Blog założony przez kalembusie.
Projekt: Nie wybrał projektu. Na blogu 3 wpisy, 2 zdjęcia, 2 komentarze.

Jeżeli czegoś nie da się zrobić potrzebny jest ktoś, kto o tym nie wie, przyjdzie i to zrobi

Poszukiwanie fachowców chcieliśmy zostawić na wiosnę, czyli na teraz. Na szczęście znajomi podpowiedzieli, że o tej porze to już żaden majster nie podejmie się pracy, bo będzie miał już rozpisane po kilka budów i jeśli nawet się zgodzi, to będzie to trwało i trwało. A Nam zależało, aby wraz z pierwszymi oznakami wiosny ruszyć z wykopami.

Koniec języka za przewodnika..., i w ten sposób bardzo szybko okazało się, że sąsiad ma "mistrza od wszystkiego", ale znalazł innego i może się Nim z nami podzielić, a właściwie go oddać.

Pan "X", tak Go będziemy nazywali..., przyjechał na działkę w umówionym dniu o umówionej porze. Daliśmy mu projekt do wglądu, wziął kalkulator i ni z gruchy ni z pietruchy wyliczył, że budowa SSO (Stan Surowy Otwarty) będzie Nas kosztowała 54 tys zł (robocizna), ale jak dla Nas, zrobi za 50 tys. zł. Dodam, że średnie ceny w Naszej okolicy zaczynały się grubo powyżej 70 tys. zł, tak też Pan "X" rozbił bank. 

I zaczęły się schody..., i to nie te wewnątrz Naszego domu, a schody z Panem "X", który nie chciał podpisać żadnej umowy, chciał, abyśmy towar kupowali nie na swoje nazwisko, tylko na Jego znajomego, Pana "Y", a wtedy Vat będzie niższy i takie tam - wiecie, o co chodzi. 

Osobiście nic z tych rzeczy nas nie interesowało, więc zaznaczyliśmy, że mamy umowę na dostawę towaru i nic nie będziemy z nimi chachmęcić. Pan "X" nie dawał za wygraną, ale w końcu odpuścił bo oto My przeszliśmy do ofensywy i sporządziliśmy najprostszą wersję umowy, jaką się da. Pan "X" stwierdził, że musi ją sobie na spokojnie przeczytać i da znać. Po kilku dniach odezwał się, że kilka rzeczy mu nie odpowiada, m. in. nie chce wpisywać daty rozpoczęcia i zakończenia inwestycji, nawet, gdyby to był koniec roku 2021. Żadnych dat, żadnych obowiązków po Jego stronie. Żadnych. Tylko My mieliśmy mu płacić tygodniówki po 5000 zł :), bo trzeba za coś żyć, tak mówił. 

Nasze pertraktacje trwały od stycznia, i po każdym spotkaniu z Panem "X" robiło się coraz mniej kolorowo. Gdy poprosiliśmy Pana "X" o dane swojej firmy, to powiedział, że nie zabrał pieczątki i nie pamięta NIPu, choć zarzekał się, że firmę prowadzi od ponad 20 lat. Kiedy pytaliśmy, czy poza Nami coś innego będzie budował, to stwierdził, że nie i chce jak najszybciej Nas postawić i wtedy ma rozpocząć kolejną budowę. Później okazało się, że ma już kilka robót i do Nas może wejść w kwietniu, ale nie wie, kiedy. A my towar ustawiony mieliśmy konkretnie pod konkretną datę. Nic Go to nie interesowało. Na koniec okazało się, że Pan "X" podał Nam nieistniejący NIP, wywiad środowiskowy wykazał, że nikt nie zna takiej firmy, a w CEIDG i innych miejscach w sieci kogoś takiego w ogóle nie dało się odnaleźć, choć Pan "X" naprawdę istnieje. Widzieliśmy Go, i szczerze odradzamy podobnych szarlatanów. Moglibyśmy się jeszcze w Jego temacie rozpisywać, ale My tu chcemy pisać o budowie. 

Udało Nam się znaleźć inną firmę, która nie bała się podpisywać umowy, która weszła na budowę w dniu, w którym się umówiła, i która cały czas buduje - w podobnym zarysie kosztowym, a praca rozliczana jest po zakończonym etapie i akceptacji Kierownika Budowy - o Kierowniku napiszemy osobno - bo to bardzo ważna osoba na każdej budowie, przynajmniej tak powinno być i warto mieć dobrego kierownika a nie takiego, co tylko podpisuje, co mu podłożą - My mamy Pana Piotra, którego z całego serca i w ciemno polecili byśmy każdemu.

 

 

White
Dodaj komentarz

Decyzja - projekt "dom w Idaredach"

"Sposobem na podejmowanie lepszych decyzji jest podejmowanie ich częściej"

Anthony Robbins

 

Jak już wiecie z poprzedniego wpisu, udało Nam się podpisać umowę na budowę domu - narazie SSO - w międzyczasie załatwiliśmy wszystkie potrzebne formalności, biuro projektowe - nie ma się co szczypać - jeśli nie robicie gruntownego przemeblowania i zmian projektowych w dużym zakresie warto poszukać kogoś, kto zajmie się papierologią i nie wykasuje Was jak za zboże, bo nie warto przepłacać - usługa to usługa i biura projektowe mają wychodzone ścieżki w starostwach, mają swoich projektantów i wszystkich świętych, każdy od innego wycinka papieru. To jak umowa OC na samochód - ubezpieczenie jest dokładnie takie samo we wszystkich firmach, ale jedni chcą 700 zł, a inni kasują 1500 zł, bo nazywają się lepiej, albo oferują coś odjechanego, jak choinka zapachowa do auta...

Nasz pierwszy wybór padł na lokalne biuro, które bez rozmowy face to face chciało 3 tys zł za załatwienie pozwolenia na budowę. Dużo? Dużo, bo pozwolenie na budowę jest bezpłatnym dokumentem, a jak wejdziecie w sieć, to na dzień dobry wszędzie wypisują, że to kwota od 7 tys w górę. Gdzie tu logika?

Ano zacznijmy...

Geodeta i mapy do celów projektowych - 800-1000 zł (można taniej i my poszukaliśmy, aż znaleźliśmy)

Biuro projektowe - wspomniane 3 000 zł - ostatecznie znaleźliśmy za 1450 zł

projekty Woda, Gaz, Prąd - za każde od 700 zł w górę - robi się dodatkowo 2000 - 3000 zł

już widzicie, skąd się bierze 7 000 zł ?

Za każdą zmianę w projekcie też Was biuro wykasuje.

Później dochodzi Kierownik budowy i zanim zaczniecie budowę już dyszka w plecy. A do tego każda ekipa życzy sobie garaż, wc, prąd i woda - to mus.

Garaż, rozdzielnię "erbetkę", mausera 1000 l (zbiornik na wodę) dostaliśmy od rodziców, którzy pomogli Nam też założyć siatkę wokół działki (siatka leśna, słupy to kolejny 1000 zł - przy samodzielnym zakładaniu), Samodzielnie zrobiliśmy bramy wjazdowe na działkę.

WC - umowa z fakturą płatną co miesiąc - warto szukać - duża konkurencja jest.

Papiery pozwalające na rozpoczęcie budowy, tj pozwolenie na budowę i opieczętowany dziennik budowy otrzymaliśmy na początku marca. Od razu pojechaliśmy do Kierownika Budowy, który zgłosić rozpoczęcie budowy do Nadzoru budowlanego i mogliśmy zaczynać...

 

 

Dodaj komentarz

Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku

"Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku" - Lao Tzu

 

Zanim trafiliśmy na projekt Domu w idaredach G2, byliśmy przekonani, że najlepszym rozwiązaniem dla "Nas" będzie dom parterowy z użytkowym poddaszem z dachem wielospadowym, bo przecież tak pięknie wygląda...dosłownie pełny zachwyt. Wady... brak!!!

... a właściwie NASZ BRAK wiedzy o funkcjonalności takiego domu, ściętych ścianach na każdym kroku i astronomicznej ceny, jaką trzeba zainwestować w dach.

Pierwszy pstryczek w nos, prosto w nos. Nasze wizje bolały, ale dowiedzieliśmy się najważniejszego - budujemy dom dla Nas a nie dla Was, naszych sąsiadów :)

Metodą prób i błędów, spotkań ze znajomymi, czytaniem postów o tematyce budowlanej, blogów itp. dotarliśmy się i wspólnie zdecydowaliśmy na projekt....

Dom w Kortlandach z dwuspadowym dachem z pracowni Archon

Nasza sytuacja jest o tyle pozytywna, że posiadamy foremną działkę, mamy wydane warunki zabudowy... i tu na chwilę się zatrzymajmy...

W warunkach podany jest procentowy udział zabudowy do powierzchni działki... warto od tego zacząć przeglądać projekty domów.

W naszym przypadku kolejny raz musieliśmy zmieniać projekt, bo Dom w Kortlandach był o 5 m2 za duży.

DOM W IDAREDACH G2 to nasz trzeci, ostateczny wybór i ten dom zamierzamy wybudować.

 

Napiszcie, czego Wam nie udało się przewidzieć na tym etapie bądź co bądź budowy domu?

 

White
Dodaj komentarz

Nowe wpisy na blogach

White
Dołącz do Newslettera ARCHON+

Otrzymuj na bieżąco informacje o nowościach projektowych, wyjątkowych wnętrzach, inspirujących realizacjach oraz atrakcyjnych promocjach.

Messenger Czat z DoradcąDostępny
 12 37 21 900

Dzień dobry,

Czy chcesz, abyśmy oddzwonili do Ciebie za darmo w 28 sekund?