsko idzie to wykańczanie - chyba, że to my mamy się wykończyć a nie wykończyć nasz dom, nasze Idaredy!

Mid 7592b8324d1984463fa1e8a86f3e833a
Mid 37e49aeb20a3a4ece841ad9f180c0a7a
Mid f27b298b9f4228551682e81cfbffce84
Dodaj komentarz

Żółwim tempem do przodu...

Powolutku zbliżamy się do końca wykańczania wnętrz... wszystkie podłogi - poza schodami są już gotowe. Elektryk równiez powolutku kończy montaż pstryczków i gniazdek. Dolna łazienka dzisiaj dostaje ostatnie szlify i będzie gotowa. Wygląda zadziwiająco dobrze, pomimo swoich mikrych rozmiarów. Co prawda składana kabina w rozmiarze 80x80 cm do najwygodniejszych należecćnie będzie ale cóz.. innej opcji nie ma. Musi być w tej wersji, najwyżej Księgowy będzie musiał jeszcze schudnąć ;) Wszak to jego królestwo! Nasza, czyli babska, lub jak kto woli- kobieca, jest na górze - jest jasna i delikatna. Na dole Księgowy wymarzył sobie ciemną, męską łazienkę! Wymarzył to i ma ;) Co prawda aż tak mocno ciemna nie jest ale spokojnie można nazwać ją męską. 

Jeszcze tylko szafka pod umywalkę, lustro i drewniane drzwi do schowka z pralką i będzie pięknie ;)

Płyteczki w wiatrołapie już pewnie gotowe - wczoraj dowiozłam 2 brakujące. Jak zwykle u nas zabrało płytek - nie mamy szczęścia do liczących. Albo sami źle wyliczymy albo projektanci - za każdym razem płytki były "domawiane" i trzeba było kilka dni na nie czekać. 

Rozumiem, ze ja nie umiem liczyć, ale że Księgowy z Excelem nie potrafią??! Chyba muszę z nim i z Excelem poważnie porozmawiać! Co to ma znaczyć, jak można sie tak mylić? i to za każdym razem!

Listwy podłogowe powinny się kiedyś pojawić, tylko kiedy? Mam nadzieję, że dziś lub jutro, żeby już był spokój i nikt nie chodził po moich podłogach. Umyłabym je i wypolerowała pięknie... a tak co to za robota, jak co chwilę ktoś w buciorach łazi! 

Ach, dzięki koleżance odkryłam moc gąbeczek z Rossmanna - owszem używałam ich do różnych zabrudzeń (myłam nimi ściany, buty, kuchenkę gazową) ale nie wiedziałam, że fantastycznie myją okna! Wszelkie naklejki z szyb schodzą w ekspresowym tempie. Zastanawiam się czy poradzą sobie z szybą kominka...

Jedno wiem na pewno: na liście moich ulubionych gadżetów domowych, tuż obok różowych rękawiczek nitrylowych będą miały swoje honorowe miejsce! Sprawdzę jeszcze, może nawet dzisiaj, czy poradzą sobie z resztkami kleju z folii, którą były zabezpieczone blaszane parapety zewnętrzne. 

Kurcze, a może właśnie tę gąbeczki nadadzą się do zmywania wosku z płytek? 

Coś czuję, że wykupię wszystkie ;) i że będę w nich zakochana przynajmniej do końca sprzątania brudu budowlanego!

Księgowy już może czuć się zazdrosny ;P

Mid c38dcf2265d0cb81250e1d8c841eb5c8
Mid 3f151ae974a5c820e9d82d5ac1a305d0
Mid 2725fb2164efcd2c157b1853ec7d7618
Mid e7f7e32d0c83c559972b6d3911d6d194
Mid 496f39d9e4da5456f1bc8ae657d94862
Mid 62e0ba7477d9c2bbddc2ff37194f4b78
Dodaj komentarz

Pora umyć okna

Wczorajszego wieczoru na budowie mieliśmy fantastycznych gości. A okna brudne jak diabli, wstyd i katastrofa na miarę tej największej w dziejach naszego kraju...

Wpadliśmy z Księgowym późnym wieczorem zobaczyć jak sięma nasza łazienka dolna i co tam z piecem..

Okazało się, że łazienka całkiem nieźle wygląda, piec ok... ale zbiornik na ciepłąwodę coś"nieteges".

Zamontowany był końcem listopada, a ciepłą wodę uruchomili mi panowie niedawno - pisałam zresztą o tym ;)

Przez kilka dni było ok. Któregoś pięknego dzionka (zapewne tego, kiedy pogoda była fantastyczna jak czarna listopadowa noc gradowa) zadzwonił do mnie nasz fachman od wszystkiego i powiedział, że otworzył pudełka z meblami (moje szafeczki łazienkowe!!!) bo kartony są mokre! What???

No mokre, bo skądś sięzebrała woda, koło zbiornika. Jedna płyta szafki niestety pociągnęła ociupinkę wilgoci, ale nie ma tragedii - na pierwszy rzut oka nie widać, a i tak nikt tam do środka zaglądał nie będzie ;)

Wczoraj okazało się, że zbiornik zrobił spięcie i wywaliło nam korki! No super. Marzyłam o takich problemach, dawno nic się nie działo.

Coś mi sięzdaje, że nawet gdyby Księgowy stanął na rzęsach to z przeprowadzki na koniec czerwca nici!

Z dobrych wieści to, to że z ocynkowni wróciły nasze balustrady, będą dziś malowane i na dniach zapewne będą mogły być zamontowane.

Ach, wracając do okien i gości!

Chciałam sfotografować sarnią rodzinę, która przyszła w odwiedziny i podglądała nasze wnętrza przez okna ale niestety szyby są tak brudne, że nic nie widać. Chyba aparatje trochę wystraszył bo uciekły na odległość ok. 2-3metrów.

Sarnia rodzinka często do nas zagląda bo nie mamy ogrodzenia. Gorzej będzie jak już się ogrodzimy... może jednak ogrodzenie nie jest potrzebne ;)

Mid 7867cb84d4af64812ade512c8de8c430
Mid d1cb65e746937ce7564459ee680c695f
Mid ac743734a369a6f143f9cd1829f3a6d1
Dodaj komentarz

Mój jest ten kawałek podłogi

Yuupi!!!! mamy podłogę, to znaczy kawałek. Ale za to jaki! Salonowy! Podłożone są już płytki w kuchni, jadalni i korytarzu oraz!!!! TADAM!!!! - W SALONIE - deska, deseczka, deszczunia! 

Normalnie mogłabym już tam zamieszkać! Łazienka już gotowa, co prawda brak szafek i umywalek, a także deski sedesowej, którą dziś odesłałam do sklepu bo okazało się, że jest trochę nie w tym rozmiarze - ciut za krótka, jakieś 3 cm ;)

Dzisiaj Panowie Deskowcy kleili nam piękną deskę barlinecką! No mówię Wam, piękna jak Królewna Śnieżka!!! Jutro skoro świt umówiona jestem z panami Panelarzami... tak prawdę mówiąc, to Księgowy się umawiał, ale oczywiście wysyła mnie. Nie wiem czy się cieszyć, czy nie... Prześpię się z tym tematem ;)

Księgowy w weekend stanął na wysokości zadania i pomalował pokoje dziewczyn. Juniorka wybrała odcienie fioletu, a Małolata, no cóż, słów mi brak, sami oceńcie... Dodam, że ten oczojebny róż jest na jednej ścianie, pozostałe są białe, choć wydaje się, że wszystkie są różowe. Cóż, miejmy nadzieję, że Małolata szybko z tego wyrośnie i uda się to ze ściany zmyć, lub zamalować. Wałka do farby umyć się nie dało, jest teraz w pięknym różowo-majtkowym kolorze. 

Deseczka wygląda prześlicznie. Jest taka... drewniana i taka milutka i w ogóle jest... nasza! Nasz pierwszy, całkowicie wspólny, kawałek podłogi! Tańczyć na niej raczej nie będziemy, chyba, ze w kapciach do polerowania, bo delikatne to jak dupka niemowlęcia. Płytki również nie nadają się do chodzenia po nich w butach.

Kochani przyszli goście, zapraszamy Was do naszych Idaredów w miękkich skarpetkach. Ostatecznie w mięciuśkich kapcioszkach. Taka karma!

Ech, gdyby jeszcze pogoda była dla nas łaskawa i przestało padać... może wtedy ogrodzenie i kostka byłyby wcześniej. 

Póki co, czeka nas montaż paneli i za kilkanaście dni montaż balustrad na balkonach... Teraz tym będę żyła... no a moje ręce, w różowych, stylowych rękawiczkach nitrylowych będą jutro ciężko pracować myjąc deski i płytki z pyłu budowlanego... Tak, tak, wiem pył wróci, ale choć przez ułamek sekundy będę miała swoją wymarzoną, czystą podłogę. Obawiam się, że jak już się wprowadzimy na dobre w czystej postaci mogę jej nie zobaczyć ;)

 

 

Mid 1101c274d17b4f2875f698e4ac47e0bc
Mid 4d671fb3ed43ea9c15b35d94b87b53f1
Mid 7cd3e76fa9545f90ceee14c996d4c0a2
Mid bf8c1c37267d7fc8d18b345e92f8e925
Mid 4693848b991d4b22aa8e923e8a0bbc6a
Mid 6437d2b713397654efb860daeab37b0b
Mid 888086637f3f2f0e54f7c9abb8822f90
Mid e90ec5ee5f88cdf482dfbd81ad4b6db6
Dodaj komentarz

Kiedy rozmiar ma znaczenie...

... kiedy planuje się taras. Niby zaplanowany ale jakoś ciagle brak pewności, że będzie dobrze. 

Czy 3 metry to nie za mało? Czy 4 metry to nie za dużo? Krakowskim targiem powinno być 3,5 - ale co zrobić jak to nie Kraków ;)

Pora świętować - impregnować.

Najpierw jednak nakarmię Małolatę, żeby co sekundę do mnie nie wydzwaniała, "że coś by zjadła, ale nie wie co, bo w lodówce nic nie ma" - a lodówka w szwach pęka. 

Gdyby była cała szafka słodyczy to pewnie nie miała by takiego problemu ;)

To ma po Księgowym, każdą ilość słodyczy można w siebie wcisnąć - hmm jak oni to robią, że figury mają idealne? A ja to od samego patrzenia na czekoladę tyję...

Koniec środowego lenistwa, trzeba iść spalić trochę kalorii... na budowę, do impregnowania!!! 

Przetestujemy moje nowe różowe rękawiczki w rozmairze S!, bo rozmiar ma znaczenie ;)

Dodaj komentarz

Punkt G

Każdy wie, że punkt G u kobiety znajduje się na końcu wyrazu shopping... Ja też wiem i właśnie z tej okazji zakupiliśmy niezbędne rzeczy (ależ łatwo sprawić mi przyjemność - zamiast tuzina róż mop a zamiast wizyty u jubilera wizyta w PSB Mrówka): odkurzacz do popiołu... (szału ni ma, dupy nie urywa. Za to rurę już tak . Wyrwała się ze dwa razy. Sama, słowo daję) i mopa obrotowego... Nie wiem w czym jest lepszy od tego, co to się nie kręci na każde wdepnięcie pedału ale wiem już w czym jest groszy. Otóż jak się tych farfoclowych sznurków nie wciśnie w ten koszyk to chlapie jak ksiądz kropidlem w Wielką Sobotę. Ściany mokre i podłoga też ciut bardziej niż być miała.

Miałam dzisiaj impregnować płytki ale zdążyłam je tylko poodkurzać i umyć. Mopem! Dwa razy. Okna też mopem umyłam A co?! 

Księgowy nie miał dziś weny do roboty - chyba malowanie mu się nie podoba aż tak jak akrylowanie. Cóż będzie musiał polubić bo jutro znów go to czeka. 

Mnie zostanie wyczyszczenie płytek i zaimpregnowanie ich. Mam nadzieję, że nic nie zepsuję. To będzie mój pierwszy raz  Już dziś sama za siebie trzymam kciuki. 

Mid 9a3a474ee56724637409e6fcc056c4be
Mid 888086637f3f2f0e54f7c9abb8822f90
Dodaj komentarz

Kuchnia i jadalnia

Byłam wczoraj na inspekcji na budowie. Płytki w jadalni i kuchni już prawie gotowe, co bardzo mnie cieszy. Mam nadzieję, że do końca tygodnia będą już wszystkie ułożone. Będę mogła je wtedy zaimpregnować, żeby nie wyszły przebarwienia od fugi. Po fugowaniu zaimpregnuję je raz jeszcze. Mam w planach wypożyczyć odkurzacz przemysłowy i poodkurzać bo pyłu wszędzie pełno i strasznie mnie to wnerwia. Za dwa tygodnie będzie układana reszta podłóg. I może będzie się robić dolna łazienka... Ech, byłoby cudnie.

Jadalnia i kuchnia zapowiadają się nieźle, prawda?

Mid 727c42d4177908be975ab8b7e5f95a4f
Mid ad2b252e6e6228a4f197a8a076ec1dbe
Dodaj komentarz

Projekt dolnej łazienki

Co prawda projekt jest sporo różny od tego co będzie, bo: a) płytek, które będą na ziemi w programie do projektowania nie było, b) desek, które będą na ścianie również nie było, ale były drewniane kwadraciki, więc na projekcie są drewniane kwadraciki, c) kabiny składanej nie było także..., d) szafki pod umywalkę, takiej jak chcemy też nie ma, są tylko standardowe - więc mamy w projekcie standardową.

Głównym punktem naszego, Księgowego, projektu jest wyobraźnia... Musiałam użyć tutaj tego słowa, choć Księgowy i wyobraźnia to odległe bieguny.

Płytki wybraliśmy razem, co prawda mnie najbardzie podobały sie takie rdzawe, ale były tylko w niepasującym nam formacie, więc nigdzie ich nie przemyciłam, ale za to ciemne mają rdzaw nalot. 

Tym razem łazienka, niczym rzeźnia, opłytkowana prawie pod sam sufit. Ale nie moja, Księgowego... 

Mid f65a760aad837ce45ec66169bf68c670
Mid 9112998d0768d42b75213628ee55eb82
Mid 07aa3e91de8facaddb3aca3eaa0d48e1
Mid 35d6c87c468010153cc1fe34e2651ef3
Mid 2509e01f896140e8ec852138e8f62ad3
Mid e33e3d4d536fcc4e7a12b6b4b60cd70e
Dodaj komentarz

Murarz, tynkarz, akrobata?

Nie! to Księgowy, który dzierży w dłoni niebezpieczne narzędzie zwane akrylem... Akrylujemy zatem! Tak naprawdę Księgowy akryluje. Tak mu się to spodobało, że chyba już wszystko będziemy mieli w domu zaakrylowane. No chyba, że w sklepach budowlanych skończy się akryl!

Księgowy wcale nie pochwalił mnie za zaoszczędzone 90 zł, stwierdził, że nie zaoszczędziłam tylko po prostu nie wydałam! A to przecież nie prawda!!! Smutno mi z tego powodu, bo w ogóle nie docenił mojego wysiłku aby nie pójść do CCC i nie nabyć nowiuśkiej, bardzo potrzebnej pary ślicznych bucików...

Sobotnie popołudnie spędziliśmy na budowie. Księgowy... akrylował, a jakże!, a ja umyłam górną łazienkę! Już tak bardzo nie widać osadu z fugi, ale myślę, że płytki potrzebują jeszcze co najmniej dwukrotnego szorowania. Ale to już jak będą szafki i umywalki.

Od jutra mają być układane płytki w jadalni, kuchni i korytarzu, potem w wiatrołapie i, jak dojadą materiały, to płytki w dolnej łazience. Na początku maja mają się też pojawić panowie z naszymi panelami i mają je ułożyć! Na reszcie zacznie się robić jak w domu a nie jak na budowie...

Księgowy wczoraj wykazał się niezłym sprytem i odwagą! Trudno dostępne miejsce do akrylowania nad schodami pokonał walecznie! Aż jestem z niego dumna! Prawdę mówiąc, jak stał na tej dziwnej konstrukcji to zastanawiałam się czy jest aby dobrze ubezpieczony, tak na wszelki wypadek, jakby okazało się, że jego pomysłowa konstrukcja nie dała rady.

Całe szczęście udało mu się to wszystko zaakrylować i bezpiecznie powrócił na podłogę. Ufff, mogłam odetchnąć z ulgą.

Dzisiaj miał malować ściany i sufity w pokojach córek, ale mu się odechciało. Bycie budowlańcem raczej nie przypadło mu do gustu. 

Malować będzie od poniedziałku, do 5 maja musi się ze wszystkim uporać, tak, żeby przynajmniej raz już wszystko było pomalowane przed układaniem paneli.

Postanowiłam mu pomóc i wymalować garderobę. Jak nie wyjdzie to cóż, nikt tego nie będzie oglądał. Może nawet uda mi się pomalować garaż i kotłownię. Chyba, ze to również wciągnie Księgowego, jak bagna na Roztoczu, i nie dam rady się wciąć aby mu pomóc. Uparty jest jak wół! Jak coś postanowi to nie ma bata, nie da się przekonać! Pech chce, że ja też się umiem uprzeć i mnie również ciężko przekonać, jeżeli uważam, że mam rację (czasem nawet wtedy kiedy tylko wydaje mi się, że ją mam). 

Informacje zakupowe: 

Ostatnio kupiłam miotłę, do zamiatania (teściowa nie ma prawa jazdy więc nie poleci ;) - żadna z dwóch teściowych) - zamiata się nią wyśmienicie, sprawdziłam w łazience! W komplecie była z szufelką i miotłą i oczywiście w bardzo dobrej cenie! Obawiam się tylko, że cena szła w parze z jakością i do końca budowy nie dotrwa.

Nabyłam również różowe, śliczne rękawiczki do sprzątania, nawet w moim rozmiarze! - miały być głównie do mycia płytek w łazience i okien, ale zapomniałam zabrać je ze sobą i sprzątałam gołymi "ręcami" co widać po moich zniszczonych paznokciach. Czerwony lakier nie dotrwał do kolejnego sprzątania, więc teraz tylko odżywka wchodzi w grę! Może pomoże.

Trzymajcie kciuki!

 

 

Mid e5c1b73e377e187370e5fa5a0bfab9c2
Mid fbce28d1b5dfd8dc265fdfe0e18f2c86
Mid 7c7b244dcca43039c6b7f1beef556b35
Dodaj komentarz

Święta, święta i... walka z przybyłymi kilogramami

Święta w tym roku były wyjazdowe i trochę zakupowe. Otóż moja natura myśliwego dała znać o sobie i zaciągnęła nas do IKEA w Jankach ażeby zakupić serwis obiadowy 20 zł taniej niż w cenie regularnej. I komodę do pokoju Juniorki - a jakże taniej o 50 zł. W ten oto prosty sposób zaoszczędziłam 90 zł! Muszę powiedzieć o tym Księgowemu, będzie chłop ze mnie dumny!!! Butów nie kupowałam! Nawet w żadnym sklepie nie byłam. Księgowy sam poszedł do Arkadii kupić prezent na parapetówkę dla Szwagrów! Nie poszłam z nim bo jeszcze by mnie coś podkusiło i te zaoszczędzone pieniądze wydałabym na BARDZO potrzebne buty. Dla mnie! Bo jakoś tak dziwnie butów mi ubywa... i niedługo będę musiała na boso chodzić.

Przed samiuśkimi świętami Księgowy postanowił pomalować sufity na poddaszu i zaakrylować wszelkie łączenia płyty ze ścianą i narożniki. Tym akrylowaniem był tak pochłonięty, że gdyby nie brak źródła światła w naszym domku akrylował by tak do rana, aż by skończył!

Biedactwo uszkodziłsobie troszkę rączkę,od wałka do malowania zrobił mu się odcisk - pokarało bo nie założył rękawiczek od Sponsora! A ma ich sporo, więc nawet mógł jedne ubrudzić farbą ;)

W IKEA kupiliśmy też ładniutkie kosze do sortowania odpadów... a jeszcze przed świętami, na promocji! krzesła do jadalni. Czy dobre okaże się za czas jakiś - najwcześniej w lipcu.

Dom zagracony do granic możliwości, w szafach poupychane talerze, miski i inne pierdoły. Niedługo trudno będzie się poruszać pomiędzy pudełkami... Niedługo też przyjdzie pora na pakowanie i przeprowadzkę! Uwielbiam się pakować, układać rzeczy w walizkach, pudłach (kilka przeprowadzek mam już za sobą, włącznie z taką przy pomocy TIRa, kilkaset kilometrów od rodzinnej miejscowości). Mam naturę wędrowca, więc to mi nie przeszkadza, ale to rozpakowywanie... przeraża mnie to ogromnie. Cóż zachciało się budowy domu to trzeba ponieść wszelkie konsekwencje!

Na razie zastanawiam się jak dorobić oświetlenie nad zlewem w kuchni przy oknie... Zapomnieliśmy o tym, bo przecież w dzień jest tam jasno, dopiero kilka dni temu uświadomiłam sobie, że wieczorem będzie tragedia. Księgowy marudzi, że to kolejne koszty, ale cóż począć, po ciemku raczej pracować w kuchni się nie da.

Kombinuję też jak otwierać szafkę z sortownikami nogą, tak żeby nie pobrudzić frontów… znalazłam jeden sposób – pedał do wysuwania sortowników, ale mam obawy czy aby to bezpieczne i czy nie rąbnie mnie w goleń, nim zdążę zabrać nogę?! I czy z takim pedałem zamontowanym w szafce otworzę ją też ręcznie?

Księgowy od kilku godzin na budowie, nie dzwoni… zaczynam się bać, to znaczy martwić. Jeszcze mu się ta robota spodoba i gotów rzucić etat… Tylko czy znajdzie się odważny, który zatrudni go jako budowlańca? Jak przeczyta post o pile do drewna używanej do cięcia plastikowej rurki... E, aż tak się Księgowemu nie będzie podobać taka robota. Za dwa dni będzie klął i szukał wymówki ;)

Walczy chłopisko dzielnie... z akrylem i nadprogramowymi kilogramami uzbieranymi podczas świąt...

Moje kilogramy siedzą wygodnie na kanapie... i chyba nie mają ochoty się ruszyć ani na krok ;) No taka pogoda, taki klimat 

Dodaj komentarz

Dobry sąsiad nie jest zły

Kilka dni temu czytałam na fejsbuku post odnośnie sąsiadów. Że są źli, że każą ogrodzenie stawiać na swoim, że ani centymetra działki swej nie oddadzą. I jak im dopiec? Jak zrobić na złość żeby popamiętali i wiedzieli, że z nami to nie warto zadzierać...

Czytałam ten post i zastanawiałam się nad naszymi sąsiadami (Księgowy chyba bardziej nad sąsiadkami). Kiedy rozpoczynaliśmy budowę zapytaliśmy sąsiada czy będziemy mogli brać od niego wodę i prąd - nie za darmo oczywiście - bez żadnego wahania odpowiedział, że jasne, tak! Korzystaliśmy z uprzejmości jednego sąsiada a w sytuacjach kiedy jednego nie było, bo był na urlopie, z uprzejmości drugiego. Sąsiadów mamy fajnych, z tymi najbliżej chyba już zdążyliśmy się zaprzyjaźnić. Z kolejnymi miło rozmawiamy, podpowiadali nam w różnych kwestiach związanych z budową. Jeszcze nie mieszkamy a czujemy się tam bardzo dobrze. 

Owszem z jedną z sąsiadek mieliśmy mały problem, otóż Pani była za granicą i nie wyraziła zgody aby przez maleńki fragment jej działki (około pół metra) elektrycy pociągnęli kabel i ustawili na naszej działce skrzynkę. Chciała zobaczyć jak to będzie wyglądać. Na jej decyzję czekaliśmy dwa miesiące. Nie straszyliśmy, nie robiliśmy na złość... za to wiemy, że z tej strony ogrodzenie musi stać na naszej działce i nie może ani odrobinkę wjechać na jej część. Pewnie sprawiedliwie byłoby gdyby ogrodzenie stanęło w granicy, ale po co prowokować konflikty. 

Nie zaprzyjaźnimy się pewnie ze wszystkimi z osiedla, bo to raczej nie jest możliwe, nie można lubić wszystkich! Ale myślę, że warto ze sobą żyć w zgodzie bo  mieszkamy obok siebie i spotykamy się, choćby przypadkowo.

Księgowy, jako rasowy facet, polubił już Sąsiadki (wyobrażacie sobie?! Nie tylko Excela lubi!).

Pewnego ranka Sąsiadka wysyła mi wiadomość z pytaniem czy nie moglibyśmy jej podrzucić do przedszkola z dzieckiem bo auto jej nie odpaliło... Czytam wiadomość Księgowemu a on do mnie... "to pojedziesz autobusem do pracy!!!" No tak, sąsiadom trzeba pomagać! Ale żeby własną żonę wysyłać do pracy autobusem???? Na dodatek żonę, która woli drałować na piechotę niż wsiąść do autobusu??? To nie ja jestem fanką komunikacji zbiorowej - Księgowemu coś się chyba pomyliło - to on uwielbia autobusy i jak już mi się przytrafi podróż miejskim autobusem pyta mnie "jakim jechałaś?", no jak jakim?, takim jak wszystkie - w całym mieście wszystkie mają te same kolory! To on, Księgowy zna rozkład jazdy wszystkich linii i wszystkich pociągów na trasie do Krakowa! Ba! on nawet wie jak nazywa się każdy skład! I on, mnie własną żonę chciał wpakować w autobus!!! O nie doczekanie Twoje, drogi Księgowy! Całe szczęście pogoda była ładna i wysłaliśmy Juniorkę rowerem do szkoły a my pojechaliśmy wspomóc transportem sąsiadkę!!!

Nie podejrzewałam, że mój Księgowy - mój od nastu lat - ma tak dobre serce...

Chyba musimy z Excelem przeprowadzić z Księgowym poważną rozmowę, bo poczuliśmy ukłucie zazdrości... Nie żeby jakoś mocno, ale to jego dobre serce trzeba sprawdzić - coś mi tu nie pasuje... Opcje są dwie, albo UFO porwało mojego Księgowego i podstawili mi jakiegoś zmodyfikowanego osobnika, łudząco podobnego do Księgowego, albo nocne przebywanie z Excelem ma na niego taki wpływ... 

Dodaj komentarz

praca wre

 Kolejny dzień na budowie. Czerwony manicure świetne się sprawdził... I Księgowy w akcji... ech co za widok

Księgowy wymalował wczoraj cały sufit na dole i to dwa razy! Nawet się przy tym nie uszkodził (to informacja dla naszego Sponsora). Trochę mu pomogłam i dzielnie zbierałam resztki Ytonga, żeby się ich pozbyć. Oczywiście tylko i wyłącznie w legalny sposób. 

A jak u Was przedświąteczne porządki na budowach?

Mid 4512abe52ac9117768067365220dd85a
Mid 5952be8be52a466b924d247ef575e7ed
Dodaj komentarz

Sezon kąpielowy (prawie) otwarty

W kilku słowach: łazienka gotowa!

No prawie. Nadal nie mamy szafki pod umywalki, a co za tym idzie umywalki też nie są zamontowane. Lustro równiez nie jest zamówione. Hmmm czyżbyśmy sie z Księgowym zaczęli obijać?! Wiosna chyba tak na nas działa ;)

Kaloryfer również czeka na montaż.

Niestety nasz "wykończeniowiec" ma wolne do świąt.

Coś mi się zdaje, że wszystko ruszy dopiero po świętach... no więc, święta przybywajcie jak najszybciej!

Mid d15f6101274f5abdcda3a8b0c937593b
Mid 14e0d8485e1be34acd566e59643fb48a
Mid aa304bf31239b241b8e58973b04860eb
Mid 506b2be4d83069719019d2f5c84a1d9f
Mid 0dafdca38ad260e9e36e710740187b91
Mid 29b714331c198688d9aeba798bdcd31b
Mid 6febc032372302920f89eb44e43e0866
Mid 7c94a3ebc6a051ec70b732aaeaa69b2b
Dodaj komentarz

Rękawiczki...

Post będzie krótki! Ba nawet bardzo krótki! W zasadzie będzie to mała instrukcja:

Jak wejść w posiadanie sporej ilości rękawic ochronnych?

Wystarczy na blogu napisać, że Księgowy zranił się w rączkę! Powaga! to działa!!!

Dziś Sponsor dostarczył nam niemało rękawic ochronnych, za co bardzo dziękuję! Głównie w imieniu Księgowego ;) - ciekawe czy mój rozmiar też jest?

Księgowemu też dziękuję! wszak to on swoim wyczynem przysporzył nam tegoż majątku ;)

Dodaj komentarz

Post kominkowy

Dziś lajtowo,

nie będę wdawać się w szczegóły co do współpracy z Panem od kominka. Postaram się nakreślić jak ta współpraca wyglądała moimi oczami (oczami Księgowego też, o Excelu nie wspomnę bo ten kominek do dziś odbija mu się czkawką).

Pan od kominka zaklepany od dawna. Na początku zaproponował, że w zasadzie jego robota na końcu. Potem okazało się, że najlepiej przed podłogami - w sumie przed gładzią też źle by nie było.

Pan od kominka podał nam konkretną kwotę jaką mamy zarezerwować w budżecie. Dogadaliśmy się. Nawet daliśmy się przekonać, że obudowa z płyt szamotowych jest lepsze (okaże się po pierwszej zimie). Pan od kominka znikł. Cóż miał robić skoro trzeba poczekać. Zaczęliśmy się umawiać na robotę. Termin dograny, dogadany i ZONK!!!! Pan od kominka musi zamówić wkład - trzeba poczekać ok. 2 tygodni. No więc, dzielnie czekamy. To znaczy ja dzielnie i z nadzieją, bo Księgowy już wściekły, że bez kija nie podchodź. Łatwo powiedzieć nie podchodź, ja z nim mieszkam, dzielę nawet sypialnię... jak nie podchodzić, skoro śpiąca jestem a Księgowy w naszym małżeńskim łóżku chrapie smacznie. Skradam się po cichu pełna obaw czy aby śpi na tyle mocno, że nie zauważy, że wślizgnęłam się pod kołdrę. Uff! Śpi! Próbuję zasnąć... nie da rady! Tym razem boję się, że Excel zakradnie się do sypialni i będzie mnie chciał zamordować.

Kolejna noc bezsenna. Potrzebuje jakichś dobrych środków nasennych... albo może lepiej nie kusić złego, jeszcze Excel z Księgowym zechcą się mnie pozbyć, zawiną w jakiś stary dywan i wrzucą do Wisły... E, całe szczęście nie mamy dywanu odpowiednich rozmiarów i do Wisły jednak spory kawałek. Chłopaki są oszczędni, nie wydadzą tyle kasy na benzynę. Zasypiam... i ledwo co zamknęłam oczy i marzyłam o pięknym kominku zadzwonił budzik. Oczywiście Księgowego, jeden z dwu, i musiałam szturchnąć Małża co by to ustrojstwo wyłączył, abym mogła w spokoju zdrzemnąć się jeszcze sekundkę. Zadzwonił drugi budzik - ta sama procedura...i trzeci, niestety ten już mój, więc nie było wyjścia trzeba było wstać. Księgowemu sen służy. Obudził się w znacznie lepszym humorze. Uff co za ulga ;)

Księgowy z Panem od kominka rozmawiać już nie chce... Ma dość! Ja jeszcze nie!

Kolejny telefon ponaglający do Pana od kominka (to już miesiąc jak rzekomo wkład zamówił). Tak, tak jak tylko kominek do niego dojedzie to będą nam montować. Radość...

Po kilku dniach znów dzwonię. Tak, kominek jest, przyszedł w piątek... Jest wtorek! jutro, względnie pojutrze ktoś by nam go przywiózł... A montaż? No na dniach, może po niedzieli...

I w tym momencie rozumiem Księgowego dlaczego nie chciał już rozmawiać z Panem od kominka. Trafia mnie! Taki piorun z jasnego nieba! Szlag mnie trafia.

O nie! Mówię, jutro to ktoś przywiezie ten kominek i go zamontuje! Koniec i kropka!

Pan od kominka zaniemówił! To w takim razie chłopaki zejdą z montażu i zaczną u nas... I skończą! Do soboty! Ani dnia dłużej!!!!

Fakt, udało mi się bardzo stanowczym tonem przekonać Pana od kominka, że nie zamierzam dłużej czekać. Przywiozłam na budowę dokładny rysunek techniczny, mego skromnego autorstwa, który miał być projektem, bo Pan od kominka miał nam projekt zrobić... nie zrobił.

Spokojnie pojechałam zarabiać na ten kominek. Wpadam po pracy i... znów mnie trafiło! No ryczeć mi się chciało! To nie tak miało wyglądać. Jestem wściekła tak, że lepiej bez kija nie podchodź... współczuję najbliższemu otoczeniu - tak mniej więcej w promieniu 1000 kilometrów!!!

Gdzie są lufty... no zamówione! A kratki... eee też. A dlaczego półka wygląda inaczej niż chciałam? No, szef przez telefon!!! powiedział gdzie ta półka ma być! Przez telefon????!!!!

Cóż, Pan od kominka nie był łaskaw pofatygować się na naszą budowę, żeby wszystko wyjaśnić swoim pracownikom. Nas nie mogło być w tym czasie bo praca nie pozwalała. Mogłam wcześniej wziąć urlop i nadzorować... ale wkład był niezamówiony, a potem zamówiony ale niedostarczony.

Lufty dojechały. Kominek zaczął jakoś wyglądać. Po tygodniu dojechał nawet Pan od kominka, ze swoim drzewem, żeby poinstruować nas jak należy w kominku palić. Od góry oczywiście! Ekologicznie - z nasączoną naftą chemiczną podpałką... mniej eko!

Kominek wyszedł całkiem nieźle, paliło się w nim super! A to, że obudowa jest wykonana z szamotu ma swój plus! Cały, nie tylko wkład, fantastycznie grzeje!!!!

Ale świeczek na półeczce postawić się nie da... stopią się.

Kominek pokryty został specjalnym tynkiem, wygląda trochę jak trawertyn, choć trawertynem nie jest i nie miał być. Jest dobrze! Chyba nawet ładnie! No dobra, przyznam się - tylko Panu od kominka ani słowa - jest super! Jest ślicznie! Jest tak jak chciałam!

Z Panem od kominka jeszcze się spotkamy... mam nadzieję bez zgrzytów!

Mid 4c0230753fc618f904d5f2bcc7a79b65
Mid 6bf26f67352f5a1d6d82832ca661ac70
Mid 61e900961f5d9c59a354bc80eaede510
Mid 830227d09c5095c2d509793dd675b923
Mid 0767cd29e8729c6dc6de98f6a4e4e74a
Dodaj komentarz

Elewacja gotowa

i kominek też. Dziś było pierwsze odpalenie kominka. Ale o tym kiedy indziej... obiecałam cały post!

Elewacja nareszcie ukończona. Co prawda pogoda dawała nam popalić bo co chwilę padało ale udało się wszystko skończyć dziś rano. Efekty pracy panów od elewacji mnie zachwycają. Trochę to nie patriotyczne zachwycać się tak własnym domem, ale cóż na to poradzę, że nie mogę się otrząsnąć z tego oszołomienia pięknem elewacji. Deski są!!! I robią robotę! Oj robią!!!

Bałam się trochę kolorów na elewacji, ponieważ próbki są małe i w rzeczywistości zupełnie inaczej kolor wychodzi. Przez najbliższe kilka dni będę się zachwycać elewacją naszych Idaredów. Kolor deski jest jaśniejszy od koloru okien i bramy - celowo tak wybrałam, bo gdyby wyszedł zbyt jasny zawsze można przyciemnić. Z ciemnego jaśniejszego już nie da się zrobić. Niestety kolorystyka lazury jest jaka jest, nie ma czegoś co byłoby pomiędzy tym złotym dębem a ciemnym, już prawie jednolitym, brązem. Szkoda trochę, ale tylko trochę bo obawiam się, że całość byłaby znów zbyt ciemna, zwłaszcza przy garażu. 

Wczoraj kupiliśmy z Księgowym płytki na balkon. Nie wiem kiedy pan płytkarz je położy bo wylewka na balkonie dość mokra. Mam nadzieję, że dzisiejsze słońce i wiatr ją wysuszą i po niedzieli będzie można układać płytki. Nie wyrobiliśmy się z barierkami na balkony, bo... zwyczajnie o nich zapomnieliśmy. Nie udało nam się znaleźć nikogo kto w krótkim czasie - 8 dni - byłby w stanie zrobić nam te barierki, ocynkować, wymalować i jeszcze zamontować. Pojawią się za czas jakiś. 

Po niedzieli skończona będzie również górna łazienka. Zostały do położenia fugi i biały montaż. Wszystko już kupione czeka grzecznie na swoją kolej. 

Ach wczoraj okazało się, że moje marzenie o szklanej balustradzie na schodach upadło bezpowrotnie odeszło w siną dal! Cena nas zabiła!!! Samo szkło - jakieś 4-5 metrów bieżących 6000!!! plus barierka i plus dodatki!!! No więc barierka szklana nie będzie! 

Excel z Księgowym każdego wieczora dyskutują, liczą, przeliczają i nie mogą się doliczyć! Czyżby nam ktoś buchnął 50000?! Podejrzewam Excela, bo on cały czas nam robił trudności, nabijał się ze mnie, że mam marzenia, że coś mi się podoba... Sądzę, ze to właśnie on pewnej nocy podprowadził nam kasę, przecież nie wydaliśmy jej?! No skąd ;)

Proszę Państwa, przed Wami nasza elewacja - nareszcie Idaredy nie są nagie ;)

 

Mid e954cf3f25931c039700c3180980aa73
Mid d77238b1dccda46f0d2baaa541bd0a94
Mid dad11c386ac05c773627a366e9f95637
Mid f2fa60f62fcadb1062fdaabdd2eea808
Mid f82e0926b9e105ca25ebfefba32eb7ed
Mid 0f66499fbf523b0a700a3d0a6769da82
Dodaj komentarz

Nowe wpisy na blogach

Ahome kominki blog2
12 37 21 900